Reklama

Zwycięska Królowa Polski w Szczecinie

2018-04-04 10:34

Ks. prał. Aleksander Ziejewski
Edycja szczecińsko-kamieńska 14/2018, str. I-III

Archiwum parafiii
Abp Andrzej Dzięga podjął decyzję o koronacji łaskami słynącego obrazu i ustanowił przy bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski

Historia kultu i przygotowania do koronacji obrazu Matki Bożej w bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie

Można postawić tezę, że tradycja kultu Matki Bożej w bazylice św. Jana Chrzciciela sięga już początków budowy tej świątyni w XIX wieku. Przypomnijmy zatem kilka wątków z historii katolicyzmu na Pomorzu Zachodnim i w Szczecinie. Oznaki wiary katolickiej na tej ziemi sięgają czasów księcia Polski Mieszka I. Oczywiście, umowną datą jest chrzest księcia. Za panowania Bolesława Chrobrego w 1000 r. powstaje biskupstwo rezydencjalne w Kołobrzegu. W latach 1124/25 i 1128 bp Otton z Bambergu, przy wsparciu ze strony księcia polskiego Bolesława Krzywoustego, dokonał chrystianizacji Pomorza. W 1140 r. w Wolinie utworzono biskupstwo, przeniesione później do Kamienia Pomorskiego. Powstają liczne kościoły, wierni w coraz większej liczbie przyjmują chrzest. Można stwierdzić, że misja św. Ottona miała charakter rekatolizacji. Trzeba przypomnieć, że owocem pierwszej misji św. Ottona, której 900. rocznicę będziemy obchodzić w 2024 r., były liczne wspólnoty parafialne i wzniesione kościoły. Możemy się szczycić tym, że kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Szczecinie ma fundamenty Ottonowe, chociaż jest on obecnie, od zakończenia II wojny światowej, własnością Kościoła Polskokatolickiego. Świadectwem kultu Matki Bożej na tej ziemi są liczne Jej dedykowane kościoły, np. w Trzebiatowie, Brzesku, Chojnie i innych miejscowościach. Chociaż protestanci, po zwycięstwie reformacji w XVI wieku, nie oddawali czci Maryi jako Matce Bożej, to nie zniszczyli Jej wszystkich wizerunków i nie zmieniali wezwań kościołów Jej poświęconych.

Kult Matki Bożej

Jak wcześniej wspomniałem, kult Matki Bożej odgrywał szczególną rolę w naszej świątyni. Budowa kościoła św. Jana Chrzciciela, dziś bazyliki, oparta jest na klasycznych wzorcach kościołów bazylikowych. Wzniesiony jest na planie krzyża, trzynawowy, w tym nawa środkowa – wyższa – o wys. 16 m i dwie nawy boczne – niższe – o wys. 14 m. Transept tworzy krzyż z głównym sklepieniem o wys. 18 m. Patrząc na bryłę bazyliki, dostrzegamy cztery wieże, trzy nad głównym portalem dedykowane Trójcy Przenajświętszej oraz nad transeptem poświęcona Matce Bożej. Nad głównym wejściem do bazyliki umieszczono napis „Accedamus cum fiducia ad tronum maiestatis” – wyznanie wiary w żywą obecność Chrystusa w postaci eucharystycznej. Zauważmy, że jest to pierwszy kościół katolicki w protestanckim mieście i regionie. Obok umieszczono kaplicę Matki Bożej Nieustającej Pomocy.

Wchodząc do bazyliki, na głównym filarze, obok prezbiterium, umieszczono figurę Matki Bożej Zwycięskiej. Nasuwa się przekonanie, że budowniczowie tej świątyni pragnęli potwierdzić nie tylko wyznanie wiary w przedziwne wstawiennictwo Matki Bożej, pośredniczki łask wszelkich, lecz wskazali, że Ona zwyciężyła wbrew tendencji protestanckiej, która nie uznaje Maryi jako Matki Boga i nie oddaje Jej czci.

Reklama

Po bolesnym okresie II wojny światowej i przejęciu przez Polskę ziem nad Odrą i Bałtykiem nastąpiła rekatolizacja regionu, przybyli tu bowiem w zdecydowanej większości Polacy katolicy.

Dar Prymasa

Doniosłym wydarzeniem w historii naszej świątyni było przekazanie przez Prymasa Polski, dziś czcigodnego sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, wiernej kopii Jasnogórskiej Ikony, aby pod Jej opieką trwał i rozwijał się tu Kościół Chrystusowy, winnica Pana. Badając historię tego obrazu, dochodzimy do stwierdzenia, że jest to dzieło prof. Leonarda Torwirta, artysty, konserwatora zabytków, dziekana Wydziału Malarstwa i Konserwacji na Uniwersytecie w Toruniu. Na zlecenie kard. Stefana Wyszyńskiego przy pierwszej konserwacji cudownego obrazu z Sanktuarium Jasnogórskiego prof. Leonard Torwirt wykonał dwie kopie: jedna została zawieziona do Watykanu i ofiarowana papieżowi Piusowi XII, druga jako Obraz Nawiedzenia, poświęcona praz Ojca Świętego, peregrynuje po naszej Ojczyźnie. Według informacji ks. inf. Romana Kostynowicza, kolejna, trzecia, kopia została wskazana do Szczecina, aby połączyć duchowym węzłem ziemię nad Odrą i Bałtykiem z duchową stolicą Polski.

Uroczystego wprowadzenia i poświęcenia obrazu dokonał ówczesny biskup pomocniczy administracji apostolskiej w Gorzowie Wlkp., późniejszy pierwszy biskup szczecińsko-kamieński Jerzy Stroba 6 grudnia 1959 r.

W akcie zawierzenia czytamy: „Ludność miasta Szczecina ku czci Matki Boskiej i Polski Królowej, mając na uwadze Śluby Jasnogórskie, przyrzeka szerzyć w swoim otoczeniu i na całej polskiej ziemi cześć i nabożeństwo ku Niej”.

26 października 1960 r. ks. Julian Janas wystąpił do Kurii w Gorzowie Wlkp. z prośbą o nadanie ołtarzowi przywileju. W piśmie z 31 października 1960 r. otrzymał pozytywną odpowiedź i od tego dnia po wieczne czasy ołtarz Matki Bożej Częstochowskiej jest ołtarzem uprzywilejowanym „Altare previligiatum quotidianum perpetuum”. Od chwili uroczystego wprowadzenia i poświęcenia obrazu dzień rozpoczynamy od odsłonięcia obrazu przy dźwięku fanfar i powitania Matki Bożej śpiewem „Maryjo, witamy Cię, Maryjo, kochamy Cię, Maryjo, błogosław nas, my dzieci Twe” – trzy razy. Dzień kończymy Apelem Jasnogórskim i śpiewem przy zasłanianiu obrazu: „Maryjo, żegnamy Cię, Maryjo, kochamy Cię, Maryjo, błogosław nas, my dzieci Twe” – również trzy razy.

Matka Boża doznaje w naszej bazylice szczególnej czci, o czym świadczą liczne wota i świadectwa otrzymanych łask. Tu wielu wiernych nie tylko z naszej parafii, ale z całego miasta i regionu przybywa, by prosić Maryję o pomoc i wstawiennictwo oraz zawierzać Jej swoje sprawy. Na tej ziemi trwała walka z Kościołem Twego Syna. Zwyciężyłaś w czasach protestanckich, zwyciężyłaś w czasie wielkiej walki z Kościołem w czasach komunistycznych. Gdy było bardzo trudno, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński wszystko, co Polskę stanowi, a więc Ojczyznę i Kościół, oddał Tobie: swoją posługę, kapłanów i umiłowany naród. Przyszło zwycięstwo, a Jej widzialnym znakiem był pontyfikat św. Jana Pawła II. Jesteśmy świadomi, że walka z Kościołem nie skończyła się, przybrała tylko inne formy. Dlatego my pragniemy zgromadzić się u Twoich stóp pod przewodnictwem naszych Pasterzy. Chcemy uczyć się od Maryi głębokiej wiary, ufnej nadziei i gorącej, autentycznej miłości płynącej z Najświętszego Serca Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi, która wszystko zwycięża.

Trwając na modlitwie, która nas przygotowuje do wielkiego wydarzenia na tej ziemi – koronacji łaskami słynącego obrazu Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski – chcemy trwać w wierze i żyć na wzór Twojego świętego życia, Matko Jezusa i nasza najlepsza Matko.

Trwając na modlitwie, chcemy wołać słowami pieśni: „Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo,/ Ty za nami przemów słowo, Maryjo,/ Ociemniałym podaj rękę, niewytrwałym skracaj mękę,/ Swe Królestwo weź w porękę, Maryjo./ Zwyciężałaś w historii Tej ziemi, zwyciężaj w nas i poprzez nas”.

Sanktuarium maryjne

Abp Andrzej Dzięga podjął decyzję o koronacji łaskami słynącego obrazu i ustanowił przy bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie sanktuarium Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski. Od Adwentu roku Pańskiego 2016 trwa w intencji koronacji codzienna modlitwa różańcowa pod przewodnictwem kapłanów o godz. 12. Od stycznia bieżącego roku trwa nowenna przed koronacją. W każdą ostatnią sobotę miesiąca gromadzą się wierni na modlitwie różańcowej o godz. 17.30, a o godz. 18 sprawowana jest uroczysta Msza św. pod przewodnictwem naszych Pasterzy. Na nowennę od miesiąca stycznia do września przybywają kapłani wraz z wiernymi dekanatów Szczecina, aby trwaniem u stóp Zwycięskiej Królowej Polski zawierzać swoje intencje, intencje Kościoła i umiłowanej Ojczyny Bogu przez Jej wstawiennictwo. Od dnia ogłoszenia dekretu o koronacji, tj. od 28 maja 2017 r., w każdą sobotę sprawowana jest Msza św. przy ołtarzu Matki Bożej Zwycięskiej Królowej Polski. Trwa duchowe przygotowanie do dziejowego wydarzenia, jakim będzie koronacja Jej wizerunku.

Przed koronacją

Zanosząc modlitwy, przygotowujemy korony dla Matki Bożej oraz suknię. Pragniemy, aby zarówno suknia, jak i korony były darem serc wiernych, kochających Matkę Bożą i ufających Jej przemożnemu wstawiennictwu. Każdy może mieć swój osobisty wkład w tym dziejowym wydarzeniu przez modlitwę, ale również poprzez złożony dar materialny (precjoza złote lub srebrne) lub złożenie ofiary na ten cel. Precjoza można składać w zakrystii lub biurze parafialnym. Ofiary na tacę lub na konto parafii: Parafia rzymskokatolicka przy Bazylice św. Jana Chrzciciela, ul. Bogurodzicy 3A; 70-400 Szczecin z dopiskiem: „Dar na suknię i korony dla Matki Bożej”. Konto PKO BP nr 91 1020 4795 000 9502 0004 5369.

Naszemu pokoleniu przypadł udział pierwszej koronacji obrazu Matki Bożej w naszym mieście. To wydarzenie będzie miało miejsce w roku 100. rocznicy odzyskania niepodległości przez naszą umiłowaną ojczyznę Polskę w dniu 13 października 2018 r. o godz. 11. Już dziś zapraszamy na to szczególne wydarzenie religijne, ale również i narodowe.

Tagi:
obraz Matka Boża Częstochowska obraz

Otwieranie następnych drzwi

2017-12-06 11:51

Z Wojciechem Saługą rozmawia o. Mariusz Tabulski OSPPE
Niedziela Ogólnopolska 50/2017, str. 18-19

Z Wojciechem Saługą, marszałkiem województwa śląskiego, rozmawia o. Mariusz Tabulski, paulin, odpowiedzialny za obchody jubileuszu 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze

Archiwum Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego
Marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa i generał Zakonu Paulinów o. Arnold Chrapkowski z tekstem uchwały Sejmiku Województwa Śląskiego podję

O. MARIUSZ TABULSKI: – Dobiega końca rok bardzo ważnych maryjnych wydarzeń w Polsce i na świecie. To dla nas Rok Jubileuszu 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej – niezwykły czas wypełniony modlitwą, różnymi inicjatywami, uroczystościami religijnymi i kulturalnymi. W obchody Jubileuszu włączyły się m.in. Sejmik Województwa Śląskiego, Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego oraz instytucje podległe Marszałkowi Województwa. Panie Marszałku, skąd tak duże zainteresowanie i zaangażowanie w rocznicowe uroczystości koronacyjne?

WOJCIECH SAŁUGA: – Jasna Góra to perła województwa śląskiego. Nie ma w naszym regionie i pewnie w całej Polsce miejsca bardziej rozpoznawalnego, szanowanego i tak mocno związanego z polską tradycją, kulturą i historią jak jasnogórski klasztor ze słynącym łaskami obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. W pewnym sensie jesteśmy wyróżnieni, że właśnie tutaj, na tej ziemi, znajduje się znane na całym świecie maryjne sanktuarium. Zaangażowanie w jubileuszowe obchody było więc czymś naturalnym i cieszę się, że również w stolicy województwa śląskiego mogliśmy na różne sposoby świętować tę niezwykłą rocznicę.

– Ma Pan zapewne na myśli uchwalę Sejmiku dotyczącą uczczenia 300-lecia koronacji i prapremierowy koncert w Filharmonii Śląskiej Oratorium „Soli Deo Per Mariam” w dniu przekazania dokumentu Ojcu Generałowi?

– Nie tylko, ale rzeczywiście koncert oratoryjny był niezwykły, bo odbył się z okazji jubileuszu 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Dzięki naszemu wspólnemu wysiłkowi, zaangażowaniu ojców paulinów, Instytutu Prymasa Wyszyńskiego i Filharmonii Śląskiej z jej wspaniałymi muzykami powstał doskonały utwór, który nie tylko znakomicie brzmi i wpisuje się w rocznicowe obchody, ale także niesie ze sobą przesłanie wielkiego Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Jestem pewien, że to oratorium będzie żyło przez liczne koncerty nie tylko w naszym regionie, ale także w całej Polsce i, rzecz jasna, poza jej granicami. Pragnę również podkreślić inicjatywę radnych wojewódzkich, którzy jednogłośnie przyjęli specjalną uchwałę Sejmiku Województwa Śląskiego podkreślającą wagę jubileuszu 300-lecia koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej oraz znaczenie jasnogórskiego klasztoru dla naszego regionu i ojczyzny. Dla nas jubileusz koronacji Cudownego Obrazu Matki Bożej był przedłużeniem wspaniałych chwil, które przeżyliśmy w 2016 r. podczas Światowych Dni Młodzieży i pamiętnej wizyty Ojca Świętego Franciszka na Jasnej Górze.

– Takie uroczystości zostają w pamięci, ale przecież wiążą się z dużym wysiłkiem organizacyjnym również ze strony samorządu województwa śląskiego.

– W przygotowaniach do Światowych Dni Młodzieży i papieskiej wizyty na Jasnej Górze razem ze stroną kościelną uczestniczyło mnóstwo urzędów i instytucji. Jako marszałek województwa śląskiego wspólnie z ordynariuszami wszystkich diecezji znajdujących się w naszym regionie oraz ojcami paulinami powołaliśmy szeroki zespół, który odpowiadał za przygotowania do tych wielkich wydarzeń. Był to czas bardzo intensywnej pracy, ale wszyscy wspominamy go z dużą serdecznością. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Katowicach wspólnie z diecezjami zapewnił profesjonalne szkolenie z zakresu kierowania ruchem drogowym i pierwszej pomocy medycznej ponad tysiąca wolontariuszy, którzy pracowali podczas Światowych Dni Młodzieży i wizyty papieża Franciszka na Jasnej Górze. Koleje Śląskie podległe Urzędowi Marszałkowskiemu za darmo woziły młodzież podczas Światowych Dni Młodzieży i w porozumieniu z Kościołem bezpłatnie woziły pątników na spotkanie z Ojcem Świętym w Częstochowie. Wszystkie muzea, parki, instytucje kultury oraz ośrodki sportowe oddaliśmy do użytku pielgrzymów z całego świata. Przygotowaliśmy dla nich także przewodniki i pamiątki z wizyty w naszym regionie. Temu wielkiemu wspólnemu wysiłkowi towarzyszyła niezwykła atmosfera wzajemnej serdeczności. Czuliśmy nawet żal, że te dni tak szybko przebiegły. Ale oprócz wspaniałych wspomnień pozostała pewność, że razem możemy zrobić bardzo dużo.

– O. Arnold Chrapkowski, generał Zakonu Paulinów, kiedy odbierał pamiątkowy tekst rezolucji Sejmiku Województwa Śląskiego, przypomniał o wielkim znaczeniu Jasnej Góry m.in. w naszej historii, w tworzeniu się tożsamości narodowej, która wpływa także na kształt naszego regionu.

– Tak, dzieje Śląska są mocno związane z jasnogórskim wzgórzem. Częstochowskie sanktuarium jest wielkim ambasadorem Polski i naszego regionu. Ojciec Generał przypomniał, że chociaż czas jubileuszowych obchodów się kończy, można powiedzieć, że jubileusz otwiera następne drzwi, następny czas historii współpracy naszego regionu i Jasnej Góry, w którym Boża Rodzicielka i ojcowie paulini na pewno będą nam dalej towarzyszyć.

– Świętowanie jest okazją do spotkania i okazją do poznania codzienności. Na pewno jest dużo codziennych społecznych wyzwań...

– Oczywiście, jak się to mówi: Matka Boża pozwala nam widzieć lepiej biedy ludzkie, z czym zmagają się ludzie naszego regionu, dostrzegamy problemy społeczne związane chociażby ze zmianami demograficznymi zachodzącymi w całej Polsce, a w szczególności w województwie śląskim. Mówię tutaj o coraz starszym społeczeństwie.

– Czy na tym polu Pan Marszałek widzi szansę współpracy samorządu województwa z Kościołem, parafiami?

– Nie tylko jest szansa na współpracę, ale tak naprawdę już nawiązaliśmy tutaj grubą nić porozumienia. Nasza Rada Senioralna działa bardzo szeroko i reprezentuje również osoby mocno związane z instytucjami kościelnymi. W akcjach adresowanych do osób starszych współpracujemy z Caritas poszczególnych diecezji. Nasze cele są bardzo zbieżne. Chcemy zapewnić seniorom z województwa śląskiego jak największe wsparcie, możliwość dalszego rozwoju i szeroko pojętą aktywizację. Tutaj współpraca z kościelnymi instytucjami i wolontariuszami jest bezcenna i zamierzamy ją bardzo szeroko rozwijać. Zresztą do problemów społecznych zaliczam także troskę o czyste środowisko. Wspólnie z metropolitą katowickim abp. Wiktorem Skworcem zainicjowaliśmy wielką kampanię edukacyjną i informacyjną przeciwko trującemu smogowi. Ta akcja już przynosi znakomite efekty, co utwierdza nas w przekonaniu, że ze złożonymi społecznymi i ekologicznymi problemami trzeba walczyć razem. Przed nami nowy rok i nowe wspólne inicjatywy.

– Raz jeszcze dziękuję za wspólne świętowanie i za wszelkie dobro czynione dla człowieka. Dziękuję za rozmowę.

– I ja dziękuję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W ciszy słychać najlepiej

2018-04-18 11:44

Agnieszka Dziarmaga
Niedziela Ogólnopolska 16/2018, str. 26-29

Miejsce pod Łysicą w pobliżu źródełka św. Franciszka, przytulone do pachnącej żywicą ściany Puszczy Jodłowej. Turyści i pielgrzymi wchodzą tędy na owiany tajemnicą Łysiec w Górach Świętokrzyskich. Święta Katarzyna –to miejsce wybrały sobie ponad 200 lat temu bernardynki klauzurowe. A może legendarne uroczysko wybrało sobie mniszki za osadniczki?

T. D.
Matka przełożona dogląda plonów w przyklasztornym ogrodzie

Wiosną, gdy przekwitną leszczyny i zazielenią się łąki, zaludnia się szlak na Łysicę. Niektórzy mają szczęście podpatrzeć mniszki pracowicie gracujące grządki w ogrodzie (który rozsławił je w okolicy), a nawet sprawnie jeżdżące na traktorze. Gospodarstwo sióstr to rzecz wymagająca. Jednak istotą tego pracowitego życia, spędzanego w klasztornych murach i otaczającym je ogrodzie do ostatniego oddechu, pozostaje modlitwa. I więź z Jezusem, której wciąż i wciąż im za mało.

Z Drzewicy do puszczańskiego eremu

Bernardynki posługują wyłącznie w Polsce, a w Świętej Katarzynie od 1815 r. Obowiązująca klauzura konstytucyjna nakłada na to skromne, pracowite i przemodlone życie określone reguły. Oficjalna nazwa zakonu brzmi: Mniszki Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka z Asyżu.

Korzenie duchowości i historii bernardynek to Trzeci Zakon św. Franciszka. Powstanie bernardynek jest związane z działalnością w Polsce św. Jana Kapistrana. Siostry były najpierw tercjarkami. Wspólnotowe życie zamknięte, jeszcze nie w pełni klauzurowe, podjęły w 1459 r. w klasztorze na krakowskim Stradomiu. W XVI wieku istniało już ponad 30 domów żeńskich w Polsce. W 1561 r. Pius II dla pierwszych sióstr żyjących w klauzurze nadał pierwsze ustawy połączone ze ślubami. Nowelizacje ustawowe następowały z nadania kolejnych papieży – Mikołaja IV i Leona X. Początki klasztoru drzewickiego – macierzystego dla św. Katarzyny – to z kolei 1626 r. Gdy klasztor w Drzewicy spłonął, siostry tułały się po dworach szlacheckich i doświadczały z całym narodem klęsk powstańczych; były to trudne czasy popowstaniowe. 19 lipca 1815 r. decyzją kapituły w Paradyżu i z nadania biskupa de Boża Wola Górskiego siostry osiedliły się w Świętej Katarzynie. Do klasztoru pod Łysicą przybyło 8 sióstr. Miejsce było niezwykłe, na poły owiane legendą. Nazywały je eremem. Pierwszy kościół miał wznieść, z pomocą bernardynów, Włocławek – dawny rycerz Jagiełły, który zapragnął życia pustelniczego, a zarazem szukał schronienia dla figurki św. Katarzyny, którą przywiózł z Ziemi Świętej. Kościół i klasztor Bernardynów erygował bp Jan Rzeszewski w 1478 r. Zabudowania niejednokrotnie niszczyły pożary, m.in. w 1847r., co wymuszało przebudowę obiektu.

„Partyzantka”, oświata, nowinki

Bernardynki osiadłe w Świętej Katarzynie, pomimo nękających ich dom pożarów, nie opuściły nowej siedziby i odbudowały klasztor z kościołem. W 1864 r. klasztor został uznany za etatowy – we wspólnocie mogło być do 14 sióstr. W 1905 r. wraz z ukazem tolerancyjnym otwarto nowicjat dla 6 sióstr. W 1920 r. było ich już 20.

Do II wojny światowej klasztor utrzymywał się z jałmużny oraz z posagów, które wnosiły kandydatki pochodzące ze szlacheckich lub mieszczańskich rodzin. Siostry na co dzień oddawały się przede wszystkim modlitwie, wykonywały prace domowe, specjalizowały się w hafcie, natomiast sprawy gospodarcze prowadzili tercjarze przy klasztorze.

II wojna światowa nie ominęła klasztoru, który po części, od strony gospodarczej, zajęli Niemcy. M. Bernarda Karmańska, doskonale władająca niemieckim, potrafiła stworzyć pozory względnie poprawnych relacji, które były przykrywką dla udzielania pomocy partyzantom. I tak tercjarki, idąc po wodę do źródełka św. Franciszka, w konewkach dostarczały zupę polskim partyzantom... Klasztor nie uniknął represji, w tym rewizji. Czasy PRL-u stwarzały kolejne zagrożenia, ale powoli do zakonu wkraczały nowinki – m.in. podłączenie energii elektrycznej w latach 50. ubiegłego wieku wniosło spore zmiany w codzienne życie sióstr.

W okresie powojennym siostry z pomocą tercjarek prowadziły szkołę dla dziewcząt, która funkcjonowała jeszcze w latach 60. XX wieku. Placówka stanowiła kontynuację inicjatyw przedwojennych i łączyła się z misją bernardynek. – Bernardynki, gdy przybyły do eremu pod Łysicą, przywiozły ze sobą kilka dziewcząt, którym udzielały nauki w Drzewicy. Tutaj liczba ich wzrosła do dziewięciu – wyjaśnia s. Krystyna. O formalnej szkole można mówić w zasadzie od 1925 r. Uczennice – dziewczęta głównie z chłopskich rodzin – uczyły się prac domowych: gotowania, szycia, haftu, materiałoznawstwa, poznawały podstawy języka polskiego i, co może najważniejsze – uczyły się budować relacje międzyludzkie, żyć wiarą. Siostry do dzisiaj wspominają imiona nauczycielek zapisanych w dziejach szkoły: s. Emanuela, s. Asumpta, s. Piusa, s. Koleta, s. Hiacynta czy niezapomniany nauczyciel historii Bolesław Skrzeczyna. Doskonale pamięta tamte czasy 91-letnia dziś s. Piusa, która pracowała w księgowości i pomagała w szkole.

Gdy otworzono świecką szkołę w Świętej Katarzynie, placówka sióstr została zamknięta (1962 r.), ale jeszcze do dzisiaj zjawiają się u furty dawne wychowanki, by dziękować i ciepło wspominać pobierane tutaj nauki, tak jak p. Maria, mieszkanka Michniowa, która zachowuje w pamięci jasełka, przedstawienia. Stanisław Rembowiecki (obecnie mieszkaniec Nowej Soli) wspomina gospodarskie i kulinarne talenty swojej mamy – absolwentki szkoły sióstr, która wspaniale potrafiła ugotować coś z niczego.

Wpływ na klasztorne życie miały także zmiany posoborowe, skutkujące z jednej strony reformą liturgii – wprowadzeniem do niej języka polskiego, ale i rezygnacją z wyposażania kandydatek w wiano, wreszcie udoskonalaniem warunków życia w klasztorze (rewolucją było choćby założenie centralnego ogrzewania; w klasztorze w całości zbudowanym z kamienia utrzymywała się przejmująca wilgoć, opał był drogi, pomieszczenia – wciąż niedogrzane).

Świat puka do furty

Czy krata odgrodziła siostry od świata i jego spraw? Absolutnie, znają je jak mało kto, jak wytrawne socjolożki i psycholożki, bo dzisiejszy, zapędzony i goniący za sukcesem świat wciąż wyrzuca na margines tych, którzy nie nadążają. Jest ich dużo, bardzo dużo, coraz więcej. To oni dzwonią do klasztoru i proszą o chwilę rozmowy, pukają do furty, gdzie cierpliwie wysłuchuje ich s. Krystyna, piszą maile. Młodzi, coraz więcej młodych. Problemy? Siostra przełożona Tadeja Strona wylicza wszelkiego rodzaju uzależnienia, które ich uwięziły: od alkoholu, narkotyków i używek po zniewolenie przez seks i Internet. Wiele młodych małżeństw prosi także o wymodlenie wyczekiwanego poczęcia dziecka. Wielu rozmówców tak niewiele sobie obiecywało po wizycie w klasztorze, wielu trafiło tutaj niespodziewanie, a potem dziwią się, że doznali uzdrowienia, że „tego rodzaju rzeczy można usłyszeć u sióstr”...

W Polsce nadal panuje silna wiara w skuteczność modlitwy sióstr bernardynek. – Choć żyjemy za kratą, poza światem – dla Pana Jezusa i z jak najczęstszą modlitwą, której tak bardzo pragniemy – to zewnętrzny świat przychodzi do nas z intencjami, rozmowami, w listach. Szczególnie młodzi ludzie tak bardzo potrzebują kontaktu, uwagi, rozmowy – mówi matka przełożona.

Siostry poznają także ten zewnętrzny świat przez kościół klasztorny pw. św. Katarzyny, w którym modlą się parafianie i turyści. Przypatrują się im z klauzurowego chóru. Są organistkami, zakrystiankami, dbają o kwiaty i bieliznę kościelną, starają się sprostać zainteresowaniu ze strony turystów. W świecie poza murami klasztoru mniszki są w pewnym sensie obecne przez owoce swojej pracy: słynne na całą Polskę hafty, kwiaty z ogrodu, sad i warzywniak (obdarzają one mnóstwem plonów, które są potem przerabiane w klasztornej kuchni), miody z własnej pasieki. Jedna z sióstr jest absolutną specjalistką w harmonijnej współpracy z pszczołami. Dzisiaj ogród – w którym gościłam nie raz i rozkoszowałam się widokiem kolekcji róż, podziwiałam wypieszczone szklarnie, czereśniowe drzewa, zagony bobu i szpinaku – to gospodarstwo na własne potrzeby, choć jeszcze do lat 80. XX wieku funkcjonowała tu szklarnia z pomidorami i nowalijkami. Pamiętam, jak śp. bp Kazimierz Ryczan opowiadał, jaki to specjał: zsiadłe mleko i placki ziemniaczane z klasztornej kuchni...

Tajemnica i zaproszenie

W Świętej Katarzynie posługuje dziś 26 sióstr w wieku od 33 do 91 lat. Potrzeba im młodych, modlą się o powołania, których spadek dotyka większość zakonów i zgromadzeń, tak jak niż demograficzny dotyka polskie szkoły. A powołanie? To zawsze zaproszenie i tajemnica, to wybór – jak mówią – „większej miłości”.

S. Kamila, góralka, od dawna czuła, że to jest to; przez znajomego księdza i jego opowieści poznawała charyzmat i to tajemnicze, z pozoru inne życie. Nudne? – Każdą minutę mamy zagospodarowaną, każda jest na wagę złota, tym bardziej że nas tak ciągnie do Pana Jezusa... Każda z nas jest nabrzmiała tymi intencjami, ludzkimi prośbami, a że mamy to szczęście, iż Jezus jest w zasięgu naszych rąk, to biegniemy do Niego – opowiada matka przełożona.

– „Pójdź za Mną, jeśli chcesz” – te słowa Jezus nieustannie zasiewa w ludzkim w sercu, zasiał je również w moim. Dla mnie być powołaną to być w drodze, na której wybieram bycie z Jezusem, mając pewność, że On mnie uprzedza – tłumaczy s. Kamila. – Uprzedza mnie swoim słowem, które codziennie kształtuje moją tożsamość i posłannictwo w życiu klauzurowym. Jego gesty miłości, które odkrywam, pochylając się nad słowem Bożym, przemieniają mnie i zanurzają w pięknie Jezusowego człowieczeństwa. Ukazują mi, że 30 lat ukrytego życia Jezusa to ukłon Boga Ojca w stronę mojej codzienności, która również jest niewidoczna dla świata, jest cicha, prosta, ukryta za murami – wyjaśnia.

Codzienne życie

Pobudka jest o godz. 5 rano, 20 minut później siostry w kaplicy modlą się Liturgią Godzin i modlitwą myślną. Po półgodzinnej przerwie – Msza św., którą odprawia ksiądz kapelan. Po śniadaniu mniszki rozchodzą się do swoich prac: w pralni, prasowalni, kuchni, na furcie  w zakrystii, w infirmerii, ogrodzie, sadzie, gospodarstwie, przy hafcie i w sekretariacie. Praca trwa do 11.45. W południe – „Anioł Pański”, Liturgia Godzin, Koronka do Miłosierdzia Bożego, intencje danego dnia. Od 12 do 12.30 trwa odbywany w milczeniu obiad (milczenie znoszą tylko święta kościelne lub imieniny którejś z sióstr). Potem poobiednie prace do ok. 16.25. Wówczas rozpoczyna się blok modlitw popołudniowych.

Już o godz. 16.30 siostry gromadzą się na Nieszpory i półgodzinną medytację. O 17.30 jest kolacja, zaś o 18 – nabożeństwo z modlitwą różańcową lub Msza św. w kościele. Kompleta – modlitwa na zakończenie dnia trwa mniej więcej do godz. 19. Wszelkie zajęcia indywidualne kończą się o 21 i nad wspólnotą klauzurową zapada cisza nocna.

Od kilku lat w ten cykl siostry włączyły codzienną godzinną, odbywaną indywidualnie, adorację Najświętszego Sakramentu oraz intencje Kościoła, Ojca Świętego, wskazania roku duszpasterskiego i te indywidualne, ludzkie. Dużo tej modlitwy...

Za murami klasztoru czas płynie inaczej. W ciszy, rytmicznie, z określoną dyscypliną. Jakąś cząstką siebie każdy z nas zazdrości tego czasu wygospodarowanego na modlitwę, tej szansy na spojrzenie w głąb siebie, tego ogrodu pięknego jak marzenie wiosną i latem, a zimą przygarniającego wszelkie ptactwo z Puszczy Jodłowej. Zazdrościmy zdrowej kuchni bez ulepszaczy, normalnego czasu pracy, odpoczynku, snu. I ciszy. I zespolenia z Jezusem, najwyższym Dobrem, i niewahającej się przed niczym – pewności. Siostry wybrały najlepiej.

Kontakt:
Klasztor sióstr Bernardynek klauzurowych
ul. Kielecka 2, Święta Katarzyna, 26-010 Bodzentyn
tel. 41 311 22 19, e-mail: sbernardynki@gmail.com, https://bernardynkiklauzur.wixsite.com/swietakatarzyna

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 11/12 2017

Abp Jędraszewski: prawdziwie jesteśmy dziećmi Bożymi

2018-04-22 21:24

Justyna Walicka | Archidiecezja Krakowska

- Jakże szczęśliwy nasz los, jaka radość, że jesteśmy Bożymi dziećmi, nie tylko tak się nazywamy, ale nimi naprawdę jesteśmy - mówił podczas wizytacji parafii Najświętszej Marii Panny Królowej w Murzasichlu abp Marek Jędraszewski.

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Metropolita krakowski w wygłoszonej homilii przypomniał, że dzisiejsza niedziela jest Niedzielą Dobrego Pasterza, według obrazu zaczerpniętego przez Chrystusa z ziemi palestyńskiej, Który mówił: „Ja jestem Dobrym Pasterzem i znam moje owce".

- Kiedy Jezus mówi, że zna owce, to chce tutaj wyrazić coś jeszcze bardziej istotnego. On je kocha. To jest szczególne poznanie owiec poprzez miłość i dodajmy - miłość ofiarną, życie oddając za owce.

Obraz owczarni to także obraz Kościoła, na czele którego stoi Chrystus. Ale my, owce - chrześcijanie, otrzymaliśmy coś jeszcze - wyjątkową godność.

- Wtedy, kiedy uznaje się Boga, można zrozumieć na czym polega godność chrześcijanina - on jest Bożym dzieckiem. On jest przez Boga kochany, on, zmierzając za Chrystusem jako swoim Dobrym Pasterzem, ostatecznie jest przez Boga oczekiwany, bo w Bożym domu jest, jak Chrystus powiedział do Apostołów, mieszkań wiele, a On Chrystus te mieszkania już dla swoich wiernych uczniów przygotował.

Metropolita krakowski wyjaśnił, że jeśli tak spojrzymy na swoją przynależność do Chrystusa i Jego Kościoła uświadomimy sobie ogrom naszego chrześcijańskiego szczęścia.

- Jakże szczęśliwy nasz los, jaka radość, że jesteśmy Bożymi dziećmi, nie tylko, że tak się nazywamy, ale nimi naprawdę jesteśmy.

Z drugiej strony, arcybiskup wskazał na smutek i nieszczęście świata, który odrzuca Boga, na zagubionych ludzi, nieznających swojej godności i odczuwających bezsens swego życia.

- Można nagromadzić wiele rzeczy i być materialnie bardzo bogatym człowiekiem, ale jednocześnie wewnętrznie pustym, pozbawianym nadziei, zrezygnowanym. Zdajemy sobie sprawę, że takich ludzi i takich społeczeństw, zwłaszcza w zachodnim świecie, jest bardzo dużo.

Na zakończenie homilii metropolita podkreślił, że Eucharystia musi być dziękczynieniem Bogu i uwielbieniem Go za Jego słowo i nadaną nam godność dziecka Bożego, które On kocha. Trzeba także prosić o wytrwałość i wierność Bogu, byśmy zawsze umieli okazywać Mu swoją miłość.

- Nie ma nic bardziej tragicznego niż dziecko, które odeszło od swoich rodziców. Nie ma nic bardziej tragicznego dla chrześcijanina, który odwrócił się od Tego, Który go do końca umiłował.

Arcybiskup podziękował księdzu proboszczowi za to, że jest dobrym pasterzem dla swoich parafian, a wiernym za piękno ich świątyni, o którą bardzo dbają i w taki sposób także okazują miłość Panu Bogu. Na zakończenie Mszy św. metropolita krakowski udzielił uroczystego błogosławieństwa.

Podczas wizytacji parafii abp Marek Jędraszewski spotkał się także ze Służbą Liturgiczną Ołtarza i radą parafialną oraz odwiedził chorych.

Po II wojnie światowej w sercach mieszkańców Murzasichla zrodziło się pragnienie, by mieć własny kościół. Budowę świątyni rozpoczęto w 1954 roku na ziemiach ofiarowanych przez górali na ten cel. Kościół jest przykładem nowoczesnej drewnianej architektury sakralnej. Budowany w trudnych czasach komunizmu jako budowla nielegalna stał się symbolem odwagi, poświęcenia i wielkiej wiary budowniczych oraz mieszkańców wsi.

Parafia w Murzasichlu utworzona została w 1982 roku dekretem kard. Franciszka Macharskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wiele stron internetowych, wykorzystuje pliki cookies (ciasteczka). Służą one m.in. do tego, by zagłosować w sondzie. Nowe przepisy zobowiązują nas do poinformowania o tym. Dalsze korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki będzie oznaczało, że zgadzasz się na ich wykorzystywanie.
Aby dowiedzieć się więcej, przeczytaj o Polityce plików cookies.

Rozumiem