Reklama

Nowy Testament

Pielgrzymi z Trzebiatowa na szlaku Cudów Eucharystycznych

2018-05-23 10:54

Adam Litwinowicz
Edycja szczecińsko-kamieńska 21/2018, str. I

Adam Litwinowicz

Często, gdy słyszymy jak ktoś mówi: Jadę do Włoch – myślimy: Zobaczy Rzym, Watykan, piękne zabytki i krajobrazy. Oczywiście jest to prawdą, jednakże nie tylko taki cel przyświecał organizatorowi niezwykłej pielgrzymki, o której chciałbym opowiedzieć naszym Czytelnikom

W niecodzienną podróż – można powiedzieć – „rekolekcje w drodze” udali się parafianie z Trzebiatowa, Reska i Szczecina.

W dniach od 21 do 28 kwietnia pątnicy z tych trzech parafii, pod przewodnictwem ks. Pawła Korupki, wikariusza parafii pw. Macierzyństwa Najświetszej Maryi Panny w Trzebiatowie, udali się na rekolekcyjną pielgrzymkę, na trasie której znalazły się miejsca związane z Cudami Eucharystycznymi oraz tajemnicą Mszy św.

Podczas Mszy św. na rozpoczęcie pielgrzymki, celebrowanej w trzebiatowskim sanktuarium, ks. Paweł wyjaśnił nam cel i potrzebę pogłębiania naszej wiary w realną obecność Chrystusa w Eucharystii oraz przylgnięcia do Matki Bożej. Posłużył się wizją, której doświadczył św. Jan Bosko w 1862 r. Ujrzał on bowiem okręt Kościoła świętego, na którym znajdowali się papież, kardynałowie, biskupi, kapłani i wierni świeccy. Okręt ten był miotany groźnymi falami i atakowany zewsząd przez jego wrogów. Wydawało się, że zaraz zostanie zdobyty i zniszczony, że nie ma szansy na ratunek i zaraz zatonie. Z pomocą jednak przyszło Niebo. Z odmętów ciemnych i groźnych wód wyłoniły się nagle dwie jaśniejące kolumny – jedna większa, druga mniejsza. Na większej było widać jaśniejącą Hostię, na mniejszej – figurę Matki Bożej. Papież nakazał natychmiast zbliżyć się do tych dwóch kolumn i przywiązać do nich okręt. W tym momencie fale ucichły, wrogowie Kościoła popadli w zamęt i zaczęli się wzajemnie wyniszczać, a inni odpłynęli i zniknęli na horyzoncie.

Reklama

Po takim wstępie każdy z nas zrozumiał, że pielgrzymka ta nie będzie tylko turystycznym wydarzeniem, ale pewnego rodzaju misją, do której zaprasza nas Pan Bóg. Jej celem ma być nie tylko estetyczne doświadczenie, ale przede wszystkim osobiste nawrócenie i zrozumienie niezwykle ważnych zasad naszej wiary. W trakcie pielgrzymki stało się dla nas jasne, że będziemy musieli dawać świadectwo o tym wszystkim, czego doświadczyliśmy w czasie tych niezwykłych „rekolekcji w drodze”.

Cud i Tajemnica

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był Trydent. To tam w XVI wieku odbył się bardzo ważny dla dziejów Kościoła sobór powszechny. Ojcowie soborowi na wieczne czasy określili i skodyfikowali m.in. zasady wiary katolickiej odnośnie Eucharystii, a tym samym obronili Kościół przed błędną nauką protestantyzmu. To właśnie tam, studiując poszczególne postanowienia soborowe, mogliśmy dowiedzieć się na czym polega wiara w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, jak Kościół święty został zobligowany do strzeżenia tej wielkiej Tajemnicy oraz z czym musiał walczyć, broniąc Jej przed błędami protestantyzmu. Była to dla nas wielka lekcja i niezwykle ważny wstęp do tego, z czym spotykaliśmy się w następnych dniach.

Po odprawieniu Mszy św. w trydenckiej katedrze i zwiedzeniu muzeum diecezjalnego udaliśmy się do Padwy, a następnie na nocleg do Rimini. Te dwa miejsca łączy osoba św. Antoniego Padewskiego. Najpierw modliliśmy się przy jego grobie, a później udaliśmy się na miejsce noclegu w Rimini, gdzie za przyczyną tego Świętego dokonał się Cud Eucharystyczny.

Św. Antoni prowadził tam publiczne dysputy teologiczne z mahometanami, próbując przywieźć ich do prawdziwej wiary katolickiej. Muzułmanie jednak żądali znaku. Wygłodzonego muła miano poddać próbie. Postawiono go przed wyborem misy pełnej jedzenia albo Najświętszego Sakramentu, który w małej monstrancji wyniósł z kościoła św. Antoni. Ku zdziwieniu wszystkich, przegłodzone zwierzę odwróciło się od misy pełnej strawy i podeszło do malutkiej monstrancji, zgięło kolana i oddało pokłon Chrystusowi w Najświętszym Sakramencie. Był to moment katechezy, świadectwa i nawrócenia mahometan, którzy stali się od tej pory najbliższymi współpracownikami św. Antoniego.

Niezwykły wizerunek

Następnego dnia, wczesnym rankiem, wyjechaliśmy do Manopello – sanktuarium Świętego Oblicza, w którym przechowywana jest niezwykła chusta z wizerunkiem twarzy Jezusa. Jej powstanie i trwanie tak długi czas jest po dzień dzisiejszy niewytłumaczalne naukowo. Pomimo widocznego wizerunku, rysów twarzy, cieni i kolorów, obraz mikroskopowy nie znajduje na tym płótnie żadnych barwników. Na własne oczy mogliśmy ujrzeć fenomen, wymykający się prawom natury i świata zmysłowego. Miejsce to było świadomym wyborem organizatora naszej pielgrzymki. Miało ono nas przygotować na przyjęcie sercem faktu, że dla Pana Boga nie ma nic niemożliwego. Pan Bóg w każdej chwili może posłużyć się martwą materią hostii, aby odcisnąć w niej swoją świętą obecność. Dzieje się w trakcie każdej Mszy św. podczas konsekracji.

Po godzinnym pobycie w Manopello udaliśmy się do miejsca, gdzie dokonał się pierwszy na świecie udokumentowany i potwierdzony przez Kościół cud eucharystyczny. Miał on miejsce w VIII wieku podczas sprawowania Najświętszej Ofiary. Mnich, sprawujący Mszę św., kiedy wypowiedział słowa konsekracji: „Bierzcie i jedzcie, to jest moje Ciało... Bierzcie i pijcie, to jest moja Krew”, zobaczył, że hostia zamienia się w Ciało, a wino w kielichu w Krew. Cud niebywały, wstrząsający i wzbudzający w nas wszystkich głębokie przekonanie o realnej obecności Chrystusa w Eucharystii. W tym szczególnym miejscu sprawowaliśmy Mszę św. Nie obyło się bez łez wzruszenia, kiedy to kapłan wypowiadał słowa konsekracji i ukazał nam konsekrowaną Hostię. Po Mszy św. odprawiliśmy nabożeństwo przebłagalne i chwilę adoracji, przed Najświętszymi Postaciami z tego VIII-wiecznego cudu, które po dzień dzisiejszy wystawione są na widok publiczny we wspaniałej monstrancji.

Stygmatyk

Kolejnym punktem naszego pielgrzymowania było San Giovanni Rotondo – miejsce, w którym przeżyliśmy katechezę o uczestniczeniu we Mszy św. a także mogliśmy zrozumieć prawdziwą naturę Eucharystii. Modliliśmy się tam przy grobie św. Ojca Pio, stygmatyka i mistyka, który w czasie każdej Eucharystii, w sposób fizyczny, doznawał tych samych cierpień, które Jezus przeżywał na Kalwarii, a odprawiana przez niego Msza św. trwała nawet trzy godziny. Uświadomiliśmy sobie, że każda Msza św. jest nie tylko zbiorem pięknych modlitw, których używa Kościół aby złożyć Bogu dziękczynienie, ale ponowieniem ofiary krzyża. Nie do końca każdy z nas zdawał sobie sprawę, że podczas każdej Mszy św. dokonuje się prawdziwa i realna, najczęściej zakryta dla naszych oczu, ofiara Pana Jezusa na krzyżu. Chrystus dokonuje tego samego aktu, co na Golgocie, tylko już w sposób bezkrwawy. Nie jest to symbol, tylko realny akt Pana Boga.

Wieczne miasto

Po wizycie w San Giovanni Rotondo nadszedł czas na Wieczne Miasto – Rzym. Pierwszym miejscem, które tam odwiedziliśmy były Katakumby św. Kaliksta. Katakumby to podziemne cmentarzyska, w których dokonano pochówku wielu pierwszych męczenników chrześcijaństwa. To właśnie tam, przez pierwsze trzy wieki sprawowano w ukryciu pierwsze Eucharystie. Mogliśmy troszkę zrozumieć i poczuć ducha tamtych czasów. Nabraliśmy też głębokiego przekonania, że Msza św. była dla pierwszych chrześcijan największą świętością. Nawet w tak skrajnych warunkach, jakimi były katakumby, Mszę św. sprawowano na grobach męczenników – miejscach świętych, otoczonych szczególną czcią.

Po prawie dwugodzinnej wizycie w katakumbach wyjechaliśmy do jednej z Bazylik Papieskich – św. Pawła za Murami, w której znajduje się grób św. Pawła. Tam, w kaplicy św. Stefana, sprawowaliśmy Mszę św., w czasie której ks. Paweł wyjaśniał nam znaczenie wystroju prezbiterium. Po Mszy św. i zwiedzaniu, odmówiliśmy modlitwy, które nakazuje Kościół w celu uzyskania odpustu przypisanego nawiedzaniu bazylik papieskich.

Przez kolejne dwa dni zwiedzaliśmy Rzym. Oprócz miejsc, które zazwyczaj zwiedzają w Wiecznym Mieście pielgrzymi czy turyści chciałbym zwrócić uwagę na trzy momenty, które głęboko odcisnęły się w naszych sercach.

Pierwszym była Msza św. w Bazylice św. Piotra na Watykanie. Ks. Paweł powiedział nam, że całkowicie przez „przypadek” wyznaczono nam do Mszy św. ołtarz św. Piusa X – papieża, którego historia zapisała jako Papieża Eucharystii. To właśnie Pius X obniżył wiek przyjmowania Pierwszej Komunii św. Wiąże się z tym niezwykła historia, której nie sposób przytoczyć w tym artykule. Odsyłam jednak do biografii tego św. papieża aby zrozumieć, jak Boża Opatrzność kierowała jego życiem i decyzjami aby Eucharystia stała się duchowym pokarmem, także już najmłodszych spośród nas.

Drugim przeżyciem było nawiedzenie malutkiego, neogotyckiego kościółka w centrum Rzymu, w którym przechowywane są przedmioty dokumentujące kontakt dusz czyśćcowych ze światem żywych. Muzeum Dusz Czyśćcowych – bo tak oficjalnie nazywa się ten zbiór – uświadomił nam, że z chwilą śmierci człowieka nic się nie kończy. Dusze cierpiące w czyśćcu najczęściej proszą o najskuteczniejszą spośród modlitw, które w swoim skarbcu posiada Kościół – właśnie Mszę św.

Trzecim momentem, który na długo pozostanie w naszej pamięci, było spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem, podczas Audiencji Środowej, na Placu św. Piotra. Mogliśmy, „na wyciągnięcie ręki”, przebywać z Ojcem Świętym podczas jego przejazdu między sektorami czy środowej katechezy.

Siódmego dnia, wczesnym rankiem, opuściliśmy Rzym i pojechaliśmy, do oddalonego o niecałe 130 km od stolicy Włoch Orvieto. To tam przechowywane są niezwykłe relikwie cudu eucharystycznego, który zdarzył się w 1263 r. Podczas Mszy św., kiedy w chwili konsekracji kapłan wzniósł hostię nad kielichem, zauważył, że chociaż ona sama zachowała wygląd białego chleba, obficie z niej cieknie na korporał krew. Zakrwawiony korporał, z widocznymi kroplami Krwi Pańskiej, znajduje się w kaplicy Cudownego Korporału, w której sprawowaliśmy Mszę św. Ks. Paweł wyjaśniał nam, że cud ten stał się bezpośrednią przyczyną ustanowienia w Kościele Uroczystości i Procesji Bożego Ciała. Po zakończonej Mszy św. odmówiliśmy wspólnie jeden z hymnów „Zbliżam się w pokorze”, które po wspomnianym cudzie, na zlecenie papieża Urbana IV, napisał św. Tomasz z Akwinu.

Święty Biedaczyna

Następnie udaliśmy się do Asyżu – miejsca gdzie spoczywają szczątki św. Franciszka. Okazuje się, że ten święty Biedaczyna, jak go określa historia, ma wiele do powiedzenia na temat Eucharystii. To on przecież nie czuł się godny przyjęcia święceń kapłańskich i umiera jako diakon. Pomimo ubóstwa, które praktykował, jasno wyrażał wprost, że nie może ono dotyczyć świątyń oraz sprzętów, które używa Kościół do sprawowania Najświętszej Ofiary. Św. Franciszek uczy nas zatem po dzień dzisiejszy wiary, że Najświętsza Eucharystia nie jest symbolem, ale prawdziwym i realnym przebywaniem Boga w tabernakulach świata, stąd należy się tym miejscom szczególna cześć i chwała. Św. Franciszek, kiedy podróżował, i w oddali zauważył już wieżę kościoła, szedł odtąd na kolanach, oddając w ten sposób cześć Najświętszemu Sakramentowi obecnemu w danym kościele.

Święte Hostie

Ostatnim miejscem naszego pątniczego szlaku była Siena. Wybór tego miejsca nie dokonał się tylko i wyłącznie ze względów turystycznych, ale, jak nietrudno się domyśleć, ze względu na cud eucharystyczny, który zdarzył się tam w XVIII wieku, i o dziwo, trwa nadal! Wykradzione z tabernakulum Hostie, odnalezione po trzech dniach w skarbonie jednej ze świątyń, w niewytłumaczalny dla nauki i rozumu sposób, nadal zachowują swoją świeżość, wygląd, smak i zapach. Dokonano nawet eksperymentu, i w jednym tabernakulum zamknięto na 10 lat, wraz z cudownymi Hostiami, hostie niekonsekrowane. Okazało się, że hostie niekonsekrowane obróciły się w proch, natomiast te z XVIII wieku pozostają nadal świeże. Odprawiliśmy tam Mszę św. po czym, specjalnie dla naszej grupy, w drodze wyjątku, wystawiono nam do adoracji Święte Hostie. Każdy mógł podejść do szklanego tabernakulum i przez chwilę trwać na modlitwie wpatrując się w szklany relikwiarz. Po osobistej adoracji odprawiliśmy nabożeństwo przebłagalne i ks. Paweł pobłogosławił nas tym „szczególnym” Najświętszym Sakramentem.

Każdego dnia mierzyliśmy się z tym, co słusznie zawarł w swoim hymnie św. Tomasz z Akwinu: „Mylą się, o Boże, w Tobie wzrok i smak. Kto się im poddaje, temu wiary brak. Ja jedynie wierzyć Twej nauce chcę, że w postaci chleba utaiłeś się”.

Z pozoru to takie oczywiste dla nas, ludzi wierzących, że w Komunii św. jest obecny Pan Jezus, jednakże doświadczenie tych niezwykłych „rekolekcji w drodze”, jeszcze bardziej otworzyło nam oczy na ten największy Cud, jaki dzieje się każdego dnia na ołtarzach całego świata.

Gorąco zachęcam Czytelników do odwiedzenia tych szczególnych miejsc, które są wołaniem Nieba i nieustannym przypominaniem, że nie jesteśmy sami w codziennym życiu, że jest pośród nas obecny prawdziwy Bóg, ukryty w Najświętszym Sakramencie.

Tagi:
pielgrzymka Włochy

Jasna Góra: pielgrzymka szkół katolickich z dziękczynieniem za niepodległość

2018-06-18 20:12

it / Częstochowa (KAI)

Z dziękczynieniem za polską niepodległość, kończący się rok szkolny, z modlitwą za synod biskupów o młodzieży na Jasną Górę przybyła XX pielgrzymka Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich. Do stowarzyszenia należy ponad 100 placówek oświatowych, w których kształci się kilka tysięcy dzieci i młodzieży. W jasnogórskim zjeździe udział wzięło 4 tys. osób.

Bożena Sztajner/Niedziela

- Przybywamy w tym szczególnym jubileuszowym roku w 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę i pragniemy na tej Eucharystii dziękować Bogu na ręce Królowej Polski za wolną Ojczyznę, za nieustanną opiekę nad Polską. Chcemy również z serca, jak co roku, ofiarować Panu Bogu trud kończącego się roku szkolnego, podziękować za wszystkie łaski zdobywania wiedzy i umiejętności - powiedziała na rozpoczęcie pielgrzymki Maria Chodkiewicz, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich.

Mszy św. w południe przewodniczył na jasnogórskim szczycie abp Wacław Depo. W kazaniu metropolita częstochowski przypomniał, że „ludzie młodzi i dzieci, są nadzieją Kościoła i Ojczyzny”. - Staję razem z wami na jasnogórskim szczycie zawierzenia, aby za Ojcem Świętym Franciszkiem z sobotniego spotkania w Rzymie, potwierdzić wartość i piękno życia rodzin, które papież nazwał największym darem Boga dla ludzkości, a dzieci największym darem Boga dla miłości wzajemnej rodziców – powiedział abp Depo. Podkreślił, że „nie można kogoś prawdziwie pokochać, jeśli się go nie pozna”.

- Dlatego, aby poznać Boga objawionego w Jezusie Chrystusie, trzeba Go nam rozpoznawać z pomocą Ducha Świętego poprzez karty Pisma Świętego i osobistą modlitwę, aby do Niego przylgnąć sercem i umysłem – mówił metropolita częstochowski.

Uczniowie, nauczyciele i dyrektorzy w roku 100-lecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości modlili się w intencji naszej Ojczyzny. Matce Bożej Jasnogórskiej powierzali nie tylko losy szkolnictwa katolickiego w Polsce i na świecie, ale także październikowy Synod Biskupów o Młodzieży.

Prezes SPSK podkreśliła, że w związku z synodem, ci którzy pracują z młodymi, w realiach dzisiejszego świata otrzymają jakieś wskazania, jak docierać do młodych, jaką iść drogą. - Głos Kościoła zawsze jest dla nas bardzo ważny, on pokazuje jak pracę uświęcić, czekamy modląc się – powiedziała Maria Chodkiewicz.

W czasie jasnogórskiego spotkania wręczona została „Złota Tarcza”, czyli najwyższe wyróżnienie przyznawane przez Stowarzyszenie osobom działającym na rzecz rozwoju szkolnictwa katolickiego. Uhonorowano nią pośmiertnie dr. inż. Antoniego Ziembę, działacza pro-life i prezesa Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka.

Stowarzyszenie Przyjaciół Szkół Katolickich powstało z inicjatywy katolików świeckich w Częstochowie w 1990 roku. Obecnie zrzesza 136 placówek oświatowo-wychowawczych.

- Zaskakującym owocem i naszych pielgrzymek i każdorazowego zawierzenia, tutaj, na Jasnej Górze, i w innych miejscach Matce Bożej naszych szkół, jest powstawanie tych szkół - stwierdza Grzegorz Nawrocki, wiceprezes Stowarzyszenia Przyjaciół Szkół Katolickich. Dodaje, że „kiedy powstawała pierwsza szkoła przy ul. Okólnej w Częstochowie, to Stowarzyszenie powstawało tylko i wyłącznie dla tej szkoły, i nikt nie spodziewał się, że dzieło osiągnie 136 placówek”.

Po Mszy św. odbył się koncert „Bóg jest, Bóg działa” ks. Jakuba Bartczaka, znanego rapera w sutannie. W ramach pielgrzymki miało miejsce również wręczenie nagród laureatom konkursu plastycznego i literackiego „Jesteśmy piękni, pięknem Twoim Panie”, a także spotkania: dla młodszych uczniów z ks. Jakubem Bartczakiem, a dla dzieci starszych i młodzieży z Janem Pospieszalskim, redaktorem TVP pt. „Czy mam odwagę dać świadectwo wiary?”. Jasnogórską modlitwę zakończyła Koronka do Miłosierdzia Bożego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Gramy z Senegalem!

2018-06-19 07:18

Grzegorz Sowa

Mecz z Senegalem dla polskiej reprezentacji to jedna wielka niewiadoma. Reprezentacja Senegalu prezentuje bardzo wysoki poziom, lecz my również niczym jej nie ustępujemy. Obie drużyny mają piłkarzy na najwyższym, światowym poziomie. Gospodarczo jednak prześcigamy ten piękny kraj o świetlne lata. Senegal to była kolonia francuska, niestety nie jest wciąż zbyt wydolną gospodarką. I choć w ostatnich latach się poprawia, to do naszych osiągnięć mu bardzo daleko. Pomimo faktu, iż Senegal jest najbardziej uprzemysłowionym państwem z krajów byłej Francuskiej Afryki Zachodniej, w miastach wciąż panuje wysokie bezrobocie i bieda.

Lightboxx/fotolia.com

Nigdy nie zapomnę sytuacji, gdy podczas mojej podróży do Senegalu na granicy gambijsko- senegalskiej otoczyła nas grupa dzieci- większość z nich nie prosiła jednak o pieniądze, lecz o kupno piłki futbolowej. Dla wielu młodych chłopaków w Senegalu gra w piłkę na zawodowym poziomie to wielkie marzenie. Marzą głównie o wyjeździe i grze w piłkę w Europie. Europa dla Senegalczyków to "ziemia obiecana" a miejsce na łodzi przemycającej ludzi, płynącej z Afryki lub krajów arabskich do Europy, kosztuje podobno od 2 do 4 tysięcy dolarów. Uzbieranie 2 tysięcy dolarów wydaje się wręcz nierealne. Afrykańskie rodziny są bardzo solidarne. Trzeba pamiętać, że sporo Afrykańczyków pracuje w różnych częściach świata, zwłaszcza w krajach francuskojęzycznych, gdzie mają dużo lepszy start ze względu na język. Więzy rodzinne są bardzo mocne. Senegalczycy bardzo sobie pomagają. Zdarza się, że czasem cała wioska zbiera się na opłacenie przejazdu jednego swojego mieszańca.

Bieda w Senegalu wędruje z północy na południe wraz z piaskiem Sahary, która coraz bardziej wdziera się w głąb kraju. Sieć wodociągowa jest tu rzadkością. Mało kto ma kran w domu. Chociaż zdarzają się wyjątki. Znajdziemy niejeden piękny dom pośród okrągłych domków krytych słomą lub blachą. Co ciekawe sieć telefonii komórkowej jest tu dobrze rozwinięta. Komórkę znaleźć można nawet w buszu. Piękno natury w Senegalu jest okazałe- piękne wybrzeże, niezwykłe baobaby i wonne eukaliptusy oraz kwitnące wszędzie wielobarwne kwiaty robią wrażenie , lecz niestety nigdy nie zrekompensuje panującej tam biedy. Nic dziwnego, że większość Senegalczyków marzy o wyjeździe do upragnionej Europy. Powszechnie panujące przeświadczenie u młodych chłopców o wielkich pieniądzach za grę w piłkę nożną Europie stanowi dla nich niezwykle mobilizujący czynnik do uprawiania tego sportu od maleńkości. Nielicznym udaje się dostać do tego wielkiego futbolowego świata. Jednym z nich jest wielka gwiazda senegalskiej piłki - Sadio Mane, który zrobił niebywałą karierę piłkarską.

Senegalczycy są głodni sukcesów - w tym pięknym państwie wszyscy wciąż pamiętają znakomity turnie w Korei Japonii z 2002 roku, kiedy "Lwy Terangi" dotarły aż do ćwierćfinału turnieju.

Nasz pierwszy grupowy przeciwnik dysponuje wyrównanym składem, a jego największymi gwiazdami są skrzydłowi - wspomniany już Sadio Mane (FC Liverpool) oraz Keita Balde (AS Monaco). Trenerem zespołu jest Aliou Cisse, były zawodnik m.in. francuskiego Paris Saint-Germain a także uczestnik pamiętnego mundialu w Azji.

Choć Senegalczycy mają kilku niezłych napastników, Cisse rzadko decyduje się grać dwójką snajperów. Jego ekipa zazwyczaj gra w formacji 4-5-1, bez klasycznej "dziesiątki" na boisku. Wszyscy trzej środkowi pomocnicy mają raczej za zadanie skutecznie przenosić akcje na skrzydła, by maksymalnie wykorzystać szybkość bocznych pomocników.

Senegal dysponuje młodym składem i tak właśnie jest w formacji obrony. Niewykluczone, że w w meczu z Polakami w bramce stanie 24-letni Andre Gomis, grający we włoskim SPAL. To na niego w ostatnim meczu eliminacji z RPA postawił Cisse, choć we wcześniejszych meczach eliminacji bronili bardziej doświadczeni Abdoulaye Diallo ze Stade Rennes.

Fromacja obronna Senegalu jest mocno obsadzona. Pod koniec eliminacji na prawą flankę wskoczył ledwie 19-letni Moussa Wogue, na co dzień grający w belgijskim KAS Eupen. Jego dobra forma zwiększyła pole manewru selekcjonera, jeśli chodzi o obsadę lewej strony. Może na niej zagrać bowiem grający do tej pory na prawej flance doświadczony Lamine Gassama, były gracz Olympique Lyon, a obecnie tureckiego Alanyasporu.

Nasz rywal z Afryki nie ma także problemu z obsadzeniem środka obrony. Liderem formacji defensywnej jest dobry znajomy Arka Milika i Piotrka Zieilńskiego - Kalidou Koulibaly, który ma pewne miejsce we włoskim SSC Napoli. Jego partnerem jest klubowy kolega Łukasza Teodorczyka z Anderlechtu - rosły Kara. W klubie gra wszystko, o ile tylko jest zdrowy, lecz nawet w przypadku urazu dla trenera Cisse nie będzie to zmartwienie. Do jego dyspozycji pozostaje bowiem Salif Sane z Hannoveru 96 - piłkarz mogący równie dobrze zagrać jako boczny obrońca lub defensywny pomocnik.

Środek pola obsadzony jest zawodnikami grającymi w Premier League. Niekwestionowanym pewniakiem do gry jest Idrissa Gueye, który jest filarem drużyny Evertonu. Mimo zmiany trenera klubowego jego pozycja jest niepodważalna i Gueye gra niemal w każdym meczu. Jego partnerem najprawdopodobniej będzie kapitan reprezentacji Cheikhou Kouyate. Środkowy pomocnik West Hamu United cieszy się zaufaniem Davida Moyesa, a para Gueye-Kouyate w kadrze gra bardzo dobrze od początku pracy Cisse.

Pozostaje pytanie, kto dołączy do nich, jako trzeci środkowy pomocnik. Mocnym kandydatem pozostaje wspomniany wcześniej Salif Sane, z tym, że wówczas na boisku byłoby trzech typowo defensywnych pomocników. Jeżeli Cisse chciałby postawić na atak - wówczas do dyspozycji ma Henriego Saiveta z Newcastle United oraz Badou Ndiaye z Galatasaray.

Największą mocną stroną Senegalczyków są skrzydła i to w atakach bocznymi sektorami boiska z pewnością upatrywać będą swoich szans. Grają tam bowiem najlepsi senegalscy piłkarze - wspomniany wcześniej Sadio Mane, za którego latem zeszłego roku Liverpool FC zapłacił ponad 40 mln euro oraz Keita Balde, kupiony w sierpniu przez AS Monaco za 30 mln euro. Zarówno Mane, jak i Balde są ważnymi zawodnikami swoich klubów. Na topie jest ostatnio zwłaszcza ten pierwszy, zaliczający siedem trafień i pięć asyst w piętnastu spotkaniach tego sezonu.

Największa konkurencja występuje właśnie na pozycji ataku. O miejsce na pozycji napastnika rywalizują Mame Diouf (Stoke City), Diafra Sakho (West Ham United) oraz Moussa Konate (SC Amiens). Do kadry puka też rewelacyjny 19-latek ze Stade Rennes Ismaila Sarr, a w grze o wyjazd na mundial pozostaje znany z francuskich boisk Moussa Sow. Choć 31-letni snajper od jakiegoś czasu gra w słabszej aczkolwiek bogatej lidze ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, to na razie nie odbijało się to na jego skuteczności w drużynie narodowej.

Senegalczycy nie mają w swoich szeregach piłkarza pokroju Roberta Lewandowskiego, lecz nie sposób nie zauważyć, że dysponują bardzo wyrównanym składem, złożonym z piłkarzy z bardzo dobrych europejskich klubów.

Na nasze nieszczęście Senegalczycy zwykli dobrze rozpoczynać wielkie turnieje, dlatego niezwykle ważne będzie, by "Biało-Czerwoni" dobrze zagrali od samego początku. Jeżeli już w fazie początkowej meczu uda się złamać przeciwnika i wprowadzić w jego grę chaos, nasze szanse na zwycięstwo będą rosły. Powszechne jest przeświadczenie, że psychika ma ogromne znaczenie w przypadku afrykańskich drużyn, dlatego tak ważne będzie, by już na początku meczu wyprowadzić naszych rywali z rytmu.

Spotkanie, które zainauguruje mundial zarówno dla Polaków, jak i Senegalczyków odbędzie się 19 czerwca o godzinie 17 na Otkrytie Arenie w Moskwie.

Przypuszczalny skład na mecz z Senegalem:

Szczęsny – Piszczek, Bednarek, Pazdan, Rybus – Błaszczykowski, Krychowiak, Góralski, Grosicki - Zieliński - Lewandowski

albo

Szczęsny – Piszczek, Bednarek, Pazdan, Rybus – Błaszczykowski, Krychowiak, Zieliński, Grosicki – Milik - Lewandowski

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Nitkiewicz do neoprezbiterów: nie usiłujcie być wszechmocni

2018-06-19 18:15

apis / Sandomierz (KAI)

Nie usiłujcie być wszechmocni, poszerzając strefę swoich znajomości i wpływów – przestrzegał bp Krzysztof Nitkiewicz kapłanów (neoprezbiterów), podczas święceń kapłańskich, które odbyły się 19 czerwca w sandomierskiej katedrze.

Bożena Sztajner/Niedziela

Podczas uroczystej Mszy św. siedmiu diakonów otrzymało święcenia kapłańskie z rąk biskupa sandomierskiego Krzysztofa Nitkiewicza. Eucharystię koncelebrowali: biskup senior Edward Frankowski, księża wychowawcy i profesorowie seminarium, kapłani urzędów kurialnych oraz duszpasterze, którzy przybyli z wielu parafii na terenie diecezji i spoza jej granic. We wspólnej modlitwie uczestniczyli alumni, siostry zakonne, rodziny oraz bliscy kandydatów do kapłaństwa.

Bp Krzysztof Nitkiewicz w swej homilii ostrzegał kapłanów przed perfekcjonizmem według standardów świata. Wspomniał o ideologicznym nurcie transhumanizmu, który opierając się na rozwoju technologii cyfrowych zakłada, że jesteśmy dopiero na jakimś przejściowym etapie w drodze do bycia super istotami ludzkimi. Zdaniem biskupa, punktem odniesienia dla chrześcijanina ma być zawsze Bóg, a nie świat i jego standardy i należy liczyć się z tym, że może pojawić się pokusa, żeby zająć miejsce Stwórcy.

- Starajcie się podążać tokiem myślenia św. Pawła apostoła, który mówi, że kiedy jesteśmy słabi, kiedy niedomagamy, tylekroć jesteśmy mocni, gdyż pokładamy nadzieję w Bogu, który zawieść nie może. Powtarzajcie więc często, nie tylko podczas celebrowania Mszy św.: „Przyjmij nas Panie, stojących przed Tobą w duchu pokory i z sercem skruszonym” – mówił biskup.

Hierarcha apelował, by księża nie dążyli również do tego by być wszechwiedzący, nawigując godzinami w internecie i nasłuchując plotek oraz by nie udawali, że na wszystkim się znają, gdyż takie osoby nie cieszą się autorytetem i wzbudzają śmieszność.

- Wy natomiast słuchajcie bardziej Boga, niż swojego rozumu. Dobrze jest pogłębiać wiedzę, orientować się w teologii i w prawie kanonicznym. To okazuje się zdecydowanie bardziej przydatne w duszpasterstwie niż np. znajomość rynku samochodów. Kiedy jednak pojawi się myśl, że jak zdobędę tytuł naukowy, to dopiero będę kimś, idźcie zaraz przed Najświętszy Sakrament zapytać się Pana Jezusa, co o tym sądzi. Kościół nie potrzebuje "naukowców", którzy trwają w permanentnej adoracji własnej twórczości, ale pracowników w Winnicy Pańskiej złączonych z prezbiterium i z Ludem Bożym – podkreślał ordynariusz.

Biskup przestrzegał kapłanów przed konsekwencjami zapewnienia sobie wygodnego życia, zajmowania się sobą oraz światem osób i rzeczy, który stworzyli na własny użytek.

- Wreszcie wszechobecność. Bóg jest wszędzie, a niektórzy kapłani byli już niemal wszędzie, tyle, że brakuje ich tam, gdzie powinni być. Są za bardzo zajęci sobą oraz światem osób i rzeczy, który stworzyli na własny użytek. O konsekwencjach takiej postawy lepiej nawet nie wspominać, szeroko opisują je środki masowego przekazu. Nie po to dzisiaj przyjmujecie święcenia, żeby zapewnić sobie wygodne życie. Ojciec Święty Franciszek mówi, że zostaliśmy wezwani do misyjnego wyjścia zgodnie ze scenariuszem jaki objawia nam Bóg – wskazywał hierarcha.

Ordynariusz zwracał uwagę na to, że jest przestrzeń, w której duchowny może dążyć do doskonałości na wzór Boga w sposób nieograniczony i „ad libitum”, wczytując się w sens słów Jezusa: „Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”.

- Powinniśmy tak postrzegać świat i ludzi. Kapłan ma żyć dla wszystkich, kochać każdego. Jakże to czasami trudne, nieraz wydaje się wręcz niemożliwe, kiedy jesteśmy pomawiani i wyśmiewani. Ile osób ma na ustach piękne słowa, w ręku kwiaty, a za plecami spiskują przeciwko tobie. Szukajmy wówczas schronienia w sercu Pana Jezusa, przytulmy się do Maryi – Matki Kapłanów. Uczyńmy to nie dlatego, żeby uratować nasze dobre imię, czy nawet życie, ale żeby nie przestać kochać – wskazywał bp Krzysztof Nitkiewicz.

Po obrzędzie święceń, który odbył się po homilii nowi kapłani Kościoła sandomierskiego po raz pierwszy koncelebrowali Mszę świętą. Przed błogosławieństwem wyrazili swoją wdzięczność za dar otrzymanych święceń.

Neoprezbiterzy otrzymali z rąk bp. Krzysztofa Nitkiewicza dekrety na mocy, których zostali skierowani, jako wikariusze do pracy duszpasterskiej do wspólnot parafialnych. Ks. Damian Blacha został mianowany wikariuszem w parafii Gorzyce, ks. Konrad Durma - w parafii św. Jana Chrzciciela w Janowie Lubelskim, ks. Łukasz Chmiel - w parafii św. Bartłomieja w Staszowie, ks. Mateusz Machniak - w parafii św. Barbary w Tarnobrzegu, ks. Patryk Gładkowski – w parafii w Jeżowem, ks. Piotr Sołdyga – w parafii św. Michała Archanioła w Ostrowcu Świętokrzyskim, ks. Grzegorz Wasąg - w parafii w Ożarowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Moje pismo Tęcza - 5/6 2018

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem