Reklama

Misje u stóp Krzyża

2018-05-23 10:54

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 21/2018, str. IV

Marek Tamrowski
Uroczyste wniesienie relikwii Krzyża Świętego i krzyża św. Ottona do kościoła w Starym Czarnowie

Wędrujemy na pielgrzymim szlaku po tchnącym daleką historią naszych ziem dekanacie kołbackim. Po nawiedzeniu jednej z najmłodszych parafii w naszej archidiecezji w Reptowie Relikwie Krzyża Świętego i Krzyż Wiary św. Ottona przez kolejny tydzień adorowane były przez wiernych z parafii Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Starym Czarnowie

Wieś ta to dawna posiadłość Cystersów z Kołbacza (odległego o 4 km), którzy już w 1255 r. posiadali tu prawo do wolnego targu. Pierwszy kościół wraz z cmentarzem powstał w Starym Czarnowie w południowym krańcu wsi w końcu XII wieku. W XV wieku otrzymał rangę kościoła parafialnego. Zniszczony przez pożar w 1531 r. został odbudowany w XVI wieku. W 1826 r. poddano go gruntownej przebudowie w stylu neogotyckim. Od zakończenia wojny do 1946 r. Stare Czarnowo sporadycznie obsługiwał ks. Jan Palica, który dojeżdżał tutaj aż z Gryfina. Poświęcił on kościół dla kultu Bożego 25 marca 1946 r., natomiast w kwietniu 1946 r. przejęli placówkę Księża Salezjanie i dlatego nie dziwi nas wezwanie jakie otrzymała administrowana przez nich wspólnota.

Jednak parafię erygowano oficjalnie dopiero 1 czerwca 1951 r. Administrowali nią księża: Bolesław Wyszomirski SDB (1949-50), Henryk Ignaczewski SDB (1950-55), Stanisław Bielski (1955-57), Mieczysław Haniewski (1957-76), Czesław Żytelewski (1976-93), Henryk Mularski (1993-94), Alojzy Kegel (1994-2001). Od 7 sierpnia 2001 r. do 2006 r. proboszczem był tutaj ks. Stanisław Suzynowicz. Jego następcą został ponownie ks. Henryk Mularski, który trzynaście lat wcześniej administrował już tutejszą wspólnotą. Było to więc wielkie ułatwienie duszpasterskie, gdyż znając już specyfikę życia tej parafii mógł ks. Henryk wnieść w jej obraz niezaprzeczalny rys swojej osobowości, co jest niewątpliwie dostrzegalne po tylu latach jego wytrwałej pracy.

Odwiedziłem ks. Henryka na zakończenie Misji u stóp Krzyża, które trwały tutaj od 4 do 11 maja. Uroczystej inauguracji peregrynacji Relikwii Krzyża Świętego oraz Krzyża św. Ottona przewodniczył ks. dr Wojciech Jaźniewicz, który podczas koncelebrowanej Mszy św. wraz z ks. Pawłem Ostrowskim i ks. Henrykiem Mularskim w wygłoszonym słowie Bożym uświadomił bardzo licznie zebranym wiernym najważniejsze prawdy wynikające z obecności krzyża w przestrzeni naszego chrześcijańskiego życia. Przypomniał o wartości odkupieńczej i zbawczej ofiary, która dokonała się na krzyżu w Wielki Piątek oraz na współczesnym, życiowym odniesieniu zachęcił wiernych do zadumy nad tym, co jeszcze należy udoskonalić w naszym świadectwie krzyża. Po Mszy św., tak jak jest to w zwyczaju ośmioletniego już wędrowania z relikwiami, wszyscy obecni w świątyni otrzymali najpierw ogólne błogosławieństwo a następnie indywidualne i tak działo się każdego dnia u kresu sprawowanych tutaj liturgii eucharystycznych.

Reklama

Zasadniczo na program poszczególnych dni składały się długie godziny możliwości indywidualnej modlitwy, co naprawdę bardzo skrzętnie wielu parafian wykorzystywało. Świątynia była otwarta od rana aż do wieczornej modlitwy apelowej. Najgłębszym spotkaniem z prawdą o Chrystusowym krzyżu była każdorazowa wieczorna Msza św.

Swoje ważne miejsce przy krzyżu zajęły także wspólnoty filialne. Oprócz niedzielnych spotkań z Chrystusem Ukrzyżowanym w poniedziałek wieczorem przy Relikwii Krzyża Świętego modlili się wierni, którzy gromadzą się w kaplicy pw. Dobrego Pasterza w Glinnej. Dzień później takie samo spotkanie modlitewne miało miejsce w kościele pw. Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Chabowie. Natomiast w środę z entuzjazmem relikwie podejmowali wierni z Dobropola, którzy mają szczególny kult, gdyż ich świątynia jest pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego.

Podczas rozmowy z ks. Henrykiem, proboszczem parafii, usłyszałem bardzo budujące świadectwo o Jego parafianach. Otóż w niedzielę w programie Misji najważniejsze były oczywiście Eucharystie. Ale jak sam mówi, ze zdziwieniem popołudniu usłyszał dobiegające z kościoła śpiewy. Poszedł do świątyni i jakież było Jego zdziwienie, gdy zobaczył niemal wypełnione ławki i wiernych przez godzinę śpiewających pieśni pasyjne! Sami wierni „skrzyknęli się”, aby przyjść dodatkowo na godzinę uwielbienia za obecność w parafii Relikwii Krzyża Świętego. Wydarzenie to mówi samo za siebie o tym, jak wspaniałe owoce przynosi oddziaływanie Krzyża Pańskiego na życie ludzi wierzących. W trakcie pożegnania Relikwii także spory kościół w Starym Czarnowie wypełniony był w całości parafianami. W ich modlitwie i zaangażowaniu w liturgię dostrzec można było wielką dojrzałość wiary i autentyzm czerpania z krzyża wielu darów potrzebnych do doskonalenia życia. Niech będą to więc trwałe owoce tygodniowych Misji u stóp Krzyża u Wspomożycielki Wiernych!

Tagi:
krzyż

Najwyższy krzyż w Azji zabłysnął kolorami Bożego Narodzenia

2018-12-23 17:10

vaticannews / Karaczi (KAI)

Czterdziestometrowy krzyż zabłysnął kolorami Bożego Narodzenia. Konstrukcja znajduje się przy wejściu do jedynego cmentarza chrześcijańskiego w Karaczi, w Pakistanie. Krzyż będzie świecił do Nowego Roku. Kolory, którymi jest rozświetlany to czerwony, niebieski, fioletowy i różowy. Zmieniają się one co dwa dni.

wikipedia.org

Prace nad budową krzyża trwały cztery lata i zakończono je w sierpniu tego roku. Umieszczono go na okazałym piedestale. Powstał jako znak solidarności z biedną oraz uciskaną wspólnotą chrześcijańską Pakistanu.

Inicjatorem budowy krzyża jest chrześcijanin ewangelik Henry Parvez, ojciec pięciorga dzieci, przedsiębiorca samochodowy. W rozmowie z katolicką agencją AsiaNews przyznał, że nie chce mówić o trudnościach przy powstawaniu krzyża. Dodał, że Bóg dał mu odwagę w realizowaniu tego dzieła. „Ten krzyż będzie przypominał całemu narodowi o naszym istnieniu oraz o wnoszonym wkładzie w budowanie pomyślności kraju” – stwierdził pakistański chrześcijanin.

Przed nadchodzącymi świętami władze kościelne w tym kraju organizują liczne spotkania ze służbami mundurowymi, aby zabezpieczyć kościoły przed atakami ekstremistów w okresie Bożego Narodzenia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

"Szczęść Boże" czy... "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus"?

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 6/2003

Piotr Drzewiecki

Ostatnio jedna z kobiet zapytała mnie jakby z pewnym wyrzutem: "Proszę księdza, zauważam z niepokojem, że ostatnimi laty coraz modniejsze w ustach duchownych, kleryków, sióstr duchownych jest pozdrowienie: «Szczęść Boże» zamiast «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Nawet ksiądz, który przyszedł do mnie po kolędzie, pozdrowił nas słowami «Szczęść Boże». To nie jest przywitanie chwalące Boga. Kiedyś w taki sposób pozdrawiano osoby pracujące: «Szczęść Boże w pracy» i wówczas padała odpowiedź: «Bóg zapłać». Dzisiaj kiedy słyszę «Szczęść Boże», od razu ciśnie mi się na usta pytanie: do czego, skoro nikt nie pracuje w tej chwili? Nie wiem, co o tym myśleć. Według mnie to nie jest w pełni chrześcijańskie pozdrowienie".
No cóż, wydaje się, że powyższa interpretacja pozdrowień chrześcijańskich jest uzasadniona. Ale chyba może za bardzo widać tutaj przyzwyczajenie do tego, co jest tradycją wyniesioną z dziecinnych lat z domu rodzinnego. Pamiętajmy jednak o jednym: to, co jest krótsze, a mam tu na myśli zwrot "Szczęść Boże", niekoniecznie musi być gorsze.
Owszem, pozdrowienie "Szczęść Boże" jest krótsze i z tego powodu częściej stosowane. Ale ono ma swoją głęboką treść, która nie tylko odnosi się do ciężkiej, fizycznej pracy. To w naszej tradycji związano to pozdrowienie z pracą. A przecież życzenie szczęścia jest związane z tak wieloma okolicznościami. Bo jest to ludzkie życzenie skierowane do Boga, stanowiące odpowiedź na całe bogactwo życia człowieka. I jest tu wyznanie wiary w Boga i Jego Opatrzność; wyznanie wiary, że to, co jest ludzkim życzeniem, spełnić może tylko Bóg. To szczęście ma pochodzić od Niego. Mamy tu więc skierowanie uwagi na Boga i naszą od Niego zależność. Zależność, w którą wpisana jest Boża życzliwość dla człowieka. Tak oto odsłania się nam głębia tego skromnego pozdrowienia "Szczęść Boże". Czyż to mało?
Poza tym życzyć szczęścia od Boga, to znaczy życzyć Bożego błogosławieństwa. A jak jest ono cenne, świadczy opisana w Księdze Rodzaju nocna walka patriarchy Jakuba z aniołem, której celem jest m.in. uzyskanie błogosławieństwa w imię Boga: "Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz" (por. Rdz 32, 25-32). I tu znów odsłania się znaczenie naszego pozdrowienia "Szczęść Boże". Jest to prośba o udzielenie przez Boga błogosławieństwa, czyli prośba o uszczęśliwienie człowieka, a więc ogarnięcie go Bożą łaską. Z tym łączy się życzenie osiągnięcia szczęścia wiecznego, którego wszelkie szczęście doczesne jest zapowiedzią i obrazem.
Nie chciałbym jednak być źle zrozumiany. To, że piszę tak wiele o pozdrowieniu "Szczęść Boże", nie znaczy automatycznie, iż chcę przez to podważać pierwszeństwo pozdrowienia "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". Moją intencją jest jedynie odkrycie głębokiej wartości wypowiedzenia słów "Szczęść Boże" przy spotkaniu dwóch osób.
A na koniec pragnę przytoczyć - niejako w formie argumentu na poparcie moich rozważań - słowa Ojca Świętego Jana Pawła II, które wypowiedział 10 czerwca 1997 r. w czasie wizyty w Krośnie: "Niech z ust polskiego rolnika nie znika to piękne pozdrowienie «Szczęść Boże» i «Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus». Pozdrawiajcie się tymi słowami, przekazując w ten sposób najlepsze życzenia (bliźnim). W nich zawarta jest wasza chrześcijańska godność. Nie dopuście, aby ją wam odebrano".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Przewodniczący Episkopatu w 6. rocznicę śmierci kard. Glempa: podziwiałem jego wielką roztropność

2019-01-23 20:07

BP KEP / Warszawa (KAI)

Kościół katolicki w Polsce powinien być wdzięczny kard. Józefowi Glempowi za to wszystko, co zrobił w swoim czasie, w tak napiętym momencie naszych dziejów. Za to, co zrobił dla dobra naszej Ojczyzny – powiedział abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w 6. rocznicę śmierci kard. Józefa Glempa.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Episkopatu, wspominając postać śp. kard. Józefa Glempa, podkreślił, że to osoba bardzo znacząca, również ze względu na to, w jakich czasach przyszło mu żyć. „Ks. kard. Wyszyński przeżywał trudności i cierpienia w czasach stalinizmu i później. Ale ks. kard. Glemp miał również swoje trudności - w czasie stanu wojennego, gdy trzeba było zająć stanowisko kościelne, ewangeliczne, także w tym momencie, gdy chodziło o niebezpieczeństwo wojny domowej” – mówił Przewodniczący Episkopatu.

„Podziwiałem w Księdzu Kardynale jego wielką roztropność. Oprócz doskonałego wykształcenia, miał w swoim charakterze wielką ostrożność w wypowiadaniu się i wydawaniu decyzji. Jego decyzje były zawsze bardzo przemyślane” – powiedział abp Gądecki. Podkreślił, że kard. Glemp doskonale się orientował w zawiłościach czasów, w których żył. Dodał, że nie dał się nigdy wykorzystać przez służby specjalne. „Wydaje mi się, że Jego postać po śmierci nabiera jeszcze większego znaczenia, tak w świetle słów, które wypowiedział, jak i w świetle książek o nim” - zauważył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem