Reklama

100 modlitw za Polskę

Misje u stóp Krzyża

Parafia pw. św. Jana Chrzciciela w Żabowie

2018-05-30 11:29

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 22/2018, str. IV

Marta Maduzia
Wniesienie Relikwii Krzyża Świętego i Krzyża św. Ottona do kościoła św. Jana Chrzciciela w Żabowie

Już od dwóch tygodni przemierzamy wraz ze świętymi znakami chrześcijaństwa – Relikwią Krzyża Świętego oraz Krzyżem Wiary św. Ottona – poszczególne parafie dekanatu Kołbacz. Docieramy obecnie do parafii, która odgrywa ważną rolę w życiu ośmiu parafii funkcjonujących w konglomeracie duszpasterskim, bowiem jest to parafia dziekańska, której patronuje św. Jan Chrzciciel

W źródłach historycznych wieś Żabów wymieniana jest po raz pierwszy w 1220 r. Od 1344 r. była lennem rycerskiego rodu von Koldenbeck, od 1526 do 1652 r. należała do rodu von Plotze. Rok 1569 na kartuszu herbowym Bartrama von Plotze wmurowanym w ścianę wewnętrzną kościoła wskazuje na czas powstania świątyni. Zbudowano ją z głazów narzutowych o nieregularnym układzie, na planie prostokąta, bez wieży. Będąca właścicielami Żabowa od 1652 r. rodzina von Duringshofen ufundowała częściowo zachowany do dziś ołtarz ambonowy pochodzący z XVIII wieku. Od 1853 r. kolejnym właścicielem majątku została rodzina Tummeley. W 1899 r. kościół uległ przebudowie. Wydłużono go i dostawiono czteroboczną neogotycką wieżę z cegły o wysokości ok. 20 m.

Kościół został poświęcony 20 września 1945 r. Najpierw posługiwali tutaj Księża Chrystusowcy z Pyrzyc. Gdy 2 lipca 1959 r. utworzono parafię w Ryszewku, Żabów został kościołem filialnym tej parafii. Samodzielną parafią Żabów (wraz z Nieborowem) ogłoszono 9 października 1983 r. Pierwszym proboszczem został ks. Franciszek Cader (1983-85), po nim ks. Adam Maduzia (1985-94). Od 30 czerwca 1994 r. odpowiedzialnym za parafie był ks. Tadeusz Lipiński. Natomiast od 2007 r. proboszczem, a zarazem wówczas najmłodszym dziekanem w archidiecezji jest ks. kan. Piotr Twaróg, który od początku kapłaństwa pełni niezwykle odpowiedzialne zadania w strukturach naszej archidiecezji. Był już dyrektorem Katolickiego Radia Plus w Gryficach, a obecnie jest prezesem Zarządu Gospodarstwa Archidiecezjalnego zawiadującego kościelną ziemią.

Ks. dziekanowi Piotrowi w codziennej posłudze duszpasterskiej pomaga z niezwykłą ofiarnością ks. Władysław Kanturski, który w Żabowie przeżywa czas senioratu. Misje u stóp Krzyża w parafii w Żabowie odbyły się od 11 do 18 maja i przypadły na czas uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego, a także miejscowej I Komunii św. Obecność więc tak ważnych symboli chrześcijaństwa podkreślała wagę głębokich przeżyć duchowych i zapraszała do kontemplacji prawd z nimi związanych. Uroczysta inauguracja czasu Misji nastąpiła po zakończeniu peregrynacji w Starym Czarnowie. Powitanie relikwii nastąpiło na placu kościelnym, a następnie wprowadzenia Krzyża św. Ottona dokonali młodzi gimnazjaliści, którzy 30 maja przyjęli sakrament bierzmowania. Asystowali również druhowie z miejscowej OSP, którzy bardzo aktywnie włączyli się w zewnętrzną pomoc przy przeżywaniu Misji.

Reklama

Miałem ogromny zaszczyt przewodniczyć Eucharystii na rozpoczęcie pobytu Chrystusa Ukrzyżowanego w Żabowie. W niezwykłym skupieniu wszyscy, licznie zebrani wierni pochylili się w refleksji nad fundamentalnymi prawdami dotyczącymi wymowy zbawczej ofiary Chrystusa na Krzyżu. Nazajutrz ks. Piotr i ks. Władysław, który jest kapelanem dwóch DPS w Żabowie i Pyrzycach, udali się z Relikwiami Krzyża Świętego do swoich podopiecznych, by o godz. 8 odprawić Mszę św. w Pyrzycach, a o 10 w Żabowie w intencji dźwigających krzyż cierpienia i choroby. Po Mszach św. księża udali się także do osób leżących w DPS, a następnie razem w dwójkę odwiedzali chorych na terenie parafii z posługą sakramentalną, wywołując u nich ogromne wzruszenie. Ukoronowaniem każdego dnia była wieczorna Eucharystia. W Dzień Pański natomiast w Żabowie wszyscy uczestnicy uroczystości I Komunii św. mogli również oddać hołd Krzyżowi Pańskiemu i otrzymać indywidualne błogosławieństwo Relikwiami Krzyża Świętego. Ten wielki przywilej stał się udziałem dzieci pierwszokomunijnych w całym Białym Tygodniu. We wtorek w czasie Mszy św. wspominano wszystkich zmarłych podczas wypominek przeżywanych w zawierzeniu Męce Chrystusa na Krzyżu. Natomiast w środę zawitałem ponownie do parafii, by uczestniczyć w odwiedzinach przez Relikwie i Krzyż św. Ottona kościoła filialnego pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Nieborowie. Żywa tu jest modlitwa nowennowa animowana przez ks. Wł. Kanturskiego, a bardzo pięknym świadectwem wiary była także pielgrzymka dzieci pierwszokomunijnych, które z Żabowa przybyły tutaj, by wpatrzyć się zarówno w Chrystusa Ukrzyżowanego, jak i w Matkę Najświętszą. W czwartek po Mszy św. wszyscy zebrani dokonali odnowienia Ślubów Narodu Polskiego i zawierzyli Ojczyznę Chrystusowi Królowi.

Bardzo uroczysty przebieg miał także ostatni dzień Misji w Żabowie, któremu także przewodniczyłem. W Godzinie Miłosierdzia Bożego w modlitwie Koronką do Bożego Miłosierdzia powierzyliśmy Bogu całą parafię, a w rozważaniu pasyjnej Drogi Krzyżowej wierni, którzy całkowicie wypełnili kościół upodobnili swoje serca do wzorca Serca Jezusowego. Podczas Eucharystii koronującej czas Misji obecne były ponownie dzieci pierwszokomunijne. Pięknym gestem ich miłości do krzyża było dotknięcie do Krzyża św. Ottona specjalnie przygotowanych serduszek z imionami dzieci, które na zawsze pozostaną w ich wspólnotach domowych.

Relikwie Krzyża Świętego wraz z Krzyżem Wiary św. Ottona odjechały do Bielic, ale głębokie, duchowe przeżycia, o które zadbali ks. Piotr i ks. Władysław, na długo pozostaną w sercach parafian.

Tagi:
krzyż

Pod znakiem Krzyża

2018-09-25 11:55

Irena Markowicz
Edycja rzeszowska 39/2018, str. I

W przeddzień święta Podwyższenia Krzyża w Rzeszowie, w dzielnicy Staroniwa, bp Jan Wątroba poświęcił Krzyż Jubileuszowy na chwałę Boga i na pamiątkę setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości

Izabela Fac
W przeddzień święta Podwyższenia Krzyża w Rzeszowie, w dzielnicy Staroniwa, bp Jan Wątroba poświęcił Krzyż Jubileuszowy

Pierwsze upamiętnienie tego historycznego wydarzenia postanowiła uczcić rodzina Pajów, tuż po odzyskaniu bytu państwowego w 1921 r., w formie kamiennej kapliczki z figurą Matki Bożej. Na postumencie napis głosi: „na pamiątkę wskrzeszenia Polski”. Na drodze usłanej krzyżami i cierpieniem, o czym wspominał w kazaniu Ksiądz Biskup, pamiętano również o tych chwilach oddechu, codziennej pracy i modlitwy.

Inicjatywa współczesna wypłynęła z sugestii bp. Edwarda Białogłowskiego po wizytacji kanonicznej parafii Narodzenia NMP dwa lata temu. Pomysłem udało się księdzu proboszczowi Stanisławowi Jamińskiemu zainspirować mieszkańców wykonujących różne profesje niezbędne do powstania jedenastometrowego krzyża o nowoczesnym chromoniklowanym wyglądzie, odbijającym promienie słońca w pogodny dzień, a po zmroku oświetlanym dzięki fundacji miasta. Uporządkowanie otoczenia i nasadzenia trawy i roślin to też zasługa służb miejskich.

Ale nie byłoby tego, gdyby nie wybudowano niedawno ulicy przecinającej nitki pól uprawnych, której nadano imię Jana Wywrockiego, niegdyś radnego miejskiego z nieodłączną harmonią. Rodzinną tradycję tej aktywności, również muzycznej, kontunuuje syn Waldemar, wśród wielu funkcji także dyrygent chóru parafialnego. Chór ten wystąpił w czasie Eucharystii sprawowanej przez Księdza Biskupa, później wtopił się w tłum podążający na miejsce, gdzie stoi krzyż. W ostatnich promieniach kończącego się dnia Ksiądz Proboszcz odczytał akt erekcyjny wmurowany w podstawę monumentu. W nim, zgodnie z tradycją, wymieniony został papież Franciszek oraz biskup diecezji, wymieniono też nazwiska osób rządzących państwem, województwem, miastem. W dokumencie uwieczniono troje mieszkańców dzielnicy, choć zasłużonych było więcej. Na pierwszym miejscu wspomniano Marię Szydełko z domu Adamiec, ofiarodawczynię działki pod monument, architekt Iwonę Matlingiewicz i wreszcie Edwarda Stachowicza, wykonawcę krzyża.

Bp Jan Wątroba przypomniał, że krzyż jest znakiem wierności i znakiem nadziei, a także katolickiej tożsamości, o czym mówił już Ojciec Święty Jan Paweł II w Zakopanem w 1997. Jego słowa wyryto na drugiej stronie podstawy krzyża.

Maria Szydełko, ofiarodawczyni jednoarowego skrawka rodzinnej ziemi, mówiła, że pomysł jej się spodobał, bo parafia w Staroniwie jest młoda i niewiele na jej terenie kapliczek, krzyży. A w Kraczkowej, skąd pochodzi, można naliczyć ponad sto takich religijnych elementów krajobrazu. Brat pani Marii, Tomasz Adamiec, dodaje, że ten krzyż na pewno cieszyłby nieżyjącego ojca, przewodniczącego rady parafialnej. Za jego czasów, w latach siedemdziesiątych, na terenie dzisiejszej parafii, której wtedy jeszcze nie było, wybudowano dwa kościoły. Wielu mieszkańców pomagało, choć ówczesna władza bardzo to utrudniała. Dzisiaj władza wspiera różne poczynania i uczestniczy w uroczystościach, a na terenie parafii mieszka wiceprezydent Marek Ustrobiński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Mamy papieża! – przed 40. rocznicą wyboru kard. Wojtyły

2018-10-15 11:20

Tomasz Królak / Warszawa (KAI)

16 października mija 40. rocznica wyboru kard. Karola Wojtyły na papieża. Publikujemy garść faktów, wspomnień, opinii i ciekawostek dotyczących pamiętnego konklawe.

Bardzo znamiennie, z perspektywy przyszłych wydarzeń, brzmią słowa jakie kard. Wojtyła wypowiedział 11 października 1978 w bazylice Mariackiej, podczas Mszy św. intencji zmarłego papieża, Jana Pawła I: „Mężowie stanu, głowy państw mówią o tym, że zapoczątkował nowy styl pasterzowania na Stolicy Apostolskiej. Styl pełen ogromnej prostoty, pełen ogromnej skromności, pełen olbrzymiego poszanowania dla człowieka”.

15 sierpnia 1963 r. podczas uroczystości koronacji przez prymasa Wyszyńskiego figury Matki Bożej Ludźmierskiej miał miejsce znamienny – z perspektywy późniejszych wydarzeń – epizod. Kardynał Wojtyła uchwycił berło, jakie podczas procesji w pewnym momencie wypadło z ręki Madonny. "Karolu, Maryja dzieli się z Tobą władzą" – powiedział do bp. Wojtyły stojący obok jego kolega, ks. Franciszek Macharski.

Niektórzy bliscy znajomi kard. Wojtyły uważają, że jego niezwykłe zachowanie w dniach poprzedzających konklawe (w tym szczególne skupienie i małomówność) mogło wskazywać, że przeczuwał on to, co się ostatecznie wydarzyło. Kiedy rankiem 29 września 1978 r. metropolita krakowski dowiedział się o niespodziewanej śmierci Jana Pawła I, głęboko wstrząśnięty powiedział: “Niezbadane są wyroki Boże, chylimy przed nimi głowę”.

Ostatnią noc przed wyjazdem na pogrzeb Jana Pawła I i konklawe, przyszły papież spędził w domu gościnnym sióstr urszulanek na warszawskim Powiślu. W tym samym domu od lat mieszkał wybitny historyk filozofii Stefan Swieżawski, od lat przyjaciel Karola Wojtyły. "Był bardzo milczący. Pożegnaliśmy się właściwie bez słowa. Widziałem, że nie chce nic mówić. A on już wiedział..."

Przed konklawe, które wybrało go na papieża kard. Wojtyła mieszkał w Papieskim Kolegium Polskim przy Piazza Remuria. Wczesnym rankiem, 14 października 1978 r. w kaplicy Kolegium odprawił Mszę św. Po południu odjechał na konklawe samochodem prowadzonym przez brata Mariana Markiewicza ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego. Wysłużone już wówczas auto kupił po latach amerykański aktor Jon Voight, odtwórca roli papieża w amerykańskim filmie "Jan Paweł II" (USA, 2005).

Bezpośrednim poprzednikiem Jana Pawła II na Stolicy Piotrowej był kard. Albino Luciani, który przybrał imię Jana Pawła I. Zmarł na atak serca 28 września 1978 r. po 33 dniach pontyfikatu. Wedle niepotwierdzonych doniesień, papież zmarł we śnie trzymając w dłoni słynne dzieło Tomasza a Kempis „O naśladowaniu Chrystusa”.

Kard. Wojtyła niemal „na styk” zdążył na konklawe, które wybrało go na papieża. 14 października metropolita krakowski wybrał po południu do rzymskiej kliniki Gemelli, by odwiedzić chorego przyjaciela, biskupa Deskura. Do Kaplicy Sykstyńskiej wszedł ostatni a trzeba wiedzieć, że po zamknięciu wrót Kaplicy do środka nie wpuszcza się nikogo, nawet kardynałów....

Kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża w poniedziałek, 16 października 1978 r., w drugim dniu konklawe. Biały dym zwiastujący dokonanie wyboru pojawił się nad Kaplicą Sykstyńską o godz. 18.18. Metropolita krakowski stał się 262. następcą św. Piotra. Ostatnia notatka w prowadzonej przez metropolitę krakowskiego ‘Księdze czynności biskupich’, przesłanej później do Krakowa, brzmi: „Około godz. 17.15 – Jan Paweł II”.

Podczas konklawe, prymas Polski kard. Stefan Wyszyński szepnął kardynałowi Wojtyle: “Jeśli wybiorą, proszę nie odmawiać...”.

Znamienne reminiscencje z konklawe zamieścił papież w swoim testamencie: „Kiedy w dniu 16. października 1978 konklawe kardynałów wybrało Jana Pawła II, Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński powiedział do mnie: ‘zadaniem nowego papieża będzie wprowadzić Kościół w Trzecie Tysiąclecie’. Nie wiem, czy przytaczam to zdanie dosłownie, ale taki z pewnością był sens tego, co wówczas usłyszałem. Wypowiedział je zaś Człowiek, który przeszedł do historii jako Prymas Tysiąclecia. Wielki Prymas. Byłem świadkiem Jego posłannictwa, Jego heroicznego zawierzenia. Jego zmagań i Jego zwycięstwa. ‘Zwycięstwo, kiedy przyjdzie, będzie to zwycięstwo przez Maryję’” – zwykł był powtarzać Prymas Tysiąclecia słowa swego Poprzednika kard. Augusta Hlonda.

Kolegium Kardynalskie, które dokonało wyboru liczyło 111 purpuratów. Spośród kardynałów elektorów tylko 18 było młodszych od kard. Wojtyły. Został on najmłodszym z papieży, jakich wybrano od półtora wieku. Zgodnie z kościelną normą określoną przez papieża Pawła VI, w konklawe nie brali udziału kardynałowie powyżej 80. roku życia.

Jan Paweł II był pierwszym od 455 lat papieżem nie-Włochem (od czasu pontyfikatu Hadriana VI, który był Holendrem i pełnił najwyższy urząd w Kościele w latach 1522-23), najprawdopodobniej pierwszym w dziejach papieżem-Słowianinem i pierwszym w historii Kościoła papieżem, który przybranym imieniem powołuje się aż na trzech swoich bezpośrednich poprzedników (Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła I).

Pełne, oficjalne i uroczyste określenie urzędu, na jaki wybrano kard. Wojtyłę brzmi: “Jego Świątobliwość Ojciec Święty Jan Paweł II, Biskup Rzymski, Namiestnik Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła Katolickiego, Patriarcha Zachodu, Prymas Italii, Arcybiskup i Metropolita Rzymskiej Prowincji Kościelnej, Suwerenny Władca Państwa Watykańskiego, przedtem Arcybiskup i Metropolita Krakowski Karol Kardynał Wojtyła”.

Obrady są absolutnie tajne, zaś kardynałów obowiązuje tajemnica, niemniej wedle miarodajnych opinii metropolita krakowski został wybrany w ósmym głosowaniu, przytłaczającą większością 99 głosów (spośród 111 wszystkich uczestników konklawe).

Chociaż kardynał Wojtyła zyskiwał od czasu udziału w obradach coraz większe uznanie wśród hierarchów z całego świata, to nie był wymieniany przez media w gronie papabili a więc purpuratów, których wybór na papieża jest wielce prawdopodobny. Wynik konklawe był absolutną światową sensacją.

Postać papieża z Polski stała się przez szereg dni po konklawe kluczowym temat światowych mediów, które nie kryły zafascynowania jego osobą. Zwracano uwagę na jego horyzonty intelektualne, wszechstronność zainteresowań, bogactwo doświadczeń duszpasterskich; podkreślano, że zna biegle sześć języków, lubi spływy kajakowe, uprawia narciarstwo a do tego jest poetą...

Gdy uczestnicy konklawe zostali zapoznani z wynikami rozstrzygającego głosowania, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kard. Villot, zadał metropolicie Krakowa przewidziane rytuałem pytanie: “Czy przyjmujesz dokonany przed chwilą kanonicznie wybór twojej osoby na Najwyższego Kapłana?” Wyraźnie wzruszony kard. Wojtyła odpowiedział: „W duchu posłuszeństwa wobec Chrystusa, mojego Odkupiciela i Pana, w duchu zawierzenia wobec jego Matki – przyjmuję”.

Zgodnie ze zwyczajem, tuż po wyborze nowy papież przyjmuje od kardynałów elektorów ślubowanie posłuszeństwa. Jak poinformowali świadkowie tego wydarzenia, Jan Paweł II dokonał w tej ceremonii znamiennej modyfikacji, którą biorąc pod uwagę styl całego pontyfikatu, można określić jako wręcz symboliczną: w przeciwieństwie do poprzedników odebrał ten hołd w pozycji stojącej a nie siedząc na tronie.

Jednym z hierarchów, który podczas przerw w kolejnych sesjach konklawe, optował na rzecz wyboru metropolity krakowskiego był ówczesny arcybiskup Wiednia i przyjaciel metropolity krakowskiego, kard. Franz König. Wielce znamienną rozmowę odbył on z kard. Wyszyńskim, któremu zasugerował, że Polska ma odpowiedniego kandydata. “Co? Miałbym opuścić Warszawę i pozostać w Rzymie? To byłby triumf komunistów!” – odparł na to Prymas. Kard. König doprecyzował więc, kogo miał na myśli...

Niezwykłą adnotację zawiera księga metrykalna parafii Karola Wojtyły w Wadowicach. Nazajutrz po konklawe z 16 października 1978, pod kolejnymi adnotacjami – o chrzcie, bierzmowaniu, święceniach, sakrze biskupiej, kreowaniu kardynałem – ksiądz proboszcz Edward Zacher, w obecności dziennikarzy z całego świata, wypisał wiecznym piórem: “Die 16 X 1978, in Summum Pontificem electus, et imposuit sibi nomen: Joannes Paulus PP”...

Postać nowego papieża wzbudzała medialną gorączkę na całym świecie, zaś osoby, które znały kard. Wojtyłę udzielały nieskończonej liczby wywiadów. Tuż po konklawe ciekawą charakterystykę metropolity krakowskiego przedstawił włoskiemu radiu sekretarz Episkopatu Polski bp Bronisław Dąbrowski: “Żyje bardzo ubogo. Gdybyście widzieli, jak mieszka w Krakowie, gdzie jest wielki pałac, a on zajmuje mały pokoiczek, nic więcej... To człowiek pracy. Śpi mało, pracuje wiele (...) Mogę powiedzieć, że jest ludzki, że to człowiek święty, bardzo dobry, otwarty dla wszystkich”.

Wśród wielu zadziwiających faktów dotyczących Karola Wojtyły, jakie u kresu pontyfikatu zebrał szwajcarski dziennik „Tribune de Geneve” podano i ten, że metropolita krakowski przybył na konklawe mając ze sobą wyjątkowo skromne kieszonkowe, stanowiące odpowiednik 125 franków szwajcarskich.

Dla bloku państw komunistycznych, na czele z ZSRR wybór polskiego kardynała na papieża był potężnym ciosem. Ciężki szok przeżywało kierownictwo PZPR, które tuż po wyborze zwołało specjalną naradę. Jej klimat opisywał jeden z jej funkcjonariuszy: “Konsternacja widoczna. Olszewski wylewa na jasne spodnie filiżankę czarnej kawy. Westchnienia. Ciężkie. Czyrek ładuje się z tezą (...) – ‘ostatecznie lepszy Wojtyła jako Papież tam, niż jako Prymas tu’. Teza jest chwytliwa. Trafia do przekonania. Ulga”.

Oficjalna reakcja władz na wybór kard. Wojtyły na Papieża była utrzymana w tonie radości i satysfakcji. Niekiedy starania aby robić “dobrą minę do złej gry” przynosiły efekt humorystyczny. W telegramie wystosowanym przez władze PRL nazajutrz po zakończeniu konklawe napisano m.in.: “Na tronie papieskim po raz pierwszy w dziejach jest syn polskiego narodu, budującego w jedności i współdziałaniu wszystkich obywateli wielkość i pomyślność swej socjalistycznej ojczyzny...”

Wybór hierarchy “zza żelaznej kurtyny” wywołał radość i wzbudził wiele nadziei. Vaclav Havel, wówczas słynny dysydent i dramaturg (później prezydent Czechosłowacji a następnie Republiki Czeskiej) siedział z przyjaciółmi w swoim górskim domku. “Kiedy usłyszeliśmy tę wiadomość, zaczęliśmy wiwatować i krzyczeć z radości do późnego wieczora. Instynktownie czuliśmy, że jest to olbrzymie wsparcie dla wszystkich ludzi kochających wolność a żyjących w świecie komunistycznym”.

Wielki pisarz rosyjski, wygnany z ojczyzny przez władze radzieckie, autor słynnego „Archipelagu Gułag”, Aleksander Sołżenicyn, tak skomentował decyzję konklawe z 16 października 1978 r.: „Wybór papieża Wojtyły to jedyna dobra rzecz, jaka wydarzyła się ludzkości dwudziestego wieku”.

Wietnamski arcybiskup van Thuan czwarty rok siedział w odosobnieniu skazany przez komunistyczne władze swojego kraju (w areszcie domowym i więzieniach spędził w sumie lat 13). Kilka lat wcześniej widział się kard. Wojtyłą w Rzymie. Ktoś potajemnie przekazał mu wieść o wyniku konklawe. “Bardzo się ucieszyłem, ponieważ w moim przekonaniu była to wielka łaska dla Kościoła”.

Pontyfikat Jana Pawła II od pierwszych dni pełen był zachowań, słów i gestów, które odmieniły oblicze papiestwa w oczach świata, przybliżając je do zwykłych ludzi. Już pierwszego dnia po wyborze Ojciec Święty zdecydował się na rzecz nie do pomyślenia przez poprzedników: opuścił mury Watykanu by udać się do szpitala Gemelli w odwiedziny do chorego przyjaciela, kard. Andrzeja Deskura.

Brytyjski „The Times” nazajutrz po konklawe z 16 października: „Wybór kardynała Wojtyły na papieża jest wydarzeniem o niezwykłym znaczeniu. Kardynałowie wyprawili Kościół w podróż, której koniec nie jest znany (...) Być może postąpili najmądrzej, jednak zaryzykowali wyzwolenie takich sił ludzkich, politycznych i religijnych, który nie będą w stanie kontrolować”.

Wybór papieża z Polski był niezwykłym wydarzeniem w dziejach świata, ale, jak się okazało, zapowiedzianym w poetyckim proroctwie innego Polaka. Juliusz Słowacki napisał w 1848 r.: „Pośród niesnasek Pan Bóg uderza/W ogromny dzwon,/Dla słowiańskiego oto papieża/Otworzył tron, (...)// Twarz jego słowem rozpromieniona,/Lampa dla sług,/Za nim rosnące pójdą plemiona/W światło, gdzie Bóg./Na jego pacierz i rozkazanie/Nie tylko lud -/Jeśli rozkaże, to słońce stanie,/Bo moc - to cud!

Proroctwo Juliusza Słowackiego o słowiańskim papieżu odczytano na Placu św. Piotra podczas koncertu jaki zorganizowano dokładnie w 20. rocznicę wyboru kard. Wojtyły. Wielotysięczny tłum pielgrzymów i turystów gorącym aplauzem przyjął słowa polskiego wieszcza odczytane po włosku przez jednego z aktorów. Kilka chwil później niemal dokładnie co do minuty w 20 lat po swoim wyborze, w oknie Pałacu Apostolskiego pojawił się Jan Paweł II. Pozdrowił krótko przybyłych, podziękował im za pamięć o rocznicy i pobłogosławił ich.

Według tak zwanego Proroctwa świętego Malachiasza przydomek papieża Wojtyły brzmi „De labore Solis” – Z trudu słońca. Tego rodzaju alegorycznymi czy poetyckimi określeniami w proroctwie tym określano kolejnych papieży. Tekst proroctwa św. Malachiasza (prymasa Irlandii) powstał w XII wieku.

Kiedy drugiego (i ostatniego) dnia konklawe dyskusje wśród kardynałów coraz wyraźniej wskazywały na możliwość wyboru metropolity krakowskiego, dawny rzymski znajomy ks. Wojtyły a wówczas już kardynał, o. Maksymilian de Fuerstenberg, pochylił się nad nim cytując słowa z Ewangelii św. Jana: „Dominus adest et vocat te” (Pan jest i woła cię).

Uczestnik konklawe, hiszpański kardynał Enrique y Tarancon, powiedział po wyborze kard. Wojtyły: „Nie szukaliśmy kandydata konserwatywnego ani postępowego, tylko ‘pewnego’ jeśli chodzi o kontynuowanie linii Soboru Watykańskiego II. Kryteria oceny nie miały charakteru ideologicznego. Poza tym Wojtyła był typem biskupa-duszpasterza, co miało zasadnicze znaczenie”.

Powracając po latach do czasów swojego wyboru na papieża, Jan Paweł II oceniał, że w ten sposób konklawe „jak gdyby zażądało świadectwa Kościoła, z którego ten kardynał przychodził – jakby go zażądało dla dobra Kościoła powszechnego. (...) Wybór Polaka nie mógł nie oznaczać jakiegoś przełomu. Świadczył o tym, że konklawe, idąc za wskazaniami Soboru, starało się odczytywać ‘znaki czasu’ i w ich świetle kształtować swoje decyzje”.

W homilii podczas Mszy z okazji 25. rocznicy pontyfikatu, 16 października 2003 r. Papież wyznał, że w momencie wyboru silne odczuł w swym sercu pytanie, jakie skierował Jezus do Piotra: „Miłujesz Mnie, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”(J 21, 15-16); i dodał: „Każdego dnia odbywa się w mym sercu ten dialog, a w duchu wpatruję się w to łaskawe spojrzenie zmartwychwstałego Chrystusa, które ośmiela, aby jak Piotr ze świadomości swej ludzkiej ułomności ze spokojem odpowiadał: ‘Panie, Ty wiesz... Ty wiesz, że Cię kocham, a potem podejmować zadania, jakie On sam przed nami stawia”.

Wybitny polski pisarz Andrzej Kijowski, który znał ks. Wojtyłę jeszcze z czasów jego pracy w kościele św. Floriana, tu po wyborze polskiego kardynała na papieża opublikował w miesięczniku “Więź” ciekawą “przepowiednię”: “Nie będzie cudzoziemcem ani w Rzymie, ani w świecie, ponieważ ma ten rodzaj inteligencji, która każdemu, kto się z nim zetknie, uświadamia jego inteligencję własną. Ma dar otwierania serc na tajemnie Boga i tajemnice człowieka. (...) uniwersalna mądrość tego papieża, jego talent identyfikacji z innymi, jego wewnętrzna wielość i jego wielkość rzucą blask na całą nadchodzącą epokę w historii Kościoła”.

*

Fragment książki "1001 rzeczy, które warto wiedzieć o Janie Pawle II", Wydawnictwo M, Kraków

CZYTAJ DALEJ

Reklama

CBOS: pamięć o Janie Pawle II – żywa, ale...

2018-10-15 13:55

CBOS, tk / Warszawa (KAI)

Mimo że upłynęło już ponad trzynaście lat od śmierci Jana Pawła II, pamięć o nim jest wśród Polaków wciąż żywa. Uważa tak aż 96% Polaków – podaje Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS). Dla ogromnej większości badanych papież pozostaje ważnym autorytetem moralnym, niemniej 40 proc. badanych uważa, że większość Polaków nie uwzględnia jego nauczania w codziennym życiu.

blvdone/pl.fotolia.com

Wyraźnie rzadziej niż przekonanie dotyczące pamięci o Janie Pawle II wyrażana jest opinia świadcząca o znajomości papieskiego nauczania. Wprawdzie dominuje pogląd, że Polacy w większości znają treść nauczania Jana Pawła II (71% wskazań), jednak wątpliwości co do tego nie ma tylko 15 procent badanych.

W jeszcze mniejszym stopniu Polacy są przeświadczeni, że nauczanie Jana Pawła II znajduje zastosowanie w życiu Polaków. W tej kwestii odpowiedzi są dość mocno podzielone. Ponad dwie piąte respondentów (45%, tyle samo co przed trzema laty) uważa, że większość Polaków kieruje się w swoim życiu wskazaniami Jana Pawła II, w tym co dwunasty (8% ogółu) jest o tym stanowczo przekonany. Przeciwną opinię wyraża 39% ankietowanych (od roku 2015 spadek o 5 punktów procentowych).

Prawie trzy czwarte badanych (72%) przyznaje, że zna treść papieskiego nauczania, w tym jednak tylko 16% stwierdza to w sposób zdecydowany. Od śmierci Jana Pawła II do roku 2010 odsetek respondentów, którzy twierdzili, że znają treść jego przesłania, systematycznie malał. W tym samym czasie ponad dwukrotnie wzrosła liczba osób, które deklarowały, że nie znają papieskiego nauczania (z 17% do 39%). Jednak przy okazji beatyfikacji, a następnie kanonizacji papieża Polaka omawiany trend spadkowy uległ dość radykalnemu wyhamowaniu, a nawet odwróceniu.

Co prawda obecnie odsetek osób deklarujących znajomość papieskiego nauczania jest nadal nieco niższy niż tuż po śmierci Jana Pawła II, ale pozostaje wyraźnie wyższy niż w roku 2010. W porównaniu z badaniem sprzed trzech lat minimalnie zmniejszył się odsetek respondentów przyznających, że nie wiedzą, czego nauczał Jan Paweł II (z 27% do 25%), a zarazem wzrósł odsetek tych, którzy deklarują znajomość nauczania papieża (z 70% do 72%).

Osoby, które – we własnej ocenie – kierują się w życiu wskazaniami Jana Pawła II, stanowią obecnie ponad dwie trzecie ogółu badanych (69%). Natomiast 39% respondentów uważa, że większość Polaków postępuje niezgodnie z nauczaniem papieża .

Niezmiennie, dla ogromnej większości dorosłych Polaków (92%, od roku 2015 spadek o 3 punkty procentowe) Jan Paweł II pozostaje ważnym wzorem postępowania, w tym dwie trzecie (65% ogółu) nie ma co do tego wątpliwości. Wprawdzie uczestnictwo w praktykach religijnych w pewnym stopniu oddziałuje na uznawanie papieża Polaka za autorytet moralny, jednak nawet osoby w ogóle niepraktykujące w większości (71%) dostrzegają w nim wzór postępowania

Jan Paweł II pozostaje autorytetem moralnym dla 99% osób określających się jako wierzące i postępujące zgodnie z nauczaniem Kościoła, dla 90% wierzących na swój własny sposób, a także dla 56% respondentów określających się jako niezdecydowani lub niewierzący.

Mimo że od śmierci Jana Pawła II minęło już ponad trzynaście lat, duchowa więź rodaków z papieżem jest, jak wynika z deklaracji, wciąż żywa. Aż 89% badanych twierdzi, że w ciągu minionego roku przynajmniej raz wspominało papieża lub rozmawiało o nim, w tym jedna trzecia (32%) często lub bardzo często. Z kolei trzy piąte respondentów (60%) przyznaje, że w modlitwie prosiło Jana Pawła II o pomoc w jakiejś konkretnej sprawie, w tym 21% modliło się o wstawiennictwo papieża wielokrotnie.

Patrząc z dłuższej perspektywy można powiedzieć, że pamięć o papieżu i modlitwa do niego są w polskim społeczeństwie niezmiennie dość powszechne – podsumowuje CBOS. Daje się jednak zauważyć, że w ostatnich latach nieco zmniejszył się odsetek badanych przyznających, że wspominają papieża i rozmawiają o nim.

Z kolei odsetek tych, którzy w modlitwie proszą Jana Pawła II o pomoc w jakiejś konkretnej sprawie, utrzymuje się od czasu beatyfikacji, a następnie kanonizacji papieża na stałym poziomie –wyższym niż w latach 2006–2010.

Badanie przeprowadzono metodą wywiadów bezpośrednich (face-to-face) wspomaganych komputerowo (CAPI) w dniach 6–13 września 2018 roku na liczącej 1023 osoby reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Płyta - Wojna totalna 300x400

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem