Reklama

100 modlitw za Polskę i kalendarz Katolika Patrioty

Diamentowy jubileusz kapłaństwa ks. prał. Henryka Ozgi

2018-07-10 14:48

Ks. Marcin Miczkuła
Edycja szczecińsko-kamieńska 28/2018, str. I

Ks. Marcin Miczkuła
Wręczenie jubileuszowego krzyża

Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego” – tak mówił św. Jan Maria Vianney. Kapłaństwo to „dar i zadanie” – tak znów zwykł mawiać św. Jan Paweł II. Niewątpliwie posługa kapłańska jest wielką łaską, ale i odpowiedzialnym zadaniem. Pan Bóg zawsze jednak daje tyle łaski, ile nam potrzeba. Św. Mateusz w Ewangelii pisze, że wielu jest powołanych, ale mało wybranych. Chrystus cały czas powołuje uczniów, aby głosili Dobrą Nowinę. Potrzeba tylko głębokiej wiary i odwagi, aby wypełnić Boże powołanie. Na drodze powołania zawsze umacniają nas świadkowie.

Takim wyjątkowym świadkiem odpowiedzi na Boże wołanie jest ks. prał. Henryk Ozga, który 27 czerwca br. obchodził diamentowy jubileusz przyjęcia święceń kapłańskich. Ksiądz Prałat urodził się 21 kwietnia 1934 r. w Atteczyźnie w rodzinie Janiny i Józefa Ozgów. Po ukończeniu Niższego Seminarium Duchownego w Gorzowie Wlkp. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Gościkowie-Paradyżu. Po formacji seminaryjnej w 1958 r., w katedrze gorzowskiej, przyjął święcenia kapłańskie i został posłany do parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Międzyrzeczu. Następnie w latach 1960-62 posługiwał w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Słupsku. Kolejną placówką, na której pracował w latach 1962-64, była parafia pw. Najświętszego Zbawiciela w Szczecinie. W kolejnych dwóch latach posługę pełnił w parafii pw. św. Wojciecha w Czerwieńsku Odrzańskim. Na ostatnim wikariacie w Zielonej Górze w parafii pw. św. Jadwigi Ksiądz Prałat posługiwał w latach 1966-71. Na pierwsze probostwo został skierowany do parafii pw. św. Józefa w Ińsku. Po trzech latach w 1974 r. został skierowany do parafii pw. NMP Królowej Świata w Stargardzie. Tu urząd proboszczowski piastował do 2010 r. Od tego czasu sprawuje posługę kapłańską w stargardzkiej kolegiacie jako senior emeryt.

W związku z tak zacnym kapłańskim jubileuszem zgromadziliśmy się na modlitwie w stargardzkiej kolegiacie, której przewodniczył Ksiądz Prałat. Na Eucharystię przybyli abp Andrzej Dzięga, bp Marian Błażej Kruszyłowicz, kapłani, władze powiatu, miasta i gminy, służby mundurowe, dyrektorzy stargardzkich szkół, firm i instytucji oraz licznie zgromadzeni parafianie i przyjaciele. Całą liturgię uświetnił Chór Echo Arioso, Zespół Młodzieżowy oraz Orkiestra Dęta Domu Kultury Kolejarza. Na początku Ksiądz Prałat powitał wszystkich na wspólnej modlitwie. Homilię wygłosił abp Andrzej Dzięga. Wspominał, że Bóg prowadzi nas drogą znaku. Takim znakiem dla nas wierzących jest pierwsza, która uwierzyła, Maryja. Ona stała u stóp krzyża jako znak dla dziejów ludzkich. Arcypasterz podkreślił, że stargardzka kolegiata jest dedykowana Maryi. To właśnie w tej świątyni 44 lata swojego życia podarował posłudze kapłańskiej Ksiądz Prałat. Na zakończenie homilii Ksiądz Arcybiskup powiedział: „Czcigodny Księże Prałacie, chcemy dziękować w imieniu własnym i poprzedników za ten dar kapłańskiego życia dany temu miastu i tej ziemi. Modlimy się razem, aby Bóg dodawał sił, a Maryja chroniła płaszczem swej opieki”.

Reklama

Po homilii Ksiądz Arcybiskup wręczył dostojnemu Jubilatowi krzyż jubileuszowy. Na zakończenie Eucharystii słowa podziękowania Jubilatowi złożył kustosz stargardzkiej kolegiaty ks. kan. dr Janusz Posadzy, delegacje władz powiatowych, miejskich, gminnych, szkół, firm i instytucji, parafianie oraz przyjaciele Księdza Prałata. Po liturgii Ksiądz Prałat za szczególną troskę o dziedzictwo narodowe został odznaczony przez premiera prof. Piotra Glińskiego odznaką „Za opiekę nad zabytkami”. Jubilata udekorowała Ewa Stanecka, zachodniopomorski konserwator zabytków. Jubileuszowe błogosławieństwo zakończyło nasze modlitewne spotkanie.

Dziękując Bogu za sześćdziesiąt lat kapłaństwa ks. prał. Henryka Ozgi, życzymy dostojnemu Jubilatowi błogosławieństwa Bożego na kolejne lata posługi kapłańskiej, zapewniając o naszej pamięci w modlitwie.

Tagi:
kapłan jubileusz kapłan kapłaństwo

Większa jest miłość Boga, niż siła zła

2018-11-26 13:29

Krystyna Dolczewska

Słowa tytułowe można uznać za motto życiowe ks. Manfreda Deselaersa gościa Klubu Tygodnika Powszechnego w dniu 20.11.2018. Ksiądz pracuje w Centrum Dialogu i Modlitwy w Oświęcimiu i jest przewodnikiem po obozie Auschwitz. Jako młody człowiek został wolontariuszem Akcji Znaku Pokuty. W ramach tej działalności zwiedził Auschwitz i był w Izraelu. Pracował tam z dziećmi niepełnosprawnymi. Tam spotkał byłych więźniów Auschwitz.

Centrum Dialogu i Modlitwy/Michał Lewandowski
ks. Manfred Deselaers

Święcenia kapłańskie otrzymał w 1983 r. W roku 1989, pojechał na dwa lata do Au-schwitz, za pozwoleniem swego biskupa i pozostał. Jest autorem pracy doktorskiej „Bóg, a zło w świetle biografii i wypowiedzi Rudolfa Hössa komendanta Auschwitz” Posiada ty-tuł „Człowiek pojednania” nadany mu przez Polską Radę Chrześcijan i Żydów.

Prowadzący spotkanie Konrad Stanglewicz mówił, że wielkie wrażenie na nim – jako dziesięcioletnim chłopcu, podczas zwiedzania obozu, sprawiło to, że okulary i kule przeżyły swych właścicieli. Ks. Manfred: według teorii nazistowskiej człowiek jest mate-riałem do wykorzystania. Oni nie mieli szacunku dla żywych i zmarłych. Lecz ich ofiary są u Boga i przetrwają te okulary i kule.

Ks. Deselaers powiedział nam:

- o powołaniu do miłości -człowiek jest do niej powołany. Można to powołanie zdradzić, ale nie stracić.

- odpowiedzialność jednostek i następnych pokoleń –tylko wolny człowiek ma odpowiedzialność. Pan Bóg daje możliwości, człowiek wybiera. Jest różnica miedzy winą odpowiedzialnością. Nie odpowiadam za to, czego nie zrobiłem. Jednak odpowiadam za to, co zrobię ze skutkami winy poprzedników, za to, aby te skutki nie spowodowały ko-lejnego zła.

- stosunek zwiedzających obóz Polaków i Niemców do Auschwitz – Polacy są wierni ofiarom, pamiętają o nich. Niemcy wolą nie pamiętać o sprawcach, po wojnie nie mówili dzieciom, co robili ich ojcowie , ale też chcą uczcić ofiary i dyskutują, co zrobić, aby się to nie powtórzyło. Teraz Auschwitz jest dla nich wielkim wyrzutem sumienia.

-„polskie obozy” – większość ludzi wie, że to Niemcy byli sprawcami, że wtedy Pol-ski nie było, ale też większość nie zna historii Polski i dla niej jest to termin geograficzny.

Polacy mają prawo prostować tę nazwę.

- gdzie był Bóg ? Sam Jezus mówił na krzyżu „Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił ?”. W naszą wiarę wpisana jest nieobecność Boga. Bóg był w ofiarach, w ich god-ności. Höss, jak pisze, ciągle widział twarze ofiar. Tam spotkał Boga, ale tłumił to w sobie długi czas. Jak wiemy, przed śmiercią się nawrócił.

- antysemityzm polski – głownie był antysemityzm niemiecki. W Kielcach Polacy zabili 40 Żydów po wojnie, ale Niemcy podczas wojny 20 000.

- rana, którą ksiądz osobiście odczuwa: coś takiego w cywilizacji obecnej jest moż-liwe ?

I na koniec o sobie: „ Myślę, co ja mogę zrobić dla pokoju, a nie mówić, co kto ma zrobić. Najpierw chcę słuchać Was !

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Prymas na szczycie klimatycznem COP24

2018-12-10 21:17

bgk / Katowice (KAI)

Abp Wojciech Polak wziął udział 10 grudnia w konferencji pt. “Safeguarding Our Climate, Advancing Our Society”. Wydarzenie towarzyszyło odbywającym się w Katowicach obradom 24. Sesji Konferencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24).

Szczyt klimatyczny ONZ 2018. Fot. Oficjalne materiały organizatora

Konferencję z udziałem naukowców z Francji i Polski zorganizowali wspólnie: Polska Akademia Nauk (PAN), Francuskie Narodowe Centrum Badań Naukowych (CNRS) oraz Papieska Akademia Nauk. Zaproponowane sesje tematyczne dotyczyły wyzwań i etycznych aspektów zmian klimatycznych, obecnej wiedzy i badań naukowych nad zmianami klimatu oraz konsekwencji tych zmian dla społeczeństwa.

Prymas Polski zabrał głos w ramach ostatniej debaty poświęconej dziedzictwu papieża Jana Pawła II. Jak zauważył w swoim wystąpieniu, to właśnie spuścizna myśli papieża Polaka stała się swoistym fundamentem dla opublikowanej w 2015 roku encykliki papieża Franciszka "Laudato si".

„Dla mnie osobiście najbardziej przejmującym fragmentem tej encykliki jest zarysowana przez papieża Franciszka wizja pogłębiającego się kryzysu klimatycznego, która ma fundamentalne znaczenie dla miliardów ludzi żyjących w tak zwanych krajach rozwijających. Jak zauważył papież, «nie dysponują [oni] innymi możliwościami utrzymania się ani innymi zasobami, pozwalającymi im na dostosowanie się do skutków zmian klimatu czy stawienie czoła sytuacjom katastrofalnym» (LS 25)”.

„Rodzi to i z pewnością nadal będzie rodzić – mówił dalej Prymas – poważne kryzysy w tych państwach, w których z powodu zmian klimatycznych nie można zaspokoić podstawowych potrzeb człowieka. Naturalną reakcją środowiska zwierząt, co słusznie zauważa Franciszek, jest migracja na tereny, które nadają się do życia. Te same mechanizmy pchają miliony ludzi do ruszenia w te części świata, w których po prostu są w stanie przeżyć” – stwierdził abp Polak.

Metropolita gnieźnieński przypomniał również, że w konwencjach międzynarodowych ludzie ci nie są uważani za uchodźców, bo problem przymusowej migracji rzadko łączony jest z kwestią ekologii.

„Żyjąc w Europie, w miastach, gdzie najczęściej funkcjonują sprawne oczyszczalnie ścieków, coraz doskonalsze spalarnie śmieci i w środowiskach, gdzie segregacji odpadów uczy się już w szkole podstawowej, trudno nam zrozumieć, że gdzieś na świecie problem zanieczyszczeń może zmuszać do tak radykalnych decyzji, jakim jest ucieczka z własnego kraju” – zauważył Prymas dodając, że podnoszone tak często w kontekście kryzysu migracyjnego postulaty pomagania uchodźcom na miejscu muszą uwzględniać również kwestie ochrony środowiska i optymalnego wykorzystania zasobów naturalnych.

„Nie wystarczy w pokojowy sposób zażegnać zbrojne konflikty i doprowadzić do politycznej stabilizacji. Potrzebne są międzynarodowe inwestycje w infrastrukturę i szeroko pojęte odnawialne (tak zwane „czyste”) źródła energii. Najbiedniejsze kraje świata w zdecydowanej większości swoje gospodarki opierają na nieodnawialnych źródłach energii pochodzących z paliw kopalnianych, które na przestrzeni najbliższych dziesięcioleci zostaną wyczerpane”.

„Jeśli nie nastąpi dywersyfikacja źródeł energii, przepaść dzieląca gospodarki krajów rozwiniętych od tych państw jeszcze bardziej się pogłębi, a kryzys migracyjny nie tylko nie zostanie zażegnany, ale znacznie się spotęguje. Nie można zmusić nikogo do życia w środowisku, w którym nie da się żyć. Obowiązkiem zatem wszystkich, a przede wszystkim chrześcijan, jest nieustanne dopominanie się o prawo każdego człowieka do życia i szczęścia w tym świecie, z tego względu, że jest on obdarzony szczególną godnością” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odbywająca się w Katowicach Konferencja Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24) rozpoczęła się 3 grudnia i potrwa do 14 grudnia. W wydarzeniu uczestniczy około 20 tys. osób ze 190 krajów, w tym politycy, reprezentanci organizacji pozarządowych oraz środowisk naukowych i sfery biznesu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

KUL opublikował nieznany skrypt ks. Karola Wojtyły

2018-12-11 07:33

Anna Artymiak

Małgorzata Adamczyk/KUL
Ks. prof. Andrzej Szostek i Katolicka Etyka Społeczna Karola Wojtyły

Mogłoby się wydawać, że wszystkie teksty ks. Karola Wojtyły już znamy. Jednak Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II, publikując skrypt dydaktyczny wykładów z katolickiej etyki społecznej swojego profesora, zaskoczył wszystkich ciekawostką wydawniczą. Jest to pierwsza edycja rękopisu złożonego z luźnych kartek i datowanego na 1957 r. Tekst obecnie przechowywany jest w Archiwum Metropolitalnym w Krakowie. Licząca ponad 570 stron pozycja została zaprezentowana w ramach międzynarodowej konferencji naukowej pt. „Etyka i społeczeństwo. O aktualności katolickiej nauki społecznej”.

Stan rękopisu wskazuje, że jest to czystopis z niewielkimi poprawkami samego Wojtyły. - Jeśli chodzi o autorstwo, nie ma żadnej wątpliwości, że jest to ręka Karola Wojtyły, choć na żadnej z tych kart nie ma sygnatury autorskiej - mówił Wojciech Kruszewski, kierownik Katedry Tekstologii i Edytorstwa Instytutu Filologii Polskiej KUL, który był odpowiedzialny za przygotowanie tekstu na podstawie oryginału. Widnieje na nim dopisek „TS” i rok 1979, co by wskazywało na osobę ks. prof. Tadeusza Stycznia i rok znalezienia rękopisu, kiedy to po kwerendzie, która nastąpiła w Krakowie po wyborze kard. Wojtyły na Stolicę Piotrową, znalazł te karty.

Tekst skryptu Karola Wojtyły z katolickiej etyki społecznej powstał jako pomoc dydaktyczna dla studentów. Tytułem i treścią nawiązuje do wykładu prowadzonego w latach 30-tych przez ks. Jana Piwowarczyka na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, który w latach 1939-1945 był rektorem Krakowskiego Seminarium Duchownego. I to on w 1942 r. przyjmował Karola Wojtyłę do grona alumnów. Po odsunięciu ks. Piwowarczyka z UJ i zastąpieniu innym wykładowcami, w 1953 r. ten wykład został jednomyślnie powierzony ks. Wojtyle. Po zamknięciu Wydziału Teologicznego UJ kontynuował on wykłady w krakowskim seminarium. - Zatem jest to skrypt dydaktyczny do wykładu kursorycznego, a nie monografia naukowa do wykładu monograficznego - podkreśliła dr hab. Agnieszka Lekka-Kowalik, profesor Instytutu Filozofii KUL i dyrektor Instytutu Jana Pawła II. Jest w nich też zawarta dojrzewającą jeszcze wtedy myśl filozoficzna młodego Karola Wojtyły. Te szczegóły mogły zapewne wpłynąć na decyzję ks. Stycznia, aby nie umieszczać rękopisu w tomie „Wykładów Lubelskich” z serii wydawniczej „Człowiek i Moralność” Towarzystwa Naukowego KUL. Dziś odrzuca się twierdzenie, że są to jedynie „nieznacznie przeredagowane notatki ks. Jana Piwowarczyka”. Wojtyła jedynie posiłkował się tym skryptem; znał go dobrze i porządnie przestudiował, wnosząc wiele z siebie. Na to wskazują tezy, których nie ma u Piwowarczyka, i wiele odniesień do literatury kościelnej, głównie z kręgu niemieckiego, francuskiego, a także polskiego. Był wtedy po intensywnych studiach nad pismami św. Jana od Krzyża, a następnie Maxa Schelera.

Zresztą sam Wojtyła, co zdradził ks. prof. Andrzej Szostek, „nie chciał wydawać tekstów, które wykładał”. Rękopis wykładu z katolickiej etyki społecznej, podobnie jak pozostałe „Wykłady Lubelskie”, wychodzą po to, by pokazać czytelnikowi w Polsce warsztat naukowy Karola Wojtyła i to, jak starannie przygotowywał swoje wykłady.

Podczas spotkania ks. Alfred Wierzbicki wskazał, że choć nie jest to oryginalna praca naukowa, to w niej zapewne odbija się osobiste doświadczenie pracy fizycznej Wojtyły jako robotnika. - To, że był robotnikiem pozwoliło mu się zetknąć z fundamentalną kwestią, jaką jest ludzka praca. Karol Wojtyła znał pracę ludzką nie z opowieści, nie z traktatów szkolnych i akademickich, ale poznał ją osobiście. To są na pewno doświadczenia, z których czerpał - podkreślał.

Elementem, który wyróżnia i cechuje rękopisy Wojtyły, a które nie zostały umieszczone w tym wydaniu, są inskrypcje aktów strzelistych umieszczane w górnych rogach kartek. Jak zdradził ks. Szostek, sam przyszły papież nigdy ich nie umieszczał w maszynopisach przekazywanych do druku. - W swoich notatkach mam kopię rękopisów Karola Wojtyły, nie z katolickiej etyki społecznej, i także w lewym górnym rogu jest ten akt strzelisty. Żywiłem i dotąd żywię przekonanie, że to był pobożny ksiądz, który pisał ten skrypt - dodał. Inskrypcje wpisywane były zawsze na górnym marginesie rękopisu strony. Wpisywał je po łacinie. Występuje kilka rodzajów tych inskrypcji, np. na górnym prawym rogu zestawione dwie litery greckiego akronimu tytułu mesjańskiego chrystos, obecnego w sztuce chrześcijańskiej i będącego najkrótszym wyznaniem wiary, że Jezus jest Mesjaszem. Drugim - skrót zawołania św. Ignacego Loyoli ad maiorem Dei gloriam, które tłumaczone jest jako wezwanie do gotowości pełnienia woli Bożej w każdym momencie życia. Trzeci - ciężki to określenia, ale można odczytać jako Jezus Panem. Te elementy występują cyklicznie. Pisał je co jakiś czas, nigdy razem. Zawsze korzystał tylko z jednego. Wśród hymnów, które się pojawiają są m.in.: Venis Sancto Spiritus, Ave Maris Stella. Ich wybór może wskazywać pośrednio na czas powstania kopii. Ostatni elementem są cytaty z „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” św. Ludwika de Montfort. Dzielił na części poszczególne zdania i umieszczał na początku każdej kolejnej strony. Widać, że te słowa stawały się dla niego ważne. Słynne „Totus Tuus” pojawią się na rok przed tym, jak stały się jego mottem biskupim.

Ta praktyka była prawdopodobnie także sposobem modlitwy. Inskrypcji nie widzieli słuchacze wykładów, jedynie on. Jest to niezależna, druga warstwa tekstu. Ten zwyczaj umieszczania aktów strzelistych Wojtyła, później Jan Paweł II, zachował przez całe życie. Zawierały je także wszystkie rękopisy tekstów, które jako papież przekazywał do opracowania do Sekretariatu Stanu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem