Reklama

Zwycięstwo Niepokalanej

2018-07-25 11:42

Leszek Wątróbski
Edycja szczecińsko-kamieńska 30/2018, str. 2-3

Leszek Wątróbski/Archiwum
Obraz czcigodnego sługi Bożego kard. Augusta Hlonda w Domu Głównym Chrystusowców w Poznaniu

Leszek Wątróbski: – dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego podpisał w maju br. papież Franciszek...

Ks. dr Bogusław Kozioł SCHR: – Po pozytywnym przejściu wcześniejszych etapów ostatnim krokiem w formalnym badaniu świętości życia jakiejś osoby jest podpisanie przez papieża dekretu o heroiczności cnót. 9 maja 2018 r. papież Franciszek przyjął na audiencji prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kard. Angelo Amato SDB i podpisał dekret o heroiczności cnót kard. Augusta Hlonda. Dekret ten został promulgowany 21 maja 2018 r., w święto Najświętszej Maryi Panny, Matki Kościoła. Dzień ogłoszenia dekretu uznajemy za bardzo symboliczny, gdyż znana jest przecież cześć Prymasa, jako salezjanina, do Maryi Wspomożycielki Wiernych, której liturgiczne wspomnienie jest obchodzone dosłownie kilka dni później – 24 maja. Pamiętamy także o jego profetycznych słowach na łożu śmierci, że „zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Niepokalanej”. Po promulgacji dekretu kard. Hlondowi przysługuje tytuł Czcigodnego Sługi Bożego. Tym samym zakończył się formalny etap procesu beatyfikacyjnego, który – przypomnijmy – polegał przede wszystkim na studiowaniu dokumentacji.

– A jak wygląda aktualna sytuacja procesu beatyfikacyjnego kard. Augusta Hlonda?

– Na początku trzeba zaznaczyć, że każdy proces beatyfikacyjny jest żmudnym i długotrwałym postępowaniem, ściśle określonym przez prawo kanonizacyjne. Proces beatyfikacyjny kard. Augusta Hlonda rozpoczął się 9 stycznia 1992 r. w Warszawie i trwał na etapie diecezjalnym do 21 października 1996 r.
Na tym etapie przesłuchuje się świadków życia Sługi Bożego, zbiera się wszystkie dokumenty związane z kandydatem na ołtarze oraz poddaje się ocenie teologicznej pisma, które zostawił.
Następnie cała zgromadzona dokumentacja została przesłana do Rzymu i Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych bada najpierw poprawność przeprowadzonego procesu diecezjalnego od strony formalnej i prawnej. W przypadku kard. Hlonda Kongregacja potwierdziła zgodność z obowiązującym prawem przebieg etapu diecezjalnego i 6 marca 1998 r. wydała stosowny dekret, tzw. dekret „de validitate inquisitionis dioecesanae”.
Przez następnych dziesięć lat trwały prace nad tzw. Positio, czyli kompleksowym i krytycznym opracowaniem życia i cnót Sługi Bożego na podstawie zgromadzonego materiału, które oficjalnie zaprezentowano na 60. rocznicę śmierci Sługi Bożego, tj. 22 października 2008 r. Ten zasadniczy dokument składa się z dwóch tomów i liczy blisko 1800 stron. Dalej na prośbę Postulacji i Towarzystwa Chrystusowego Kongregacja wyznaczyła na 9 marca 2017 r. termin dyskusji nad Positio przez Komisję Teologów. Dyskusja ta w każdym przypadku polega na przedstawieniu przez 9 niezależnych od siebie teologów oceny heroiczności życia i cnót Sługi Bożego i głosowania. Positio kard. Augusta Hlonda – a raczej trzeba powiedzieć jego życie i cnoty – otrzymało 9 pozytywnych głosów, a przewodniczący Komisji wyraził się, że Sługa Boży to „grande personalit? della Chiesa universale” (wielka postać Kościoła powszechnego). Następnie Komisja Teologów skierowała do Postulacji prośbę o wyjaśnienie jeszcze kilku kwestii, które pojawiły się podczas marcowej dyskusji. Postulacja stosowne pisemne uzupełnienie złożyła pod koniec lipca 2017 r.
Przedostatnim krokiem tego etapu procesu był Kongres Kardynałów i Biskupów, który zebrawszy się 15 maja 2018 r., również bardzo pozytywnie zaopiniował heroiczność cnót i życia sługi Bożego kard. A. Hlonda.

– Kiedy więc możemy się spodziewać pozytywnego zakończenia procesu beatyfikacyjnego?

– Ponieważ sprawa kard. Augusta Hlonda jest prowadzona tzw. drogą wyznawcy, więc do beatyfikacji potrzebny jest udowodniony cud za jego wstawiennictwem. Trudno zatem jest określić datę beatyfikacji Prymasa. Zależy to bowiem od woli samego Boga, który dokonując cudu, zechce dać nam Kardynała Prymasa jako wzór i orędownika, oficjalnie potwierdzony przez Kościół.
To, co należy czynić na tym etapie, to wciąż modlić się za wstawiennictwem Czcigodnego Sługi Bożego i informować Postulację procesu o każdej otrzymanej łasce, o każdym uzdrowieniu i wydarzeniu, które nawet tylko nosi znamiona cudowności. Oceną i kwalifikacją danego przypadku zajmą się już odpowiednie gremia w Kongregacji. Chciałbym też zwrócić uwagę na znaki, które wraz z dekretem o heroiczności cnót otrzymaliśmy od Boga. W bieżącym bowiem roku przeżywamy 70. rocznicę śmierci prymasa Hlonda (22 października), a więc dekret wspaniale wpisuje się w upamiętnienie tego wydarzenia.
W wymiarze natomiast ogólnonarodowym obchodzimy w tym roku 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę. A wiemy, jak bardzo Kardynał kochał swoją Ojczyznę, czyniąc z patriotyzmu jeden z zasadniczych elementów duchowości Polaka, gdziekolwiek żyjącego. Ten patriotyzm objawił się przede wszystkim w wielkiej obronie czci Polski podczas przymusowej jego emigracji w okresie II wojny światowej.
I wreszcie chyba najbardziej „rzucający się” w oczy znak z nieba. Kard. A. Hlond, jako duchowy i wierny syn św. Jana Bosko, był człowiekiem maryjnym. Podejmował wiele inicjatyw, które miały zawierzyć Bogu przez ręce Maryi współczesnych mu Polaków. Jedną z nich, o czym, niestety, za mało się podkreśla, był akt ofiarowania Polski Niepokalanemu Sercu Maryi krótko po wojnie, w 1946 r. Aktu tego Prymas dokonał na Jasnej Górze przy obecności ponad miliona wiernych. Jednak najbardziej znane są słowa, które kard. Hlond wypowiedział na łożu śmierci: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Niepokalanej”. Co prawda prymas Wyszyński interpretował te prorocze słowa w odniesieniu do wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, ale myślę, że wolno właśnie te słowa odnieść również do minionych wydarzeń i decyzji papieża Franciszka. Otóż Kongres Kardynałów i Biskupów, poprzedzający wydanie Dekretu o heroiczności cnót, miał miejsce 15 maja, a był to pierwszy dzień nowenny u salezjanów przed ich uroczystością Wspomożycielki Wiernych. 19 maja Franciszek zgodził się na podpisanie dekretu, a była to sobota, więc dzień poświęcony Maryi. Zaś 21 maja dekret został ogłoszony, a w tym dniu przypadało święto Matki Kościoła, które z resztą po raz pierwszy było obchodzone w takim charakterze w wymiarze całego Kościoła. Do tego trzeba jeszcze raz zauważyć, że wydarzenia te miały miejsce w maju, więc w miesiącu poświęconym Matce Bożej.
Stąd dla osób zdolnych odczytać znaki czasu jasnym jest, że nawet w takich wydarzeniach spełniają się słowa prymasa Augusta: „Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Niepokalanej”. Czerpiąc z tych faktów umocnienie, jestem więc przekonany, że Maryja pomoże również przezwyciężyć różne trudności, które pojawiają się w ostatnim czasie wokół Jej żarliwego czciciela.

Tagi:
wywiad proces beatyfikacyjny kard. August Hlond

Ks. Ptasznik: dziś Jan Paweł II wzywałby nas do jedności

2018-10-15 13:46

rozmawiali Krzysztof Stępkowski i Małgorzata Muszańska / Warszawa (KAI)

– Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak – mówi w wywiadzie dla KAI ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. W przeddzień 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły wspomina swoją pracę u boku św. Jana Pawła II i podkreśla konieczność refleksji nad Jego pontyfikatem.

Archiwum ks. Pawła Ptasznika
Ks. prał. Paweł Ptasznik na tle Pałacu Apostolskiego w Watykanie

Ks. Paweł Ptasznik: – Propozycja pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu przyszła z Watykanu. Było to rok po moim powrocie ze studiów w Rzymie. Była tak niespodziewana, że w pierwszej chwili zacząłem się głupio wymawiać, że seminarium, że klerycy, że dopiero co zacząłem... Ale – dzięki Bogu – kard. Franciszek zamknął kwestię jednym zdaniem: „Wiesz, nie możemy powiedzieć Ojcu Świętemu, że nie ma nikogo, kto by cię tu zastąpił...”. Nieustannie jestem mu za to zdanie wdzięczny. Wtedy dopiero dotarło do mnie, co znaczy ta propozycja i przyjąłem ją z radością.

Na czym miała polegać moja praca, tak do końca dowiedziałem się dopiero za kilka dni, gdy już przyjechałem do Watykanu. Wtedy ks. prał. Stanisław Ryłko, którego miałem zastąpić, wyjaśnił mi, że chodzi nie tylko o zajęcia związane z biurem Sekretariatu, ale przede wszystkim o bezpośrednią współpracę z Ojcem Świętym przy przygotowaniu tekstów, które wygłaszał albo przekazywał na piśmie w formie dokumentów czy książek. Miało to polegać na zapisywaniu tego, co Papież dyktował, i tłumaczeniu na język włoski. Szybko jednak okazało się, że Ojciec Święty oczekiwał również twórczego wkładu: zachęcał do rozmowy, do wyrażenia opinii, wątpliwości, sugestii.

- Praca w cieniu postaci tej miary, co Jan Paweł II wymagała przecież specjalnych predyspozycji? Czy towarzyszyła Księdzu trema? Jak wyglądał „zwykły” dzień pracy? Na czym polegała specyfika pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu w tym czasie?

- – Oczywiście, miałem tremę... W czasie studiów miałem kilkakrotnie okazję osobiście spotkać Ojca Świętego i mogłem spodziewać się, że zostanę przyjęty serdecznie. Tak też było od pierwszego dnia. Ale perspektywa pracy z człowiekiem tego formatu wykraczała poza wszelkie wyobrażenia... Jednak szybko przekonałem się, że Jan Paweł II ani na chwilę nie przytłaczał swoją wielkością. Był pełen życzliwości i prostoty.
Zwykle pracę w biurze zaczynałem ok. 8.30. Do Ojca Świętego chodziłem prawie każdego dnia przed 10.00. Pracowaliśmy w niewielkim gabinecie (w oknie tego pomieszczenia Papież ukazuje się na modlitwę Anioł Pański). Ojciec Święty przychodził zwykle po porannej medytacji na tarasie. Po krótkim przywitaniu zasiadaliśmy przy biurku i rozpoczynał dyktowanie. Widać było, że nosi już w sobie to, co chce powiedzieć. Skupiony, dyktował pełnymi zdaniami, w równym tempie pozwalającym na zapisanie bez trudności. Po każdym akapicie prosił, aby mu go przeczytać i kontynuował.
Nasza praca trwała zwykle nieco ponad godzinę. Potem Ojciec Święty podejmował zaplanowane na dany dzień spotkania i audiencje, a ja wracałem do swojego biura, aby jak najszybciej przetłumaczyć to, co zostało zapisane i przekazać innym sekcjom językowym.
Resztę czasu w biurze zajmowały rutynowe zajęcia w ramach kompetencji Sekretariatu Stanu: korespondencja, kontakty z biskupami, z nuncjaturą, z Ambasadą RP przy Stolicy Apostolskiej, przedstawicielami rządu i organizacji pozarządowych, spotkania.

- Papież przyjął niezwykle otwarty styl swej posługi. Był to najwnikliwiej śledzony pontyfikat w historii papiestwa. Od pierwszych dni posługi, aż do godziny śmierci, określanej czasem ostatniej encykliki. Skąd wypływała tak wielka otwartość i duchowa siła Jana Pawła II?

- – Ojciec Święty był wewnętrznie zjednoczony z Chrystusem i cały oddany ludziom. Jemu zależało na tym, by przyprowadzić do Chrystusa każdego człowieka. Wiedział, że jedynie dobrocią, otwartością, życzliwością może pociągnąć człowieka, zachęcić do drogi – często niełatwej – ku spotkaniu z Chrystusem. Kiedy trzeba było, nie unikał ojcowskiego napomnienia, ale o wiele częściej zachęcał, pokazywał perspektywy dobra, budził nadzieję, przekonywał o wspaniałości człowieka i godności, którą każdy może w sobie odkrywać, jeśli pozwoli światłu Ducha Świętego wydobyć Boży obraz i podobieństwo, jakie człowiek w sobie nosi od dnia stworzenia.
Wydaje mi się, że tajemnica popularności Jana Pawła II, tego, że przyciągał uwagę, tkwi w jego autentyczności. W każdej sytuacji był sobą, niczego nie ukrywał, ani nie udawał. Tak było również wtedy, gdy przyszła starość, choroba i cierpienie. On, przez swoją autentyczność, pozwalał nam uczestniczyć w swym przeżywaniu zjednoczenia z Chrystusem, zarówno w Jego chwale, jak i w Jego męce.

- Jak wyglądało ostatnie spotkanie z Janem Pawłem II? Czy duchowy kontakt z Janem Pawłem II wciąż trwa?

- – Po raz ostatni spotkałem się z Janem Pawłem II w dniu jego śmierci, około południa. Gdy wszedłem do jego pokoju, był tam już kard. Joseph Ratzinger. Ojciec Święty był świadomy, choć nie mógł mówić. Pomodliliśmy się chwilę razem, a potem abp Stanisław Dziwisz poprosił, aby nas Ojciec Święty pobłogosławił. Uklęknąłem przy łóżku, a on w milczeniu położył dłoń na mojej głowie i nakreślił znak krzyża na czole. Nigdy nie zapomnę tej chwili pożegnania.
Oczywiście, mój duchowy kontakt z Janem Pawłem wciąż trwa. Co dnia modlę się za jego wstawiennictwem, polecając mu swoje sprawy i sprawy innych ludzi. Kiedy pojawia się jakiś problem, proszę, żeby pomógł mi go rozwiązać. Wierzę, a czasem tego doświadczam, że tak, jak przed laty, tak i teraz, z życzliwością mi towarzyszy.

- Jak Ksiądz Prałat ocenia z perspektywy 13 lat jakie minęły od śmierci Jana Pawła II odbiór pontyfikatu? Czy dobrze wykorzystujemy jego owoce? Co należałoby zmienić w naszym podejściu do Jana Pawła II?

- – Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak... Powracamy jeszcze do wydarzeń, pielgrzymek, spotkań, anegdot, wzruszamy się może oglądając archiwalne nagrania, ale z nauczania w naszej świadomości pozostają tylko poszczególne frazy, hasła, apele – ważne, wciąż aktualne, ale jakby pozbawione całego kontekstu jego nauczania o Bogu, o człowieku, o świecie, ale też o powołaniu do świętości i o wymaganiach płynących z wiary, nadziei i miłości, które nadają konkretny kształt naszemu przeżywaniu chrześcijaństwa. Chyba trzeba częściej i głębiej sięgać do tego skarbca.

- W tym roku świętujemy stulecie niepodległości. Obchodom towarzyszy wiele inicjatyw, przedsięwzięć. Jak Ksiądz sądzi, co powiedziałby nam papież, gdyby żył na temat wolności, niepodległości?

- – Również w wymiarze społecznym i politycznym Jan Paweł II ma nam wiele do powiedzenia, począwszy od wyznania: „To jest moja Matka, ta Ojczyzna...”. No właśnie, widzieć w Ojczyźnie matkę. On wciąż przypomina, że ta matka wiele wycierpiała i dlatego należy się jej miłość szczególna. A miłość ta powinna przekładać się na wysiłek budowania, bo łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować.
Myślę, że dziś Ojciec Święty wzywałby nas, Polaków, przede wszystkim do jedności. On zawsze łączył, szukał tego, co wspólne w różnorodności, która sama w sobie też jest wartością i może ubogacać, o ile nie staje się źródłem niezgody. A dziś niezgody w naszym narodzie – i w Kościele również – jest za wiele.
Nie wiem, czy przeczucie, czy znajomość ducha polskiego dyktowały Janowi Pawłowi II słowa, jakimi żegnał się z Polską po ostatniej pielgrzymce, w 2002 roku: „Odjeżdżając, te trudne sprawy Ojczyzny chcę polecić Bożej Opatrzności i zachęcić wszystkich odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny”. Właśnie: zgody, współpracy i troski o dobro Ojczyzny.
***
Paweł Ptasznik (ur. 15 czerwca 1962 r. Węgrzcach Wielkich). Kierownik Sekcji Polskiej i Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, bliski współpracownik Jana Pawła II, Benedykta XVI i Papieża Franciszka. Od 2007 r. rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji w Wiecznym Mieście. Studiował w związanym z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Święceń kapłańskich udzielił mu 17 maja 1987 r. w katedrze wawelskiej kardynał Franciszek Macharski.
W latach 1990–1994 studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1994 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1994–1995 pełnił funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.
W 1996 r. został pracownikiem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu, od 2001 r. jest odpowiedzialny za jej prace. Jest redaktorem m.in. serii „Dzieła zebrane Jana Pawła II” oraz watykański konsultant filmów „Jan Paweł II” oraz „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Współscenarzysta filmu „Świadectwo”. W listopadzie 2009 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: Kościół ma siedmioro nowych świętych

2018-10-14 12:23

tom, st (KAI) / Watykan

Podczas uroczystej Mszy św. na placu św. Piotra papież Franciszek kanonizował 14 września siedmioro błogosławionych: Pawła VI, abp Oskara Romero, Franciszka Spinelliego, Wincentego Romano, Marię Katarzynę Kasper, Nazarię Ignacię March Mesę i Nuncjusza Sulprizio. W kanonizacji biorą udział uczestnicy XV Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, którzy obradują w Watykanie na temat młodzieży.

Grzegorz Gałązka

Na początku liturgii prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, kard. Giovanni Angeo Becciu i towarzyszący mu postulatorzy podeszli do papieża i poprosili, aby przystąpiono do kanonizacji błogosławionych. Kardynał przedstawił krótkie życiorysy nowych świętych.

Po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych papież odczytał formułę kanonizacyjną: „Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia katolickiej wiary i wzrostu chrześcijańskiego życia, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Paweł VI, Oskar a Arnulfo Romero y Galdámez, Franciszek Spinelli, Wincenty Romano, Maria Katarzyna Kasper, Nazaria Ignacia od św. Teresy od Jezusa March Mesa, Nunziusz Sulprizio są świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele”. Po tych słowach na placu św. Piotra rozległy się gromkie brawa.

Zobacz zdjęcia: Kościół ma siedmioro nowych świętych

Przy wtórze Psalmu 32 na ołtarz wniesiono relikwie nowych świętych, po czym kard. Becciu podziękował Ojcu Świętemu, w imieniu całego Kościoła „za tę proklamację” i poprosił go o wydanie listu apostolskiego o dokonanej kanonizacji, na co Franciszek odpowiedział: „Tak zarządzamy”.

Z kolei odśpiewano po łacinie hymn „Gloria” i odczytano – kolejno po włosku fragment Księgi Mądrości, następnie po hiszpańsku Listu do Hebrajczyków, wreszcie po łacinie i po grecku fragment Ewangelii św. Marka.

Na frontonie Bazyliki św. Piotra wiszą portrety nowych świętych.

Papież Paweł VI (1897-1978) był człowiekiem o szczególnym charakterze - wyrafinowanym intelektualistą, delikatnym i subtelnym (mówiono o nim "człowiek nieskończonej uprzejmości"), a zarazem chłodnym i nieco powściągliwym w obcowaniu z ludźmi, co nie ułatwiało mu kontaktów z otoczeniem. Jest autorem 7 encyklik, 10 konstytucji apostolskich, 6 adhortacji, ok. 40 różnych listów, 11 listów apostolskich. Ogłosił 61 błogosławionych i 84 świętych i po raz pierwszy w dziejach, w 1970 r., dwóm kobietom przyznał tytuły doktorów Kościoła (święte: Teresa z Avili i Katarzyna ze Sieny). Na sześciu konsystorzach mianował łącznie 143 kardynałów.

Abp Oscar Romero (1917-1980) walczył o prawa człowieka w ojczystym Salwadorze, odważnie krytykował przejawy niesprawiedliwości, potępiał akty przemocy obu stron rozdzierającej kraj wojny domowej. Papież Jan Paweł II w dniu śmierci abp. Romero nazwał go "gorliwym pasterzem", po czym dwukrotnie modlił się przy jego grobie w katedrze w San Salvador

Franciszek Spinelli (1853-1913), to włoski ksiądz, opiekun ubogich i opuszczonych, apostoł duchowości eucharystycznej. Widząc jak wielu ludzi dopuszcza się znieważania i świętokradztwa Eucharystii, wraz z bl. Katarzyną Comensoli, założył żeńskie zgromadzenie zakonne, którego celem było łączenie czci Najświętszego Sakramentu z miłosierdziem chrześcijańskim. Wincenty Romano (1751-1831), na chrzcie św. za patronów otrzymał św. Dominika i św. Wincentego, ale znany był pod drugim imieniem. Urodził się 3 czerwca 1751 r. w Torre del Greco (na południe od Neapolu). Wyszedł z rodziny ubogiej, toteż z trudem ukończył szkoły. W Neapolu kazania św. Alfonsa de Liguori rozbudziły w nim nabożeństwo do Najśw. Sakramentu. Gdy w 1775 r. otrzymał święcenia kapłańskie, wrócił do Torre del Greco. Prowadził tam teraz szkółkę dla kandydatów do kapłaństwa, katechizował i głosił kazania. Po erupcji Wezuwiusza i zniszczeniu kościoła (1794) zajmował się jego odbudową. Został potem proboszczem u Św. Krzyża. Przez tzw. Messa pratica ożywił uczestnictwo w Eucharystii; wprowadził też Rosario meditato i popularyzował inne praktyki pobożne. Wiele troski okazał najbiedniejszym, poniewieranym przez wszystkich poławiaczom korali, którzy znaleźli się w ciężkim położeniu materialnym. Wiele cierpień przysporzyły mu zmieniające się sytuacje polityczne. Zmarł dnia 20 grudnia 1831 r. na zapalenie płuc. Paweł VI beatyfikował go w 1963 r. Maria Katarzyna Kasper (1820 -1898) urodziła się 26 maja 1820 r. w Dernbach, w Westerwaldzie. Gdy uczęszczała do szkoły, słabe zdrowie utrudniało jej postępy w nauce. W r. 1842 straciła ojca, w sześć lat później matkę. Osamotniona, pomyślała o założeniu domu zakonnego i po niewielkim czasie osiągnęła swoje. W r. 1850 biskup zaaprobował nowy instytut, który nazwał się Zgromadzeniem Sióstr Ubogich Służebnic Ukrzyżowanego Jezusa. Rozszerzał się ten instyt szybko, ale trudności nie brakowało. W czasie kulturkampfu siostry musiały się schronić do Holandii, ale wtedy to właśnie zaczęły powstawać nowe domy w Anglii i Ameryce. Katarzyna zarządzała zgromadzeniem z wielką roztropnością, całą zaś swoją niezachwianą ufność pokładała w Bożej Opatrzności. Umiała przy tym przelewać na inne swą własną gorliwość i umiejętność poświęcania się dla drugich. Zmarła 2 lutego 1898 r. w Dernbach. Paweł VI beatyfikował Katarzynę Kasper w r. 1978. Nazaria Ignacja od św. Teresy od Jezusa Mesa (1889 –1943) poświęciła swe życie głoszeniu Królestwa Bożego, troszcząc się o starców, z "kociołkiem ubogiego" dla tych, którzy nie mieli co jeść, otwierając przytułki dla sierot, szpitale dla zranionych przez wojnę, a nawet tworząc żeński związek zawodowy w celu wspierania kobiet.

Nuncjiusz Sulprizio (1817-1836), wcześnie osierocony świecki w latach 1830-32 przebywał w szpitalu z powodu zapalenia kości gdzie mimo wielkiego bólu i cierpienia - nie tracił pogody ducha i wielkiej wiary. Podczas dwuletniego pobytu w szpitalu poznał płk. Felice Wochingera, zwanego ze względu na swą dobroć "ojcem ubogich", który się nim zaopiekował. Szybko dostrzegł on w swym nowym podopiecznym niezwykłe cnoty i nazwał go "aniołem" bólu i miłości do Chrystusa, stając się dlań drugim ojcem. Mimo starań lekarzy i troskliwej opieki zmarł on wskutek gangreny 5 maja 1836 w Neapolu, mając nieco ponad 19 lat. Świadkowie jego śmierci wspominali, że w chwili jego odejścia do wieczności w pokoju roznosił się zapach róż, a jego ciało, uwolnione od choroby, stało się piękne i świeże.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kurs Ruah we Lwowie

2018-10-15 14:02

Ks. Grzegorz Draus

Grupa teatralna ze wspólnoty "Błogosławieństwo", która prowadzi kurs "Ruah" (zwany też "Kursem Alfa") w Parafii św. Jana Pawła II we Lwowie, wystąpiła po niedzielych Mszach w kaplicy z ewangelizacyjną scenką.

Ks. Grzegorz Draus

Teatralna etiuda ukazywała historię niewoli i zbawienia człowieka. Aktorzy wykorzystywali muzykę, teatralne stroje i gesty. Każdy z mlodych aktorów opowiadał o przemianach, jakich doświadczyli dzięki uczestnictwie w kursie i zapraszali parafian.

Pierwsze spotkanie kursu Ruah juz w piątek 19 września po wieczornej Mszy św.

Wspónota "Błogosławieństwo" z greckokatolickiej parafii świętych Wołodymyra i Olgi należy i otrzymuje formację w Szkole Ewangelizacji Maryi Matki Kościoła założonej i mającej glówną siedzibę w rzymskokatolickim klasztorze kapucynów w Krasiłowie na Podolu. Młodzi grekokatolicy teraz gorliwie pomagają w rozwoju i ewangelizacji rzymskokatolickiej parafii św. Jana Pawła we Lwowie. Kurs "Ruah" odbywa się już drugi raz. Animatorzy wspólnoty prowadzą w parafii modlitewną grupę.

Portal credo.pro informacji o wspólnym dziele łacińskich i greckich katolików nadał tytuł "Wspólno-katolicki kurs Ruah".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem