Reklama

Sto dni trzeźwości dla Niepodległej

2018-08-01 10:33

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 31/2018, str. III

Ks. Robert Gołębiewski
Ks. kan. Henryk Grządko

Największym zniewoleniem ludzkiego organizmu jest alkoholizm. Z powodu tego uzależnienia cierpi nie tylko jednostka, ale zarazem rodziny i także całe społeczeństwo. Od wielu lat trwa praca nad abstynencją, a szczególnym czasem tej troski jest każdorazowy sierpień, gdy na apel Episkopatu Polski pragniemy odpowiedzieć miesięcznym świadectwem trzeźwości. W obecnym roku będzie to także dar stu dni związanych z jubileuszem odzyskania przez Polskę niepodległości. W związku z tym poprosiliśmy o rozmowę ks. kan. Henryka Grządkę, członka Komisji Episkopatu ds. Trzeźwości oraz diecezjalnego duszpasterza trzeźwości diecezji zielonogórsko-gorzowskiej

Ks. Robert Gołębiowski: – We wrześniu ub. roku odbył się w Warszawie Narodowy Kongres Trzeźwości. Przypomnijmy jego założenia oraz wypracowany Narodowy Program Trzeźwości.

Ks. Kan. Henryk Grządko: – Ubiegłoczony Kongres był wydarzeniem bez precedensu. Przez 80 lat nie było podobnego wydarzenia poświęconego trzeźwości nie tylko w Polsce, ale także i w Europie! Uczestniczyli w nim wszyscy przedstawiciele społeczeństwa zarówno samorządów, jak i polityków, służby zdrowia, a nade wszystko organizacji związanych z problematyką trzeźwościową, szczególnie kościelnych wspólnot terapeutycznych. Wypracowano Narodowy Program Trzeźwości, który zaprezentowano w lutym w Toruniu. Jest to drogowskaz dla wszystkich Polaków, nie tylko dla osób wierzących, ale dla wszystkich ludzi dobrej woli, jak ratować naszą Ojczyznę przed zniewoleniami. Jednym z najważniejszych przesłań jest także zainicjowanie powstania „Ruchu ku Trzeźwości Narodu” grupy, która ma bardzo intensywnie pracować nad konkretną realizacją wprowadzenia ograniczenia spożywania alkoholu. Nie możemy pozostać na etapie tylko słów, konieczna jest w końcu bardzo zdecydowana walka o trzeźwość Polaków. We wszystkich diecezjach mają powstać oddziały tego ruchu i np. w naszej diecezji wręczyliśmy już 70 pełnomocnictw osobom, które mają dynamicznie działać w swoich rejonach, wychodząc szczególnie do środowisk lokalnych, gdzie razem z władzami, policją, szkołami, opieką społeczną i parafiami ma rozpocząć się wytężona praca nad odwróceniem alkoholowego obrazu Polski.

– Jakie jeszcze ważne treści wynikają z Programu Trzeźwości?

– Podczas Kongresu rozmawialiśmy także na temat przełamania straszliwej ideologii, która została nam narzucona, czyli tzw. ideologii redukcji szkód. Od wielu lat dominuje w naszym kraju trend, że nie będziemy rozmawiać o przyczynach pijaństwa, tylko będziemy redukować skutki. Powiedzmy to dokładniej: chodzi o to, by bardziej humanitarnie pozwolić ludziom umrzeć w imię uczucia permisywnego. Koniecznie należy zmienić takie nastawienie.

– Jakie należy podjąć środki zaradcze, aby zlikwidować przyczyny alkoholizmu w Polsce?

– Główną przyczyną wzrostu spożywania alkoholu jest wbrew wszystkiemu zła ustawa, która psuje obyczaje i dlatego należy ją zmienić. Samorządy mają obecnie słabe narzędzia, aby ograniczyć spożycie alkoholu. Niestety, jest to wszystko uznaniowe, jeśli chodzi o odległość sklepów od np. szkół czy kościołów. Przyniesie to dobry skutek, gdy będzie to obligatoryjne, gdyż obecnie samorządy boją się podejmować radykalne decyzje. Pewne środowiska opiniotwórcze twierdzą, że ustawę zmieni się, gdy społeczeństwo wykaże pod tym względem aktywność, a z tym, jak wiemy, jest bardzo różnie. Dlatego koniecznie i natychmiast należy wykazać aktywność i odpowiedzialność, a nie pragmatyzm. W tym duchu należy uświadamiać o kosztach, gdyż argumenty ekonomiczne najbardziej docierają do ludzi. O skutkach picia mówimy dużo, począwszy od szkół poprzez programy trzeźwościowe i terapeutyczne. Należy zlikwidować przyczyny picia, trzeba zmienić w Polsce prawo i pracować nad zmianą panujących obyczajów, dochodząc w konieczności do ograniczenia dostępności.

– A jaka w procesie trzeźwosciowym ma być rola Kościoła?

– Ważny w tym wszystkim jest rzeczywiście udział Kościoła. Pijaństwo jest jednym z czynników dechrystianizacji, ale muszę powiedzieć, że mimo to w za małym stopniu bijemy na alarm. Należy ciągle poruszać sumienia wiernych i kapłanów, aby zrozumieć, że razem możemy dopiero znaleźć drogę do uleczenia. Główne środki to Eucharystia, modlitwa i konkretne nauczanie takie, jak przez wieki głoszone było poprzez ruchy trzeźwościowe. Uratuje nas wspólnota serc! Jest to zarazem doskonały powód do wyjścia ku ludziom uzależnionym. Kościół na obecnym etapie swej historii jest Kościołem wychodzącym i jest to doskonały pretekst, aby odnaleźć tych, którzy się zagubili. Ci, którzy są daleko, mogą w ten sposób zobaczyć to ciepło Kościoła, tę troskę Kościoła o ich szeroko pojęte uratowanie. Dla mnie dramatem jest świadomość, że milion dzieci wychowuje się w rodzinach z problemem alkoholowym! Kto się o nich troszczy? Ja jestem sam z takiej rodziny. Gdyby ktoś mi nie pomógł, ja bym dziś pił jak tata! Ale na szczęście na mojej drodze życia pojawił się ktoś, kto mi pomógł. Dzisiaj trzeba się upomnieć o te dzieci pokrzywdzone przez pijaństwo, a nie o profity finansjery światowej i biznesu alkoholowo-narkotykowego!

– W roku jubileuszu stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości została zainicjowana akcja „Sto dni trzeźwości dla Niepodległej”. Czy możemy ją przybliżyć Czytelnikom „Niedzieli”?

– Jest to bardzo wartościowa i istotna akcja. Zazwyczaj Episkopat prosił o trzeźwość w sierpniu – miesiącu maryjnym i wielkich rocznic narodowych. Obecna akcja trwać ma od 4 sierpnia aż do 11 listopada i polegać ma na całkowitej abstynencji całego narodu ofiarowanej dla niepodległej Ojczyzny. Czy przyniesie ta akcja owoce? Moim zdaniem, zależy pogłębić motywacje do zrozumienia, jak wielki sens ma trzeźwość całego narodu. A z drugiej strony, ważnym byłoby to, abyśmy podczas tych stu dni wyłonili liderów trzeźwości, którzy zapalą innych tym duchem i sprawią, że grono zatroskanych o abstynencję ogarnie szerokie rzesze.

Tagi:
wywiad trzeźwość

Ks. Ptasznik: dziś Jan Paweł II wzywałby nas do jedności

2018-10-15 13:46

rozmawiali Krzysztof Stępkowski i Małgorzata Muszańska / Warszawa (KAI)

– Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak – mówi w wywiadzie dla KAI ks. prałat Paweł Ptasznik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. W przeddzień 40. rocznicy wyboru kard. Karola Wojtyły wspomina swoją pracę u boku św. Jana Pawła II i podkreśla konieczność refleksji nad Jego pontyfikatem.

Archiwum ks. Pawła Ptasznika
Ks. prał. Paweł Ptasznik na tle Pałacu Apostolskiego w Watykanie

Ks. Paweł Ptasznik: – Propozycja pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu przyszła z Watykanu. Było to rok po moim powrocie ze studiów w Rzymie. Była tak niespodziewana, że w pierwszej chwili zacząłem się głupio wymawiać, że seminarium, że klerycy, że dopiero co zacząłem... Ale – dzięki Bogu – kard. Franciszek zamknął kwestię jednym zdaniem: „Wiesz, nie możemy powiedzieć Ojcu Świętemu, że nie ma nikogo, kto by cię tu zastąpił...”. Nieustannie jestem mu za to zdanie wdzięczny. Wtedy dopiero dotarło do mnie, co znaczy ta propozycja i przyjąłem ją z radością.

Na czym miała polegać moja praca, tak do końca dowiedziałem się dopiero za kilka dni, gdy już przyjechałem do Watykanu. Wtedy ks. prał. Stanisław Ryłko, którego miałem zastąpić, wyjaśnił mi, że chodzi nie tylko o zajęcia związane z biurem Sekretariatu, ale przede wszystkim o bezpośrednią współpracę z Ojcem Świętym przy przygotowaniu tekstów, które wygłaszał albo przekazywał na piśmie w formie dokumentów czy książek. Miało to polegać na zapisywaniu tego, co Papież dyktował, i tłumaczeniu na język włoski. Szybko jednak okazało się, że Ojciec Święty oczekiwał również twórczego wkładu: zachęcał do rozmowy, do wyrażenia opinii, wątpliwości, sugestii.

- Praca w cieniu postaci tej miary, co Jan Paweł II wymagała przecież specjalnych predyspozycji? Czy towarzyszyła Księdzu trema? Jak wyglądał „zwykły” dzień pracy? Na czym polegała specyfika pracy w Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu w tym czasie?

- – Oczywiście, miałem tremę... W czasie studiów miałem kilkakrotnie okazję osobiście spotkać Ojca Świętego i mogłem spodziewać się, że zostanę przyjęty serdecznie. Tak też było od pierwszego dnia. Ale perspektywa pracy z człowiekiem tego formatu wykraczała poza wszelkie wyobrażenia... Jednak szybko przekonałem się, że Jan Paweł II ani na chwilę nie przytłaczał swoją wielkością. Był pełen życzliwości i prostoty.
Zwykle pracę w biurze zaczynałem ok. 8.30. Do Ojca Świętego chodziłem prawie każdego dnia przed 10.00. Pracowaliśmy w niewielkim gabinecie (w oknie tego pomieszczenia Papież ukazuje się na modlitwę Anioł Pański). Ojciec Święty przychodził zwykle po porannej medytacji na tarasie. Po krótkim przywitaniu zasiadaliśmy przy biurku i rozpoczynał dyktowanie. Widać było, że nosi już w sobie to, co chce powiedzieć. Skupiony, dyktował pełnymi zdaniami, w równym tempie pozwalającym na zapisanie bez trudności. Po każdym akapicie prosił, aby mu go przeczytać i kontynuował.
Nasza praca trwała zwykle nieco ponad godzinę. Potem Ojciec Święty podejmował zaplanowane na dany dzień spotkania i audiencje, a ja wracałem do swojego biura, aby jak najszybciej przetłumaczyć to, co zostało zapisane i przekazać innym sekcjom językowym.
Resztę czasu w biurze zajmowały rutynowe zajęcia w ramach kompetencji Sekretariatu Stanu: korespondencja, kontakty z biskupami, z nuncjaturą, z Ambasadą RP przy Stolicy Apostolskiej, przedstawicielami rządu i organizacji pozarządowych, spotkania.

- Papież przyjął niezwykle otwarty styl swej posługi. Był to najwnikliwiej śledzony pontyfikat w historii papiestwa. Od pierwszych dni posługi, aż do godziny śmierci, określanej czasem ostatniej encykliki. Skąd wypływała tak wielka otwartość i duchowa siła Jana Pawła II?

- – Ojciec Święty był wewnętrznie zjednoczony z Chrystusem i cały oddany ludziom. Jemu zależało na tym, by przyprowadzić do Chrystusa każdego człowieka. Wiedział, że jedynie dobrocią, otwartością, życzliwością może pociągnąć człowieka, zachęcić do drogi – często niełatwej – ku spotkaniu z Chrystusem. Kiedy trzeba było, nie unikał ojcowskiego napomnienia, ale o wiele częściej zachęcał, pokazywał perspektywy dobra, budził nadzieję, przekonywał o wspaniałości człowieka i godności, którą każdy może w sobie odkrywać, jeśli pozwoli światłu Ducha Świętego wydobyć Boży obraz i podobieństwo, jakie człowiek w sobie nosi od dnia stworzenia.
Wydaje mi się, że tajemnica popularności Jana Pawła II, tego, że przyciągał uwagę, tkwi w jego autentyczności. W każdej sytuacji był sobą, niczego nie ukrywał, ani nie udawał. Tak było również wtedy, gdy przyszła starość, choroba i cierpienie. On, przez swoją autentyczność, pozwalał nam uczestniczyć w swym przeżywaniu zjednoczenia z Chrystusem, zarówno w Jego chwale, jak i w Jego męce.

- Jak wyglądało ostatnie spotkanie z Janem Pawłem II? Czy duchowy kontakt z Janem Pawłem II wciąż trwa?

- – Po raz ostatni spotkałem się z Janem Pawłem II w dniu jego śmierci, około południa. Gdy wszedłem do jego pokoju, był tam już kard. Joseph Ratzinger. Ojciec Święty był świadomy, choć nie mógł mówić. Pomodliliśmy się chwilę razem, a potem abp Stanisław Dziwisz poprosił, aby nas Ojciec Święty pobłogosławił. Uklęknąłem przy łóżku, a on w milczeniu położył dłoń na mojej głowie i nakreślił znak krzyża na czole. Nigdy nie zapomnę tej chwili pożegnania.
Oczywiście, mój duchowy kontakt z Janem Pawłem wciąż trwa. Co dnia modlę się za jego wstawiennictwem, polecając mu swoje sprawy i sprawy innych ludzi. Kiedy pojawia się jakiś problem, proszę, żeby pomógł mi go rozwiązać. Wierzę, a czasem tego doświadczam, że tak, jak przed laty, tak i teraz, z życzliwością mi towarzyszy.

- Jak Ksiądz Prałat ocenia z perspektywy 13 lat jakie minęły od śmierci Jana Pawła II odbiór pontyfikatu? Czy dobrze wykorzystujemy jego owoce? Co należałoby zmienić w naszym podejściu do Jana Pawła II?

- – Niestety, wydaje mi się, że pontyfikat Jana Pawła II coraz bardziej idzie w zapomnienie. Osoba nie, ale pontyfikat tak... Powracamy jeszcze do wydarzeń, pielgrzymek, spotkań, anegdot, wzruszamy się może oglądając archiwalne nagrania, ale z nauczania w naszej świadomości pozostają tylko poszczególne frazy, hasła, apele – ważne, wciąż aktualne, ale jakby pozbawione całego kontekstu jego nauczania o Bogu, o człowieku, o świecie, ale też o powołaniu do świętości i o wymaganiach płynących z wiary, nadziei i miłości, które nadają konkretny kształt naszemu przeżywaniu chrześcijaństwa. Chyba trzeba częściej i głębiej sięgać do tego skarbca.

- W tym roku świętujemy stulecie niepodległości. Obchodom towarzyszy wiele inicjatyw, przedsięwzięć. Jak Ksiądz sądzi, co powiedziałby nam papież, gdyby żył na temat wolności, niepodległości?

- – Również w wymiarze społecznym i politycznym Jan Paweł II ma nam wiele do powiedzenia, począwszy od wyznania: „To jest moja Matka, ta Ojczyzna...”. No właśnie, widzieć w Ojczyźnie matkę. On wciąż przypomina, że ta matka wiele wycierpiała i dlatego należy się jej miłość szczególna. A miłość ta powinna przekładać się na wysiłek budowania, bo łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować.
Myślę, że dziś Ojciec Święty wzywałby nas, Polaków, przede wszystkim do jedności. On zawsze łączył, szukał tego, co wspólne w różnorodności, która sama w sobie też jest wartością i może ubogacać, o ile nie staje się źródłem niezgody. A dziś niezgody w naszym narodzie – i w Kościele również – jest za wiele.
Nie wiem, czy przeczucie, czy znajomość ducha polskiego dyktowały Janowi Pawłowi II słowa, jakimi żegnał się z Polską po ostatniej pielgrzymce, w 2002 roku: „Odjeżdżając, te trudne sprawy Ojczyzny chcę polecić Bożej Opatrzności i zachęcić wszystkich odpowiedzialnych za stan państwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Niech zapanuje duch miłosierdzia, bratniej solidarności, zgody i współpracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny”. Właśnie: zgody, współpracy i troski o dobro Ojczyzny.
***
Paweł Ptasznik (ur. 15 czerwca 1962 r. Węgrzcach Wielkich). Kierownik Sekcji Polskiej i Słowiańskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej, bliski współpracownik Jana Pawła II, Benedykta XVI i Papieża Franciszka. Od 2007 r. rektor kościoła Św. Stanisława Biskupa Męczennika w Rzymie i duszpasterz polskiej emigracji w Wiecznym Mieście. Studiował w związanym z Papieską Akademią Teologiczną w Krakowie Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Święceń kapłańskich udzielił mu 17 maja 1987 r. w katedrze wawelskiej kardynał Franciszek Macharski.
W latach 1990–1994 studiował na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. W 1994 r. uzyskał doktorat z teologii dogmatycznej. W latach 1994–1995 pełnił funkcję ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej.
W 1996 r. został pracownikiem sekcji polskiej Sekretariatu Stanu, od 2001 r. jest odpowiedzialny za jej prace. Jest redaktorem m.in. serii „Dzieła zebrane Jana Pawła II” oraz watykański konsultant filmów „Jan Paweł II” oraz „Karol. Człowiek, który został papieżem”. Współscenarzysta filmu „Świadectwo”. W listopadzie 2009 r. został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Papież Franciszek przyjął na audiencji Prezydenta RP

2018-10-15 11:05

rl (KAI Rzym) / Watykan

Papież Franciszek przyjął dziś na audiencji w Watykanie prezydenta RP Andrzeja Dudę z małżonką Agatą. Rozmowa w cztery oczy trwała prawie 30 min. Wizyta miała związek z przypadającą jutro 40. rocznicą wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Tego dnia para prezydencka weźmie udział we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra w Watykanie.

Jakub Szymczuk / KPRP

Po rozmowie, w dalszej części audiencji, prezydentowi towarzyszyła małżonka i członkowie delegacji. Wymieniono podarunki. Andrzej Duda przekazał papieżowi kopię obrazu Jezusa Miłosiernego z Wilna. Wręczając go powiedział: "Ojcze Święty na pewno znasz ten obraz. Jest to w pewnym sensie symbol Polski i wiary w Polsce. W Krakowie mamy szczególne nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego".

Ponadto prezydent wręczył dwa albumy w języku włoskim: jeden poświęcony Krakowowi pt. "Milenaria krakowskie" oraz "Apostołowie Bożego Miłosierdzia" ze zdjęciami Adama Bujaka i wstępem kard. Stanisława Dziwisza.

Para prezydencka przekazała też Ojcu Świętemu kosz z tradycyjnymi polskimi produktami, w którym znalazł się m. in. wielkopolski olej lniany oraz śliwki w czekoladzie. Wręczając kosz żona prezydenta Agata przypomniała, że Franciszek zawsze troszczy się o ubogich, z kolei prezydent poprosił papieża, aby rozdysponował ten dar według swojego uznania.

Ze swej strony Ojciec Święty przekazał kopię medalionu z wizerunkiem placu św. Piotra przed ukończeniem kolumnady Berniniego, cztery papieskie dokumenty, w tym adhortację apostolską "Evangelii gaudium". W osobnej białej kopercie przekazał także podpisane przez siebie dzisiaj rano orędzie na Światowy Dzień Pokoju, obchodzony tradycyjnie 1 stycznia.

Na zakończenie audiencji Franciszek poprosił polskiego prezydenta o modlitwę w jego intencji, na co Andrzej Duda odparł, że codziennie modli się za niego, a szczególnie w intencji papieża modli się jego mama.

Przez chwilę Franciszek rozmawiał także z polskimi dziennikarzami. Towarzyszący wizycie prezydenta dziennikarz Katolickiej Agencji Informacyjnej, Rafał Łączny poinformował Ojca Świętego, że agencja w tym roku świętuje jubileusz 25-lecia. Papież udzielił redakcji KAI swojego błogosławieństwa.

W delegacji towarzyszącej prezydentowi byli m.in. minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, minister Krzysztof Szczerski - szef gabinetu Prezydenta, Andrzej Dera - sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta, Paweł Mucha - zastępca szefa kancelarii prezydenta.

Po rozmowach z papieżem prezydent RP udał się na rozmowy z kard. Pietro Parolinem, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej.

Jutro, 16 października w 40. rocznicą wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, para prezydencka weźmie o godz. 10 udział we Mszy św. przy grobie św. Jana Pawła II w bazylice św. Piotra w Watykanie. Jak przekazał Krzysztof Szczerski, dzisiejszą mszę będzie koncelebrować grupa polskich księży, przewodniczyć będzie kardynał Zenon Grocholewski, a homilię wygłosi arcybiskup Jan Pawłowski. . Po liturgii prezydent Duda złoży wieniec przy grobie papieża-Polaka.



Oto tekst komunikatu w tłumaczeniu na język polski:

Ojciec Święty Franciszek przyjął dziś na audiencji jego Ekscelencję Pana Andrzeja Dudę, Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, który następnie spotkał się z Jego Eminencją Kardynałem Sekretarzem Stanu Pietro Parolinem w towarzystwie Jego Ekscelencji abp. Paula Richarda Gallaghera, sekretarza ds. Relacji z Państwami.

Podczas serdecznych rozmów, które odbyły się w kontekście czterdziestej rocznicy wyboru Świętego Jana Pawła II na Papieża, podkreślono znaczenie wartości chrześcijańskich w historii kraju, szczególnie w odniesieniu do kształtowania jego tożsamości kulturowej i religijnej. Następnie zwrócono uwagę na różne tematy będące przedmiotem wspólnego zainteresowania, takie jak promocja rodziny i gościnność.

Na koniec wspomniano o wkładzie Polski w projekt integracji europejskiej, a także o różnych kwestiach o charakterze międzynarodowym, takich jak konflikt na Ukrainie, sytuacja na Bliskim Wschodzie, migracje i ochrona stworzenia w obliczu konferencji klimatycznej Narodów Zjednoczonych, która odbędzie się w Katowicach w grudniu br.



"Papież poprosił o pozdrowienie wszystkich Polaków" - powiedział dziennikarzom prezydent Duda, dodając, że w bardzo życzliwej atmosferze poruszono kwestie dotyczące sytuacji w Polsce. "Ojciec Święty z wielką aprobatą mówił o wsparciu jakie otrzymują rodziny w naszym kraju, które realizują obecne polskie władze, o programie 500+ i innych formach wsparcia, co jest w obecnych czasach niezwykle ważne. Ze swej strony podkreślałem, jak dzięki temu wiele zmieniło się w polskim społeczeństwie, w sytuacji dzieci, że panujące wśród nich ubóstwo zostało praktycznie zlikwidowane. Jest to pewnego rodzaju cud, który wynika z programu 500+" - powiedział prezydent Duda.

Rozmawiano też o przyszłości Europy. Ojciec Święty pytał prezydenta jak ją postrzega, czy jest szansa, aby Unia Europejska wyszła z wszystkich kryzysów, w których jest pogrążona. "Odparłem, że tak, ale jest konieczna zmiana sposobu myślenia. Należy wrócić do wartości, z których Unia Europejska wyrosła. Trzeba wrócić do tego, co mówili ojcowie UE kiedy ją tworzyli i budowali jako wspólnotę. Ojciec Święty wspominał kanclerza Niemiec Konrada Adenauera a ja Alcide de Gasperi, włoskiego premiera i Roberta Schumana, francuskiego szefa dyplomacji i ideach, które im przyświecały. Wyrastały one z pnia judeo-chrześcijańskiego. To są wartości, które ukształtowały Unię Europejską, wolę współdziałania narodów, tworzenia wspólnoty, sojuszu, w którym występuje wzajemne zrozumienie, co do potrzeb i interesów a także, co do obaw, szukanie takich rozwiązań, w których każde państwo czuje się szanowane" - mówił dziennikarzom prezydent Duda.

Podkreślił, że słowami, które w ostatnich dziesięcioleciach najbardziej trafiały do serc Polaków były słowami wypowiedzianymi przez św. Jana Pawła II i najbardziej się do dzisiaj liczą. Jego zdaniem przesłanie papieża Polaka wciąż pozostaje aktualne, uniwersalne i ponadczasowe.

Pytany, co jest dla niego najważniejsze z przesłania Jana Pawła II prezydent odparł, że zwłaszcza zachęta do tego, aby Polacy nie wyrzekali się swojego dziedzictwa kulturowego, tradycji i byli ludźmi wiary, o głębokich pokładach ducha.

W rozmowie z papieżem prezydent przypomniał, że w przyszłym roku będzie obchodzona 100. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między odrodzoną Polską a Stolicą Apostolską w 1919 r. "Powiedziałem, że bylibyśmy bardzo zaszczyceni, gdyby Ojciec Święty zechciał nas odwiedzić. Ojciec Święty się uśmiechnął i podziękował za zaproszenie. Mam nadzieję, że do takiej wizyty mogłoby dojść i wielu Polaków byłoby szczęśliwych" - wyznał prezydent Duda.

Zaznaczył, że podczas rozmowy podziękował za pozdrowienia, jakie Franciszek przekazał Polakom, gdy w końcu września leciał z wizytą do państw bałtyckich. "Papież wspominał też Światowe Dni Młodzieży w Krakowie i pobyt na Jasnej Górze i w Krakowie i podkreślał niezwykłą atmosferę jaka wówczas panowała" - powiedział prezydent Duda.

Ze swej strony podziękował Ojcu Świętemu, że on i premier Mateusz Morawiecki mogli być przyjęci przez papieża Watykanie jako przedstawiciele jednego państwa dwukrotnie w ciągu jednego roku. Prezydent przypomniał, że dla Polski jest to rok wyjątkowy z uwagi na 100. rocznicę odzyskania niepodległości przez nasz kraj oraz 40. rocznicę rozpoczęcia pontyfikatu przez św. Jana Pawła II. "Sam Ojciec Święty podkreślał, że jest to dla nas, Polaków rok wyjątkowy" - zaznaczył.

Ponadto prezydent i papież rozmawiali o sytuacji na świecie i pomocy rozwojowej, wsparciu dla ubogich, co tak bardzo leży Franciszkowi na sercu. Prezydent Duda mówił także o wsparciu jakie Polska udziela na Bliskim Wschodzie.

O przyszłości UE prezydent Duda rozmawiał także z kard. Pietro Parolinem, sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej. "Unia Europejska musi wrócić do wzajemnego szacunku pomiędzy państwami, szacunku do pewnej inności kulturowej i obyczajów, które panują w państwach, do wartości, które są tradycją poszczególnych narodów. Dzisiaj w UE tego bardzo brakuje" - wyznał prezydent.

Podczas rozmowy obaj wspominali św. Jana Pawła II, z okazji 40 rocznicy jego wyboru. Prezydent wspomniał jego słowa do Polaków przed referendum, gdy w 2004 Polacy, podejmowali decyzję o wstąpieniu do UE. "Słowa te miały wówczas dla nas ogromne znaczenie i żyją w Polakach do dzisiaj" - wyznał.

Było to już trzecie spotkanie obecnego prezydenta RP z papieżem Franciszkiem. Po raz pierwszy Andrzej Duda gościł w Watykanie w listopadzie 2015 roku, kilka miesięcy po objęciu urzędu. Do kolejnego spotkania doszło już w Polsce podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w roku 2016.

<
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Kurs Ruah we Lwowie

2018-10-15 14:02

Ks. Grzegorz Draus

Grupa teatralna ze wspólnoty "Błogosławieństwo", która prowadzi kurs "Ruah" (zwany też "Kursem Alfa") w Parafii św. Jana Pawła II we Lwowie, wystąpiła po niedzielych Mszach w kaplicy z ewangelizacyjną scenką.

Ks. Grzegorz Draus

Teatralna etiuda ukazywała historię niewoli i zbawienia człowieka. Aktorzy wykorzystywali muzykę, teatralne stroje i gesty. Każdy z mlodych aktorów opowiadał o przemianach, jakich doświadczyli dzięki uczestnictwie w kursie i zapraszali parafian.

Pierwsze spotkanie kursu Ruah juz w piątek 19 września po wieczornej Mszy św.

Wspónota "Błogosławieństwo" z greckokatolickiej parafii świętych Wołodymyra i Olgi należy i otrzymuje formację w Szkole Ewangelizacji Maryi Matki Kościoła założonej i mającej glówną siedzibę w rzymskokatolickim klasztorze kapucynów w Krasiłowie na Podolu. Młodzi grekokatolicy teraz gorliwie pomagają w rozwoju i ewangelizacji rzymskokatolickiej parafii św. Jana Pawła we Lwowie. Kurs "Ruah" odbywa się już drugi raz. Animatorzy wspólnoty prowadzą w parafii modlitewną grupę.

Portal credo.pro informacji o wspólnym dziele łacińskich i greckich katolików nadał tytuł "Wspólno-katolicki kurs Ruah".

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem