Reklama

Pogrzeby dzieci utraconych

2018-09-25 11:55

red.
Edycja szczecińsko-kamieńska 39/2018, str. IV

Archiwum prywatne
Grobowiec dzieci utraconych na cmentarzu w Policach

W poniedziałek 3 września odbył się zbiorowy pogrzeb jedenaściorga dzieci utraconych na cmentarzu w Policach. Był to już szósty z kolei. Pierwszy odbył się 22 października 2015 r. Wówczas ks. dziekan Waldemar Gasztkowski poświęcił też wcześniej wybudowany grobowiec. Kolejne trzy pochówki odbywały się – jak wspomina ks. Tomasz Ceniuch posiadający informację od panów obsługujących pogrzeby – bez udziału kapłana i wiernych.

Jesienią ubiegłego roku udało się Fundacji Donum Vitae w Szczecinie podjąć współpracę z firmą pogrzebową i darmowo zapewniać posługę kapłana. 6 grudnia 2017 r. pogrzebowi dziesięciorga dzieci przewodniczył ks. Przemysław Pokorski, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Szczecinie.

Reklama

We wspomniany poniedziałek w obecności ok. 30 osób pogrzebowi przewodniczył ks. Tomasz Ceniuch. – Rodzice od kilkunastu już lat mają prawo do pogrzebu swojego dziecka niezależnie od długości trwania życia prenatalnego ich dziecka, choćby to były pierwsze tygodnie, jeśli tylko ciało nie zostało utracone w jakiejś dramatycznej sytuacji. Mogą wyrazić swoją wolę na pogrzeb indywidualny (rodzinny), czy to w nowym grobie czy w rodzinnym. Jeśli nie decydują się na indywidualny pogrzeb, to w Policach, Szczecinie i Stargardzie mogą w szpitalach wyrazić żądanie, aby po koniecznych badaniach (określających przyczynę poronienia czy martwego urodzenia) docelowo ciało ich dziecka zostało przekazane do pochówku zbiorowego na cmentarzach w tych miastach i koniecznie zastrzegli, aby nie zostało w żaden sposób utylizowane albo przekazywane do innych celów. Wydaje się także możliwe, a było kilka, chyba cztery, takich sytuacji w Szczecinie, że jeśli poronienie nastąpi poza szpitalem, np. w domu, i matki dysponują ciałem dziecka, to nawet lekarz, który prowadził matkę i dziecko może wypisać odpowiedni dokument, czyli kartę zgonu do celów pochówkowych bez ustalania płci. I wówczas rodzice mogą pochować dziecko bez ustalania genetyczni płci albo indywidualnie, albo również w mogile zbiorowej przez dostarczenie ciała dziecka z dokumentami do chłodni miejskiej w oczekiwaniu na zbiorowy pochówek. Ustalenie płci skutkuje zyskaniem nie tylko ustawowych świadczeń: urlopu, a nawet zasiłku pogrzebowego, jeśli rodzice decydują się na indywidualny pogrzeb, ale przede wszystkim dla wielu jest upodmiotowieniem dziecka i możliwością nadania konkretnego męskiego lub żeńskiego imienia. Jeśli mógłbym pomóc to chętnie podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem w tym zakresie – mówi ks. Tomasz Ceniuch.

Na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie znajduje się 21 pomników wykonanych dla osób NN. Redakcja

Tagi:
dziecko utracone

Dzieci utracone

2018-10-31 08:30

Ks. Zbigniew Głowacki
Edycja przemyska 44/2018, str. IV

W Polsce od 2005 r. październik jest miesiącem pamięci dzieci zmarłych, a dzień 15 października obchodzony jest jako Dzień Dziecka Utraconego. Ma on upamiętnić wszystkie dzieci, które zmarły zarówno po, jak i przed urodzeniem. Wciąż pojawiają się trudności z pogrzebem dzieci utraconych. Brak jest odpowiednich procedur, a szpitale nie są zainteresowane ich tworzeniem. Na tym tle wyróżniają się doświadczenia krośnieńskiego szpitala

Bożena Sztajner/Niedziela

Współcześnie prawie wszystkie dzieci przychodzą na świat w warunkach szpitalnych. Zdarza się jednak, że niektóre z nich umierają przed swoim narodzeniem (choroba, poronienie, przedwczesny poród czy aborcja). Jedni rodzice, zwłaszcza matki, do końca życia pozostają w nieutulonym żalu. Poczuwający się do winy z powodu aborcji przeżywają, podobnie długo, swoisty syndrom. Kilkadziesiąt lat temu na terenie Stanów Zjednoczonych zrodziła się idea ustanowienia i obchodzenia Dnia Dziecka Utraconego – 15 października.

Pogrzeb dziecka nienarodzonego

Ten dzień stał się okazją do dodania otuchy rodzicom, którzy doświadczyli straty dziecka, do połączenia się z nim myślą i modlitwą, a niejednokrotnie do wyrażania skruchy wobec Pana Boga za aborcyjne zło. W Polsce ten dzień obchodzony jest od 2005 r. Zakres jego obchodu na polskiej ziemi został rozszerzony przez urządzanie pogrzebów dzieci utraconych. Pierwszy pochówek odprawiono w Warszawie w 2005 r. Kolejne, z niemałym trudem ze względów formalnych, odbyły się w innych miastach. Koszalin notuje już 15 pogrzebów. Od 2009 r. dziecięce pogrzeby organizują Siedlce. W tym mieście, w wyniku porozumienia przedstawicieli kurii biskupiej, władz miasta i miejscowych szpitali, doszło do opracowania wzorcowej procedury postępowania z ciałem dziecka. W oparciu o sprawdzone siedleckie postępowanie, również w Krośnie udało się stworzyć podobną procedurę, dzięki inicjatywie i staraniom państwa Beaty i Andrzeja Guzików, związanych z Wojewódzkim Szpitalem Podkarpackim im. Jana Pawła II.

O godność dziecka utraconego

Przygotowania do pierwszego w Krośnie pogrzebu dzieci utraconych, a tym samym pierwszego w archidiecezji przemyskiej i na Podkarpaciu, wiązały się z pismem kapelana szpitala ks. Zbigniewa Głowackiego z dnia 25 października 2010 r., skierowanym do metropolity przemyskiego abp. Józefa Michalika, zawierającym prośbę o zezwolenie na pochówek krośnieńskich dzieci utraconych. Oto jego fragmenty: „Sprawa dotyczy procedury postępowania z martwym ciałem dziecka. Ogólnie przyjęte jest w szpitalach, że takie szczątki ludzkie przekazywane są z oddziału położniczo-ginekologicznego do pracowni histopatologii i zakładu patomorfologii. Po odpowiednich badaniach zawiadamia się przede wszystkim matkę, że może odebrać szczątki utraconego dziecka i pogrzebać je we właściwym cmentarnym miejscu. Niestety, liczne matki z różnych powodów nie odbierają swoich martwych/utraconych dzieci. Po wyznaczonym urzędowo czasie, szczątki takich dzieci idą do utylizacji; chyba nie do kanału, ale pewnie do spalarni. Krośnieńska pracownia histopatologii i zakładu patomorfologii kierowana jest przez małżeństwo p. Guzików (Andrzeja – ginekologa oraz patomorfologa i Beaty – doktora biologii.) Ich małżeństwo jest przykładne, wychowujące czwórkę dzieci, udzielające się w kręgu rodzin Domowego Kościoła przy parafii św. Wojciecha. Angażują się również w duszpasterstwie rodzin w naszej archidiecezji oraz poza jej granicami. Od początku swojej pracy w szpitalu krośnieńskim, pozostawione dzieci, gdy zgromadziła się już ich większa liczba, nie oddawali do wspomnianej utylizacji, ale przez pośrednictwo pracownika traktu sekcyjnego, za zgodą administracji krośnieńskiego cmentarza, kierowali do wyznaczonego miejsca na cmentarzu. To miejsce pochówku jest praktycznie anonimowe, usytuowane w trudno dostępnej kwaterze cmentarnej.

Opracowane procedury

W związku z narastającą kampanią przeciwko życiu, małżeństwo państwa Guzików wypracowało ostatnio dla naszego szpitala własną procedurę postępowania z ciałem dziecka, z zachowaniem godności należnej zmarłemu, którą 11 marca 2009 r. zatwierdziła dyrekcja krośnieńskiego szpitala. Procedura ta wyklucza nie tylko utylizację; ale drogą urzędową, po uzgodnieniu z zarządem cmentarza, umożliwia godne pogrzebanie istoty, która od początku była człowiekiem. Obecnie w zakładzie państwa Guzików przechowuje się 33 martwe ciała dzieci.

Na tle przedstawionej sytuacji, zwracamy się wspólnie do Księdza Arcybiskupa z zapytaniem i prośbą; czy możliwy byłby zbiorowy pogrzeb tychże przechowywanych już od dłuższego czasu ciał dzieci.

Zarząd cmentarza jest gotów wyznaczyć miejsce pochówku w godniejszej kwaterze, by mógł w niej powstać wymowny grób, odpowiednio po chrześcijańsku oznaczony; by także w przyszłości pozostawione w szpitalu ciała dziecięce można było w nim godnie pochować.

Według zapewnienia Państwa Guzików, krośnieńskie kręgi rodzinne są gotowe zaopiekować się takim miejscem. Prawdopodobnie, wypracowana przez nich procedura jest pionierską na terenie naszego województwa i ma stanowić przyczynek do przeciwstawiania się narastającej cywilizacji śmierci. Wobec narastającego problemu prosimy Księdza Arcybiskupa o pasterskie wskazania”.

Wsparcie kręgów rodzin i kapłanów

Pozytywna odpowiedź Księdza Arcybiskupa zawierała również wskazanie, by parafie Krośnieńskiego Archiprezbiteratu wsparły finansowo urządzenie na cmentarzu komunalnym odpowiedniego grobowca. Dziekani z sześciu dekanatów zebrali na ten cel 4 550 zł, kapelania szpitalna dołożyła kolejne 2 000. Nie ulega wątpliwości, iż nieujawnioną sumę dołożyli państwo Guzikowie, łącznie z wszelkiego rodzaju zabiegami organizacyjnymi. Dzięki temu powstał skromny, ale bardzo wymowny dziecięcy nagrobek ziemny w miejscu cmentarnym przekazanym przez miasto.

Pierwszy pogrzeb dzieci utraconych w Krośnie odbył się 29 czerwca 2011 r. Mszy św., z udziałem kilkunastu kapłanów, sióstr zakonnych i licznych wiernych, przewodniczył abp Józef Michalik, kazanie wygłosił ks. dr Zbigniew Głowacki, kapelan Wojewódzkiego Szpitala Podkarpackiego im. Jana Pawła II w Krośnie, który do czasu emerytury (2016) czuwał nad liturgiczną częścią pogrzebów oraz w imieniu organizatorów zapraszał głównych celebransów. W wymownym nowym grobowcu zostało złożonych 58 dziecięcych szczątków. W tym samym roku przeprowadzono drugi pochówek (20 ciał dziecięcych) 15 października, w sam Dzień Dziecka Utraconego. Od tego czasu, w kolejnych latach 2012-2017 (w Dniu Dziecka Utraconego) krośnieński dziecięcy grobowiec wypełniał się coraz bardziej. Według państwaGuzików obecnie zawiera 342 dziecięcych ciał szczątkowych, które zostały złożone podczas ośmiu pogrzebów. Stałą świątynią dla siedmiu obrzędów pogrzebowych stał się kościół św. Piotra i św. Jana z Dukli, usytuowany w bliskim sąsiedztwie cmentarza. Jedno tylko z nabożeństw pogrzebowych odbyło się w bazylice kolegiackiej.

W rodzinnym grobie

W tym czasie wśród rodziców zainteresowanych tą sprawą pojawiło się pewne nieporozumienie. Zaczęli traktować doroczny pogrzeb dzieci zmarłych przed urodzeniem jako swoistą stałą instytucję. Tymczasem podstawowym obowiązkiem takich rodziców jest odebranie zmarłego dziecka ze szpitala i pochowanie na swoim parafialnym cmentarzu, najlepiej w grobie kogoś bliskiego; tym bardziej że obowiązujący rytuał pogrzebowy naszego Kościoła umożliwia dokonanie pochówku dziecka nieochrzczonego, i to w formie uroczystej. W niektórych przypadkach rodzice podejmujący taki pochówek mogą liczyć na odpowiedni zasiłek pogrzebowy, podobnie jak się to dzieje w odniesieniu do urządzania pogrzebu osoby dorosłej. Dobrze się stało, iż ten problem został zauważony, a na jego tle pojawiają się wciąż sensowne wyjaśnienia.

Ks. Zbigniew Głowacki był kapelanem Szpitala w Krośnie w latach 1997-2016

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kalendarz pielgrzyma 2019

Tradycje bożonarodzeniowe w Polsce i na świecie

2014-12-22 13:23

oprac. kw (KAI) / Warszawa / KAI

Od wieków chrześcijanie na całym świecie w różnorodny sposób obchodzą święta Bożego Narodzenia. Choinka jest znana niemal wszędzie, choć w Burundi przystraja się bananowca, a w Indiach drzewko mango. Najsłynniejszą kolędę „Cicha noc" przetłumaczono na 175 języków, najpiękniejsze szopki są podobno we Włoszech, a we Francji jada się podczas Wigilii ostrygi.

BOŻENA SZTAJNER

Korzenie tradycji związanych z Bożym Narodzeniem sięgają odległych czasów. Nierzadko zwyczaje te wywodzą się jeszcze z rytuałów pogańskich, na których miejsce wprowadzano później święta chrześcijańskie, nadając im zupełnie nowe znaczenie. Znacząca jest tu data. W wielu kulturach w przeróżny sposób starano się podczas przesilenia zimowego „przywołać” słońce z powrotem na ziemię i sprawić, aby odrodziła się przyroda.

Istotny jest także rys eschatologiczny świąt Bożego Narodzenia. Miejsce zostawiane przy wigilijnym stole przeznaczano dla „przybysza”, czyli dla duchów przodków. W Polsce zwyczaj ten upowszechnił się w XIX wieku. Miał on wówczas wymowę patriotyczną – dodatkowe nakrycie symbolicznie zarezerwowane było dla członka rodziny przebywającego na zesłaniu na Syberii.

Boże Narodzenie było także czasem wróżb. Wyjątkowość tego dnia polegała na tym, że jego przebieg miał znaczący wpływ na cały nadchodzący rok. Jedną z polskich tradycji jest kładzenie siana pod wigilijny obrus. Ciągnięto z niego słomki – im dłuższa, tym więcej pomyślności czekało danego człowieka w następnym roku. Jeszcze dzisiaj dość powszechna jest wiara w to, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Podsłuchujący je ludzie dowiadywali się ponoć najczęściej o zbliżającej się śmierci własnej albo kogoś z rodziny.

Chrześcijaństwo od początku swego istnienia nadało tym zwyczajom nowy sens, wytworzyło też swoje obrzędy. Niestety we współczesnej, zeświecczonej kulturze często zapomina się o chrześcijańskich źródłach tego święta.

ŻŁÓBEK

Żłóbek w dzisiejszej postaci zawdzięczamy św. Franciszkowi. Historia tej tradycji jest jednak znaczenie dłuższa i sięga piątego wieku. Wtedy, jak głosi podanie, żłóbek Jezusa przeniesiono z Betlejem do Rzymu i umieszczono w bazylice Matki Bożej Większej. Także Pasterkę w Rzymie odprawiano początkowo tylko w tym kościele.

To we Włoszech zaczęto w uroczystość Bożego Narodzenia wystawiać żłóbki, w których umieszczano figury Świętej Rodziny, aniołów i pasterzy. Do rozpowszechnienia tego zwyczaju przyczynił się św. Franciszek. Z przekazów pozostawionych przez jego biografa – Tomasza z Celano – wiemy, że w wigilijną noc Biedaczyna z Asyżu zgromadził w grocie w miejscowości Greccio okolicznych mieszkańców i braci, by w prosty sposób pokazać im, co to oznacza, że „Bóg stał się człowiekiem i został położony na sianie ". W centrum jaskini leżał wielki głaz, pełniący rolę ołtarza. Przed nim bracia umieścili zwykły kamienny żłób do karmienia bydła, przyniesiony z najbliższego gospodarstwa. W pobliżu, w prowizorycznej zagródce, stało kilka owieczek, a po drugiej stronie wół i osioł. Jak pisał kronikarz, zwierzęta „zaciekawione, wyciągające szyje w stronę żłobu, pochylając się i jakby składając pokłon złożonej w nim figurce przedstawiającej dziecię Jezus". Postaci do szopki wybrano spośród obecnych braci i wiernych. Zapalonymi pochodniami św. Franciszek rozjaśnił niebo, a w lesie ukryli się pasterze, którzy na dane hasło wznosili gromkie okrzyki. Do dziś szopka w Greccio przyciąga corocznie rzesze turystów.

Obecnie najsłynniejsze są szopki toskańskie, sycylijskie i neapolitańskie. W Szwajcarii, w Niemczech i w Austrii modne są żłóbki „grające". W Polsce do najbardziej znanych należą szopki krakowskie, prawdziwe arcydzieła sztuki ludowej. Powstanie tej tradycji przypisuje się murarzom i cieślom. Nie mając zatrudnienia w zimie, chodzili oni z takimi szopkami-teatrzykami od domu do domu i tak zarabiali na swe utrzymanie. Wzorem architektonicznym był dla nich przede wszystkim kościół Mariacki, ale wykonywano także miniatury Wawelu, Sukiennic i Barbakanu. Od 1937 r. z inicjatywy Jerzego Dobrzyckiego odbywa się konkurs na najpiękniejszą „Szopkę Krakowską”.

Już w średniowieczu wystawiono przy żłóbkach przedstawienia teatralne zwane jasełkami. W Polsce najbardziej znanym utworem tego gatunku jest „Polskie Betlejem" autorstwa Lucjana Rydla.

WIECZERZA WIGILIJNA

Uroczystość Bożego Narodzenia wprowadzono do kalendarza świąt kościelnych w IV wieku. Dwieście lat później ustaliła się tradycja wieczornej kolacji, zwanej wigilią. Wieczerza wigilijna jest niewątpliwie echem starochrześcijańskiej tradycji wspólnego spożywania posiłku, zwanego z grecka agape, będącego symbolem braterstwa i miłości między ludźmi. Gdy w drugiej połowie IV w. Synod w Laodycei zabronił biesiadowania w świątyniach, zwyczaj ten przeniósł się do domów wiernych. W Polsce Wigilię zaczęto obchodzić wkrótce po przyjęciu chrześcijaństwa, choć na dobre przyjęła się dopiero w XVIII w.

Wigilia (łac. czuwanie) – pierwotnie oznaczała straż nocną i oczekiwanie. W słowniku kościelnym nazywa się tak dzień poprzedzający większe święto. Dawniej w każdą wigilię obowiązywał post. Do stołu wigilijnego siadano, gdy zabłysła pierwsza gwiazda. Miała ona przypominać Gwiazdę Betlejemską prowadzącą pasterzy i magów do Betlejem.

Na wschodzie Polski i na Ukrainie pierwszą potrawą jest kutia – pszenica lub jęczmień zaprawiana miodem, migdałami i śliwkami. Po modlitwie i czytaniu Pisma Świętego następuje podzielenie się opłatkiem, który jest symbolem Eucharystii.

W północnej Anglii jeszcze do połowy XX wieku podawano w Wigilię „mugga”, czyli owsiankę z miodem. Zwyczaj ten pochodził jeszcze z czasów Wikingów. W Szkocji tradycyjnie spożywa się „Athol Brose” – owsiankę z whisky.

W Walii tradycją jest Calennig – jabłko, ustawione na trójnogu z patyczków, naszpikowane migdałami, goździkami i innymi przyprawami oraz przybrane zielenią. Chodzące po kolędzie dzieci ofiarowują je w zamian za małe datki.

W Norwegii podczas Wigilii podaje się żeberka świni i gotowane mięso owcze lub specjalne danie przygotowane z solonej i gotowanej ryby, która wcześniej leżała w ługu sodowym przez 2-3 dni. Potrawę tę, podawaną z boczkiem, nazywa się Lutefisk.

W Szwecji tradycyjna uczta wigilijna składa się z rozmoczonej suszonej ryby, galarety, wieprzowej głowizny i chleba. We Włoszech podaje się ravioli z mięsnym farszem i ciasto drożdżowe z korzeniami. W Danii je się słodki ryż z cynamonem i pieczoną gęś z jabłkami.

Peruwiańskim przysmakiem podczas świąt Bożego Narodzenia są świnki morskie. Mięso tych zwierząt ma niewiele tłuszczu i jest tanie, dlatego może być świetną alternatywą dla wieprzowiny. Tradycja jedzenia świnki morskiej jest bardzo silna w andyjskich krajach. Na dowód tego, w katedrze w dawnej stolicy imperium Inków – Cusco, na obrazie przedstawiającym ostatnią wieczerzę, Chrystus i jego uczniowie jedzą właśnie świnkę morską.

Tradycyjnie w całej Ameryce Łacińskiej na Wigilię nie może zabraknąć kakao z mlekiem i babki z rodzynkami, zwanej „panetón" (od słowa „pan”, które oznacza chleb). Jest to zwyczaj pochodzący z Włoch, ale rozpowszechniony w wielu krajach. Ostatnio coraz popularniejszy staje się też szampan, którym jest musująca „sidra", czyli wino z jabłek.

PASTERKA

Pasterka jest pamiątką z pierwszych wieków chrześcijaństwa, kiedy nabożeństwa nocne należały do stałej praktyki Kościoła. Pierwsze Msze św. o północy 24 grudnia sprawowano w Betlejem. W Rzymie zwyczaj ten znany był już za czasów papieża Grzegorza I Wielkiego, pasterkę odprawiano przy żłóbku Chrystusa w bazylice Matki Bożej Większej. Charakter tej liturgii tłumaczą pierwsze słowa invitatorium, wprowadzenia do Mszy: „Chrystus narodził się nam. Oddajmy mu pokłon".

CHOINKA

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów pogańskich, rozpowszechniony był wśród ludów germańskich. Wierzono, że szpilki jodłowe chronią przed złymi duchami, piorunem i chorobami. W czasie przesilenia zimowego zawieszano u sufitu mieszkań jemiołę, jodłę, świerk lub sosenkę jako symbol zwycięstwa życia nad śmiercią. Kościół chętnie ten zwyczaj przejął. Choinka stawiana była na znak narodzin Jezusa Chrystusa – rajskiego drzewka dla ludzkości.

Starożytni Rzymianie ozdabiali swoje domy wiecznie zielonymi roślinami, np. jemiołą, bluszczem, laurem, kiedy przygotowywali się do obchodów przypadających w dniach 17-24 grudnia święta boga urodzaju, Saturna. Odbywały się wtedy procesje ze światłem i obdarowywano się prezentami.

Najstarsze pisemne świadectwo o ozdobionym na Boże Narodzenie drzewku pochodzi z 1419 r. Wtedy to niemieccy piekarze z Fryburga ustawili choinkę w szpitalu Świętego Ducha, przybierając ją owocami, opłatkami, piernikami, orzechami i papierowymi ozdobami. Od XVI w. zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród cechów i stowarzyszeń w miastach, a także w domach starców i szpitalach.

Do Polski zwyczaj stawiania choinek w domach przeniósł się z Niemiec w XVIII w. Jednak już znacznie wcześnie w naszym kraju przybierano dom na wigilię Bożego Narodzenia. W izbie zawieszano podłaźniczkę i sad oraz ustawiano snopy zboża.

Podłaźniczka jest to choinka z uciętym wierzchołkiem, przybrana jabłkami i orzechami i zawieszana nad drzwiami sieni. W domu stawiano ją w kącie centralnego pomieszczania, tzw. czarnej izby. Była symbolem życiodajnej siły słońca, stanowiła ochronę gospodarstwa od złych mocy i uroków.

Zwyczaj choinkowy rozpowszechniony jest niemal na całym świecie. W święta Bożego Narodzenia umieszcza się choinki w kościołach i domach, na placach i w wystawowych oknach. Najdroższą choinkę wystawiła pewna firma jubilerska w Tokio, w 1975 r. Oceniono ją na blisko trzy miliony dolarów. Najwyższa choinka stanęła przed wiedeńskim ratuszem w tym samym roku, a liczyła 30 metrów.

W Burundi tradycyjną bożonarodzeniową choinkę zastępują bananowce. Znaleźć je można w każdej szopce w tym kraju. Zgodnie z lokalną tradycją symbolizują one szacunek, z jakim witany jest rodzący się Jezus. Banan jest w Burundi symbolem przywitania gościa, dlatego nawet gdy prezydent kraju udaje się z wizytą do jakiegoś miasta, to trasę jego przejazdu dekoruje się młodymi bananami.

W Indiach w roli choinek występują drzewka mango. Tak samo przybiera się je ozdobami i słodkościami.

KOLĘDY

W dorobku kulturalnym i folklorystycznym Polska jest jednym z krajów, które mają najwięcej kolęd. Nasza tradycja zna ich blisko 500.

Najbardziej znaną, choć nieznanego autorstwa, jest „Cicha noc" śpiewana w 175 językach, w najodleglejszych zakątkach świata. Po raz pierwszy kolędę tę wykonano z akompaniamentem gitary podczas pasterki w 1818 r. w kościele św. Mikołaja w Oberndorfie koło Salzburga. W następnych latach śpiewano ją na dworze cesarza Franciszka Józefa. Zarejestrowano już ponad tysiąc wersji tej kolędy.

W Polsce z kolędowaniem łączy się zwyczaj przebierańców. Pierwotnie, już od XVI w. Polsce żacy, dziś chłopcy przebierają się za Heroda, trzech króli, śmierć, pasterzy, turonia. Śpiewają kolędy, niosą szopkę lub gwiazdę. W czasie od Bożego Narodzenia do uroczystości Objawienia Pańskiego obchodzą domy i zbierają dary.

ŻYCZENIA I PODARKI

Łącznie w całym świecie liczba wysyłanych kartek bożonarodzeniowych sięga kilku miliardów. W krajach anglosaskich jest to zwyczaj tak popularny, że na jedną osobę przypada średnio kilkanaście świątecznych kart. Istnieją całe firmy wydawnicze specjalizujące się w tej dziedzinie.

W USA dzieci telefonują do św. Mikołaja, a ten zjeżdża tam na spadochronie, bądź przyjeżdża na saniach. Warto zauważyć, że jego współczesny wizerunek – gromko śmiejącego się brodacza w czerwonym kaftanie wymyśliła Coca-Cola. Koncern ten użył w swojej reklamie postaci św. Mikołaja po raz pierwszy w 1930 r.

W Anglii dzieci stawiają w przedsionku swoich pokoi buty lub pończochy, a św. Mikołaj napełnia je w nocy łakociami. W Holandii przyjeżdża na białym koniu, a dzieci piszą do niego listy. Ma w różnych krajach różne nazwy: Santa Claus, Pan Heilige Christ, Befana, Dziadek Mróz.

Prezenty we Francji przynoszą, w zależności od regionu i rodzinnych tradycji, Aniołek, Dzieciątko Jezus lub, najpopularniejszy i najbardziej podobny do św. Mikołaja, „Pere Noël”. Pozostawia on, niezauważony, podarki w świąteczny poranek 25 grudnia. Wieczorem 24 grudnia należy zostawić pod choinką parę własnych butów, aby Pere Noël wiedział, gdzie położyć nasz prezent.

BOŻE NARODZENIE W EUROPIE ZACHODNIEJ

Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii już dawno zatraciły swój religijny charakter i stały się po prostu dniami wolnymi od pracy, kiedy to można najeść się do syta, odebrać prezenty, odwiedzić rodzinę i znajomych i nacieszyć oko świątecznymi ozdobami.

O godzinie 15.00 cały kraj zamiera przed telewizorami, gdyż o tej porze królowa wygłasza doroczne, dziesięciominutowe przemówienie do swoich poddanych. Słuchają go obowiązkowo wszyscy – nawet antymonarchiści. Pod koniec obiadu pociąga się tzw. crackersy, czyli ładnie opakowane tubki tekturowe, w których znajduje się kapiszon, wybuchający przy rozrywaniu papieru, a także drobne bibeloty i żarty (na ogół kompletnie niezrozumiałe dla cudzoziemców) zapisane na kawałku papieru. Mężczyźni po obiedzie często wymykają się do lokalnego pubu, a żony sprzątają i zmywają stosy naczyń.

Występuje tam zwyczaj całowania się pod jemiołą, praktykuje się go szczególnie na biurowych, przedświątecznych „parties”, odbywających się bądź to w biurach, bądź też w wynajętych salach pubowych. Tradycyjne też bogato dekoruje się ulice, sklepy i domy prywatne.

W Irlandii nadal jeszcze utrzymuje się w Wigilię starodawny zwyczaj stawiania w oknie zapalonej świecy, mającej wskazywać drogę obcemu wędrowcowi i gotowość przyjęcia go pod dach, tak jakby się przyjmowało Świętą Rodzinę. Na wsiach przed świętami myje się domy i budynki gospodarskie oraz bieli je wapnem na cześć nadchodzącego Chrystusa.

We Francji Boże Narodzenie obchodzi się przede wszystkim jako święto rodzinne, które niestety wiele straciło ze swego religijnego charakteru. Można to zrozumieć w kraju, w którym stale praktykuje zaledwie 8 proc. z 70 proc. jego mieszkańców, deklarujących się jako katolicy. W dni ważnych świąt kościelnych notuje się jednak znacznie wyższy, dochodzący do blisko 30 proc., napływ ludzi do kościołów. Drugi dzień świąt jest normalnym dniem roboczym.

We Francji na świateczny stół podaje się ostrygi, kaszankę i pieczonego indyka. W zachodniej Europie coraz częściej, szczególnie w dużych miastach, na świąteczny obiad wychodzi się cała rodziną do dobrej restauracji.

Tradycyjne francuskie desery to „buche de Noël” – bożonarodzeniowe polano i „mendiants” – żebracy. Pierwsza z tych potraw to rolada z kremem lub lodami, imitująca grubą gałąź – polano, które niegdyś wkładano do kominka, by ogrzało dom po powrocie rodziny z pasterki. Ciasto polewa się czekoladą i ozdabia motywami „leśnymi”. Mendiants, znane głównie na południu kraju, to kruche okrągłe ciasteczka, bogato ozdobione bakaliami, które oznaczać mają brązowe kolory habitów zakonów żebraczych.

Niewątpliwie do najważniejszych atrakcji świątecznego stołu należą też czekoladki. W wielu domach robi się jeszcze okrągłe miękkie czekoladki, ale na ogół są one kupowane. Paczuszka eleganckich czekoladek z renomowanej cukierni stanowić może doskonały prezent pod francuską choinkę.

Francuzi zwracają też ogromną uwagę na wina, które towarzyszą świątecznym potrawom, a szampan (w najgorszym wypadku dobre wino musujące) jest nieodłącznym elementem świątecznego posiłku.

W Wielkiej Brytanii w dzień Bożego Narodzenia obowiązkowo na stole pojawia się indyk, z farszem (ale podawanym osobno) z bułki tartej i przypraw oraz brukselka. Na deser pudding na gorąco, czyli gotowana na parze masa z suszonych owoców, bułki tartej i łoju, podawany z gęstymi sosami na bazie brandy lub rumu, podaje się ponadto „mince pies”, czyli ciastka nadziewane suszonymi owocami i czekoladową roladę albo tort z twardym jak kamień lukrem. Wieczorem je się na ogół zimną wędlinę, przede wszystkim szynkę.

Francja nie zna opłatka i zwyczaju dzielenia się nim, a jego rolę w instytucjach spełniają spotkania z okazji tradycji „migdałowego króla”. Organizuje się je od Trzech Króli w praktyce przez cały styczeń wokół okrągłego ciasta drożdżowego bądź francuskiego z migdałowym nadzieniem. Są one okazją do składania życzeń współpracownikom, wyborcom, klientom itp. Podobnie, kartki z życzeniami (raczej noworocznymi niż świątecznymi) wysyłane są z reguły dopiero po Nowym Roku i przychodzą przez cały styczeń.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kenia: zamordowano kolejnego kapłana

2018-12-10 21:21

st (KAI) / Nairobi

Dzisiaj rano w należącym do metropolii Nairobi mieście Kikuju złodzieje zamordowali ks. Johna Njoroge Muhia. To siedemnasty kapłan w Afryce, a 34 w świecie zamordowany od początku bieżącego roku.

Didgeman/pixabay.com

Zdaniem policji zabójstwo miało podłoże rabunkowe. Kapłana zawożącego do banku ofiary wiernych otoczyło 4 osobników na motocyklach, zażądało torby z pieniędzmi i otworzyło ogień. Napastnicy ukradli także telefon komórkowy kapłana. Do morderstwa doszło około 8 rano.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem