Reklama

Ewangelizuję swoim świadectwem wiary

2018-10-10 11:21

Ks. Robert Gołębiowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 41/2018, str. IV

Archiwum Roberta Marszałka
Święcenia diakonatu Roberta Marszałka

Z diakonem stałym Robertem Marszałkiem rozmawia ks. Robert Gołębiowski

Od czasów apostolskich niezwykle ważną rolę w życiu Kościoła pełnią diakoni. Czytamy o ich ustanowieniu i posłudze w Dziejach Apostolskich. Jest to także ostatni stopień święceń przed prezbiteratem. Od niedawna również w naszej archidiecezji trwałe miejsce w hierarchii stanu duchownego zajęli diakoni stali. O ich przygotowaniu i udzielonych święceniach pisaliśmy już na naszych łamach. Po dwóch latach pełnienia tej odpowiedzialnej służby poprosiliśmy dk. Roberta Marszałka, posługującego w parafii w Bielicach, o refleksje na temat znaczenia diakonatu stałego w jego życiu, jak i współbraci.

Ks. Robert Gołębiowski: – Spróbujmy przybliżyć sobie istotę i znaczenie diakonatu stałego.

Dk. Robert Marszałek: – Diakoni stali to mężczyźni, którzy przyjęli pierwszy stopień sakramentu święceń nie jako etap na drodze do przebiteratu, lecz by na stałe służyć ludowi Bożemu zwłaszcza przez posługę słowa (głoszenie homilii, katechezę parafialną, grupy formacyjne, ewangelizację), posługę miłosierdzia (działalność charytatywna i społeczna) oraz przez posługę liturgiczną (asystowanie biskupowi i kapłanom w czasie Mszy św., przewodniczenie Liturgii Godzin, odprawianie nabożeństw). Posługa diakonów stałych powszechna w starożytności w Kościele łacińskim praktycznie zanikła w średniowieczu. Sobór Trydencki zalecił powrót do posług znanych ze starożytności, jednak dopiero po Soborze Watykańskim II została ona ostatecznie zrealizowana w 1967 r. Natomiast Konferencja Episkopatu Polski podjęła decyzję o wprowadzeniu diakonatu stałego 20 czerwca 2001 r., zaś 22 stycznia 2004 r. Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego zatwierdziła „Wytyczne dotyczące formacji, życia i posługi diakonów stałych w Polsce”.

– Jak przebiegała formacja?

– Moje pragnienie włączenia się w życie duchowne sięga roku 2006, kiedy to wyraziłem na ręce abp. Zygmunta Kamińskiego pragnienie stania się diakonem. Złożyłem podanie i oczekiwałem na odpowiedź. Dopiero po przybyciu abp. Andrzeja Dzięgi otrzymałem telefon od ks. Piotra Gałasa zapraszający do tego, aby rozpocząć formację, która miałaby doprowadzić do święceń. Na początku było nas pięciu, jednak jeden ze współbraci zrezygnował, a pozostała czwórka dotrwała do święceń. Wstępnie proces przygotowania miał trwać trzy albo cztery lata, jak się jednak okazało ten okres wydłużył się do pełnych sześciu lat. W sporej części były to cotygodniowe spotkania z różnymi kapłanami – wykładowcami, którzy przekazywali wiedzę, ale równocześnie formowali wnętrze. Przeżywaliśmy również równolegle dni skupienia i rekolekcje, m.in. w Wisełce. W międzyczasie podobnie jak w formacji kapłańskiej przeżyliśmy posługi lektoratu, akolitatu, a następnie w moim przypadku do Bielic przyjechał bp prof. Henryk Wejman, aby przeprowadzić wobec całej parafii obrzęd tzw. kandydatury. Ukoronowaniem całego procesu formacyjnego były nasze święcenia, które miały miejsce 18 czerwca 2016 r. w bazylice archikatedralnej w Szczecinie. Podczas przygotowania do diakonatu ukończyłem także licencjackie studia teologiczne gdyż tytuł magistra mam z innej, świeckiej dziedziny. Warto nadmienić, że na początku naszego formowania swoją zgodę na to musiały wyrazić nasze małżonki, akceptując wszystkie wymogi związane z przygotowaniem do diakonatu. Taką samą zgodę wyraziły również tuż przed święceniami i trzeba dodać, że bardzo aktywnie uczestniczyły razem z nami w wielu dniach skupienia czy rekolekcjach. Obecnie naszym opiekunem jest bp Henryk i we wszystkich spotkaniach biorą udział także małżonki.

– Jak odczytać łaskę tak specyficznego powołania we współczesnym świecie?

– Mocno należy podkreślić, że do chociażby diakonatu potrzeba koniecznie powołania dobrze odczytanego przez każdego najpierw kandydata. Sam to czuję, że nie da się być diakonem bez wewnętrznego przekonania i potrzeby serca. Jeśli nie ma tych podstaw duchowych to można najważniejsze rzeczy zagubić w sobie. W moim przypadku to pragnienie bycia przy ołtarzu kiełkowało od młodości i zawsze było we mnie to swoiste powołanie ku temu, by realizować siebie we wspólnocie Kościoła w jakimś większym wymiarze. Niewątpliwie zawsze musi to być przemodlona, mądra, dojrzała osobista decyzja. Cały czas zdaje sobie sprawę z tego, że jestem osobą duchowną. Wymaganiem do diakonatu jest osiągniecie 35. roku życia, dziesięciu lat w związku małżeńskim, okazywanie stabilności emocjonalnej, więc weryfikacja tego powołania jest bardzo dokładna po to, by była to autentyczna i szczera służba. Widzę, że ta służba jest potrzebna, gdyż diakoni nie zastępują kapłanów, ale mają swoje zadania do wypełnienia we wspólnocie Kościoła. Generalnie muszę to podkreślić, że jestem szczęśliwy z tego, że wybrałem posługę diakona.

– Jak wygląda posługa liturgiczna stałego diakona?

– Moja posługa jest wielowątkowa. Wypełniam posługę przynależną diakonowi, a więc proklamowanie Ewangelii, udzielanie Komunii św., głoszenie homilii, wystawianie Najświętszego Sakramentu, odprawianie nabożeństw, możliwość błogosławieństwa związków małżeńskich czy prowadzenia pogrzebów. Oczywiście, dochodzi do tego także modlitwa brewiarzowa – dla diakona obowiązkiem jest Jutrznia i Nieszpory. W swojej parafii, gdzie w niedzielę jest osiem Mszy św., jestem pomocny kapłanom we wszystkich momentach, kiedy zaangażowanie diakona jest niezbędne. Poza tym należy dodać, że często biorę udział w liturgii katedralnej sprawowanej przez księży biskupów szczególnie w okresach, gdy brakuje diakonów seminaryjnych. Czynię to z ogromną radością, chociażby z tego powodu, że z okien mojego biura widać naszą szczecińską bazylikę.

– Jeśli już jesteśmy przy pracy zawodowej, to powiedzmy sobie, że bycie stałym diakonem jest wyzwaniem ewangelizacyjnym wobec środowiska pracy, ale i rodziny. Jak najbliżsi odczytują tę funkcję?

– Pierwszy wymiar bycia diakonem to ewangelizowanie życiem. Żyję jako diakon i ewangelizuję swoim świadectwem wiary. A jeśli jest potrzebne wiarygodne słowo, to ono zawsze jest dopełnieniem. Jeśli chodzi o pracę zawodową, to muszę przyznać, że spotkałem się z bardzo dużym zrozumieniem i wyrozumiałością. Nigdy z tego powodu nie miałem negatywnych opinii i reakcji. Jestem pod wrażeniem, jak pracownicy będąc tak różnorodnie nastawieni do spraw światopoglądowych, z jakim wielkim szacunkiem traktują mój diakonat. W mojej firmie wszyscy o tym wiedzą i czasem z ogromną delikatnością pytają o to, czym jest ta moja posługa. Jestem naprawdę zbudowany postawą najbliższych. Miłym akcentem był chociażby ślub naszej pracownicy, na którym służyłem jako diakon i wszyscy mogli zobaczyć, na czym polega diakonat stały. Jeśli chodzi o rodzinę, to tak jak już powiedziałem, ze strony współmałżonki mam wielkie wsparcie i siłę ducha do wypełniania swojej posługi. Ze zrozumieniem asystuje przy mnie i przyjmuje wszystkie pewne niedogodności, które wynikają z obowiązków pełnionych przeze mnie.

– Bóg zapłać za rozmowę i życzę wielu łask Bożych w pełnieniu tej tak odpowiedzialnej godności w życiu Kościoła.

Tagi:
diakonat diakon

Adwentowy dzień skupienia diakonów stałych

2018-12-01 15:03

dk. Waldemar Rozynkowski / Jasna Góra (KAI)

Diakoni stali posługujący w Kościele w Polsce przeżywali dziś na Jasnej Górze swój adwentowy dzień skupienia. Już trzeci raz udali się do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, aby tam rozpocząć swoje adwentowe przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. Pierwszy dzień skupienia miał miejsce w 2016 r.

Bożena Sztajner/Niedziela

W spotkaniu wzięło udział 18 diakonów stałych - z archidiecezji katowickiej, warszawskiej, diecezji ełckiej, gliwickiej, opolskiej i toruńskiej. Dzień skupienia z diakonami stałymi przeżywał także ojciec duchowny diakonów stałych diecezji toruńskiej, ks. kan. dr Rajmund Ponczek.

Dzień skupienia rozpoczął się Eucharystią sprawowaną w kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Mszy św. przewodniczył oraz homilię wygłosił bp Rudolf Pierskała z Opola. Przed błogosławieństwem biskup poprowadził modlitwę otwarcia diakonów stałych oraz wszystkich obecnych na Eucharystii na dary Ducha Świętego.

Następnie uczestnicy spotkania przeszli do Domu Pamięci Stefana Kardynała Wyszyńskiego, prowadzonego przez Instytut Prymasa Wyszyńskiego. Kolejnych kilka godzin wypełniły: trzy konferencje wygłoszone przez ks. Rajmunda Ponczka (o powołaniu w tym o powołaniu diakona stałego), dk. Mariusza Malinowskiego (o duchowości diakona stałego płynącej z łaski przyjętego sakramentu święceń) oraz dk. Alberta Karkosza (o procesie nawracania się poprzez wyruszenie z miejsca). Zgromadzeni modlili się też liturgią godzin oraz dzielili się doświadczeniem swojej posługi.

Obecnie, w Kościele w Polsce, w ośmiu archidiecezjach i diecezjach posługuje 29 diakonów stałych. Pierwsze święcenia diakona stałego w Polsce miały miejsce w 2008 r. w diecezji toruńskiej. Oznacza to, że w minionym roku przypadła rocznica 10 lat obecności i posługi diakonów stałych w kraju. Kilkunastu kandydatów przygotowuje się do święceń diakonatu stałego w ośrodkach formacyjnych w kilku diecezjach w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pierwsza beatyfikacja w kraju muzułmańskim

2018-12-10 16:48

pb (KAI/lexpressiondz.com) / Algier

Beatyfikacja 19 zakonnic i zakonników katolickich, zabitych przez Zbrojną Grupę Islamską (GIA) w latach 1994-96, dokonana 8 grudnia w Oranie, była pierwszą tego typu ceremonią, jaka odbyła się w kraju muzułmańskim. Zwraca na to uwagę algierski dziennik „L’Expression”, ukazujący się w języku francuskim.

screen/tvn24
Beatyfikacja 19 katolickich męczenników z czasów wojny domowej

Jej komentator Saïd Boucetta podkreśla, że było to bezprecedensowe wydarzenie, które otwiera nową kartę w relacjach algiersko-watykańskich. Choć bowiem istnieją formalne stosunki dyplomatyczne między obu stronami, to beatyfikacja nadaje im „wymiar cywilizacyjny”. - Choć bowiem po tego typu relacjach nie można spodziewać się korzyści gospodarczych, to mogą one stanowić bardzo piękny przykład międzyreligijnego pojednania i początek czegoś pasjonującego dla muzułmanów i chrześcijan całego świata - pisze Boucetta.

I choć ta „bardzo optymistyczna wizja może wydawać się komuś utopią”, to 9 grudnia otrzymała konkretną aplikację. Była nią audiencja udzielona przez premiera Ahmeda Ouyahię przedstawicielowi papieża Franciszka, kard. Angelo Becciu, prefektowi Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, który dzień wcześniej przewodniczył beatyfikacji. Nie został on przyjęty „w błahych ramach kurtuazyjnej wizyty”, gdyż dopiero co „przewodniczył uroczystości o najwyższym znaczeniu dla Stolicy Apostolskiej w państwie muzułmańskim”. I to nie „pierwszym lepszym”, gdyż Algieria przeszła przez „najgorsze doświadczenia, by w końcu przyjąć za życiową filozofię pojednanie narodowe”.

Zdaniem komentatora obaj rozmówcy zdają sobie sprawę, że ich spotkanie nabiera ważniejszego wymiaru niż dyplomatyczny. Jest „kartą historii, którą Algieria i Watykan piszą razem, stawiając wyzwanie wszelkim ekstremizmom, skądkolwiek pochodzą”.

Boucetta zwraca uwagę, że „spotkanie Ouyahia-Becciu, jak również chrześcijańska uroczystość pod przewodnictwem wysokiego przedstawiciela duchowieństwa nie wzbudziły żadnych negatywnych reakcji w społeczeństwie”. Pokazuje to „determinację Algierczyków w powrocie do swych świeckich punktów odniesienia, naznaczonych tolerancją wobec wszystkich religii”. - Stolica Apostolska bierze tę gościnność Algierczyków za taka, jaką ona jest, czyli szczerą i pozbawioną ukrytych zamiarów. A oprócz Watykanu katolicy całego globu widzą w islamie algierskim dowód na to, że ekstremiści z GIA, ISIS i inni nie mają nic wspólnego z religią Algierczyków - zaznacza komentator.

Według niego beatyfikacja była dla tamtejszych muzułmanów „początkiem żałoby po 19 mężczyznach i kobietach, którzy złożyli swe życie w ofierze, gdyż uważali, że powinni dzielić ból narodu algierskiego, pogrążonego wówczas w ślepym terroryzmie obskurantystów”. To „otwartość ducha” Algierczyków jest wynikiem m.in. wysiłku wydobywania na światło dzienne „autentycznego islamu” przodków. Służy temu „seria tekstów prawnych”, które przeciwdziałają okazywaniu przemocy i wspierają wzajemne współżycie.

Boucetta zapowiada, że ministerstwo spraw religijnych przygotowuje nowelizację ustawy o stowarzyszeniach, której jeden rozdział będzie poświęcony stowarzyszeniom o charakterze religijnym. Przepisy dotyczyć będą zarówno islamu, jak i innych religii. Świadczy to, zdaniem komentatora, o woli władz publicznych, by nie wprowadzać różnić między religiami i wpisać pokojowe współżycie do prawodawstwa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Kenia: zamordowano kolejnego kapłana

2018-12-10 21:21

st (KAI) / Nairobi

Dzisiaj rano w należącym do metropolii Nairobi mieście Kikuju złodzieje zamordowali ks. Johna Njoroge Muhia. To siedemnasty kapłan w Afryce, a 34 w świecie zamordowany od początku bieżącego roku.

Didgeman/pixabay.com

Zdaniem policji zabójstwo miało podłoże rabunkowe. Kapłana zawożącego do banku ofiary wiernych otoczyło 4 osobników na motocyklach, zażądało torby z pieniędzmi i otworzyło ogień. Napastnicy ukradli także telefon komórkowy kapłana. Do morderstwa doszło około 8 rano.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem