Reklama

Pogrzeb Dzieci Utraconych w Szczecinie

2018-10-14 10:03

pk / Szczecin (KAI)

pasja1000/pixabay.com

15 października obchodzony jest Dzień Dziecka Utraconego, czyli tego, które zmarło przedwcześnie. Ten dzień ma być także wsparciem dla rodziców pogrążonych w żałobie. W Szczecinie w sobotę na Cmentarzu przy ul. Bronowickiej w zbiorowym Grobowcu Dzieci Utraconych odbył się drugi pogrzeb Dzieci Utraconych.

Fundacja Małych Stópek, do której należy duchowny, rocznie namawia do nieprzerywania ciąży około stu kobiet. Skupia około 70 wolontariuszy, którzy przez cały rok organizują działania pro-life i pomagają samotnym matkom.

Wieczorem z kolei w parafii św. Rodziny odbyła się Msza święta w intencji rodziców po stracie.

A dziś (niedziela) Koronka do Bożego Miłosierdzia w intencji Rodziców po stracie Dzieci przy Pomniku Dzieci Utraconych na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.

Reklama

Z informacji podawanych przez "Fundację Donum Vitae", która zajmuje się działalnością pro-life, na terenie Szczecina rocznie dochodzi do około 300 poronień, a w całym województwie do około tysiąca (według danych NFZ).

Według polskiego prawa, możliwe jest zabranie ze szpitala ciała dziecka zmarłego na skutek poronienia i urządzenie mu chrześcijańskiego pogrzebu. Również prawo kościelne zakłada, że biskup danej diecezji może zezwolić na pogrzeb kościelny dzieci, których rodzice mieli zamiar je ochrzcić, chociaż te zmarły przed chrztem.

Pierwszy raz Obchody Dnia Dziecka Utraconego zorganizowano w 1988 roku w Stanach Zjednoczonych.

Tagi:
dzieci pogrzeb

Wybieram Ciebie

2019-01-23 11:27

Wanda Mokrzycka
Niedziela Ogólnopolska 4/2019, str. 49

©micromonkey/stock.adobe.com

Nie włożę dresu, nie pójdę biegać. Nie pochłonie mnie lektura. Nie zabiorę się do pracy, choć czas nagli. Nie wciągnę się w szycie czy dzierganie. Nie dam się namówić na planszówkę z dziećmi ani nawet nie odpowiem na ich rozliczne pytania. Nie będę prasować, prać, myć naczyń, wycierać kurzu, wieszać prania, choć to wszystko czeka... Nie obejrzę ciekawego filmu. Odmówię spotkania z koleżanką, a wręcz wyłączę telefon. Nie będę planowała jutra. Nie posłucham nowego odcinka rekolekcji. Nie zadzwonię do mamy. Nie przeglądnę nowości wydawniczych. Nie wybiorę się do kina czy na koncert, choć może i miałabym na to ochotę.

Włożę najpiękniejszą sukienkę, mimo że pogoda nie sprzyja. Podkreślę oczy i upnę włosy. Kupię czas, dwie godziny sam na sam z mężem... Pożegnamy dzieci, dla których radosny jest fakt, że wychodzimy we dwoje oraz że zajmie się nimi niania. Pójdziemy znaną nam drogą na spacer. Ja i on. Miniemy te same domy. Może ukradkiem zauważymy nowe firanki w którychś oknach? Poruszając się w świecie słów i naszych uczuć, dojdziemy nad rzekę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kolęda

Alumn Grzegorz Gęsikowski
Edycja szczecińsko-kamieńska 51/2002

Termin calendae w starożytnym Rzymie oznaczał pierwszy dzień miesiąca. Najbardziej zaś uroczyście obchodzono calendae styczniowe (festum Calendarium), które rozpoczynały nowy rok. Wtedy to odwiedzano się po domach, obdarowywano podarkami i składano sobie życzenia. Podobnie czyniono w całej Europie w wiekach późniejszych, łącząc już ów zwyczaj ściśle ze świętami Bożego Narodzenia.
Tymczasem w Polsce dawnej 1 stycznia kapłani rozpoczynali odwiedziny duszpasterskie, które określano właśnie mianem kolędy. Trwała ona do 2 lutego - Święta Ofiarowania Pańskiego (Matki Bożej Gromnicznej). Najdawniejsza wzmianka o tej praktyce pochodzi z 1607 r. Wtedy to na synodzie prowincjonalnym w Piotrkowie polecono, aby plebani według starożytnego zwyczaju nawiedzali swoich wiernych po domach, uczyli ich pacierza, prawd wiary i by wchodzili w szczegóły życia, czy jest ono prawdziwie chrześcijańskie. Polecano także, by strapionych pocieszali, a ubogich wspomagali. Z kolei synod chełmski (1624 r.) zachęcał, aby proboszczowie spisywali swoich parafian i zachęcali do częstego korzystania z sakramentów. Owa wizyta miała wpłynąć na ożywienie życia religijnego i moralnego parafii.
Dla wielu rodzin kolęda jest bardzo ważnym wydarzeniem. Już od samego rana trwają w mieszkaniach przygotowania do przyjęcia kapłana. Wizyta duszpasterza jest doskonałą okazją do wspólnej modlitwy, do wyproszenia Bożego błogosławieństwa dla domowników, ale także okazją do szczerej rozmowy.
Jak należy przeżyć wizytę duszpasterską kapłana? Przede wszystkim należy się przygotować duchowo. Najlepiej uczynimy to, przystępując w czasie świąt do Komunii św., a także biorąc czynny udział w modlitwie. Nie wolno też zapomnieć o zewnętrznym przygotowaniu samego miejsca spotkania. Stół należy nakryć białym obrusem, postawić na nim krzyż, zapalone świeczki, Pismo Święte i wodę święconą. Przy tak przygotowanym stole winna zgromadzić się cała rodzina. Obrzęd kolędy nie jest wcale skomplikowany i na pewno sprzyja serdecznemu spotkaniu duszpasterza ze swoimi parafianami. Z jednej strony kapłan ma doskonałą okazję nie tylko poznać swoich wiernych, ale i wgłębić się w ich konkretną sytuację życiową, poznać jej radości, smutki i wyjść naprzeciw z konkretnym działaniem. Z drugiej strony i parafianie mają możliwość bliżej zainteresować się życiem parafii - życiem wspólnoty lokalnego Kościoła.
Jak wygląda kolęda? Zgodnie z wielowiekową tradycją kolęda w Polsce ma następujący przebieg: przed wejściem (bądź w trakcie wchodzenia) do mieszkania (domu) ministranci wraz z domownikami śpiewają kolędę, a w tym czasie jeden z chłopców kreśli na drzwiach napis: C + M + B + bieżący rok, co oznacza: Christus manisionem benedicat ("Niech Chrystus mieszkanie błogosławi"). Następnie kapłan wchodzi do mieszkania i pozdrawia obecnych słowami: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!" (odpowiadamy: "Na wieki wieków. Amen"). Kapłan może również zacząć od słów: "Pokój temu domowi" (tym razem odpowiemy: "I wszystkim jego mieszkańcom"). Następnie wszyscy - jak jedna rodzina, zgromadzona przy jednym stole odmawiają modlitwę, którą nauczył nas Jezus Chrystus (tzn. Ojcze nasz). Po niej kapłan, wypraszając Boże błogosławieństwo dla domowników, modli się następującymi lub podobnymi słowami: "Pobłogosław + Panie, Boże Wszechmogący, to mieszkanie (ten dom), aby w nim trwały: zdrowie i czystość, dobroć i łagodność oraz wierność w wypełnianiu Twoich przykazań; aby zawsze składano Ci dzięki. A błogosławieństwo Twoje niech pozostanie na tym miejscu i nad jego mieszkańcami teraz i na zawsze. Amen". Po czym następuje końcowe błogosławieństwo: "Niech to mieszkanie i wszystkich w nim mieszkających błogosławi Bóg Ojciec i Syn + i Duch Święty. Amen". Pięknym zwyczajem jest, gdy duszpasterz teraz weźmie ze stołu krzyż stanowiący własność rodziny i poda każdemu do ucałowania. Po tym dopiero kropi mieszkanie i domowników wodą święconą i stosownie do potrzeby duszpasterskiej nawiązuje rozmowę, której zawsze powinna towarzyszyć roztropność, delikatność i chrześcijańska zasada miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja dom

Przewodniczący Episkopatu w 6. rocznicę śmierci kard. Glempa: podziwiałem jego wielką roztropność

2019-01-23 20:07

BP KEP / Warszawa (KAI)

Kościół katolicki w Polsce powinien być wdzięczny kard. Józefowi Glempowi za to wszystko, co zrobił w swoim czasie, w tak napiętym momencie naszych dziejów. Za to, co zrobił dla dobra naszej Ojczyzny – powiedział abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski w 6. rocznicę śmierci kard. Józefa Glempa.

BP KEP
Abp Stanisław Gądecki

Przewodniczący Episkopatu, wspominając postać śp. kard. Józefa Glempa, podkreślił, że to osoba bardzo znacząca, również ze względu na to, w jakich czasach przyszło mu żyć. „Ks. kard. Wyszyński przeżywał trudności i cierpienia w czasach stalinizmu i później. Ale ks. kard. Glemp miał również swoje trudności - w czasie stanu wojennego, gdy trzeba było zająć stanowisko kościelne, ewangeliczne, także w tym momencie, gdy chodziło o niebezpieczeństwo wojny domowej” – mówił Przewodniczący Episkopatu.

„Podziwiałem w Księdzu Kardynale jego wielką roztropność. Oprócz doskonałego wykształcenia, miał w swoim charakterze wielką ostrożność w wypowiadaniu się i wydawaniu decyzji. Jego decyzje były zawsze bardzo przemyślane” – powiedział abp Gądecki. Podkreślił, że kard. Glemp doskonale się orientował w zawiłościach czasów, w których żył. Dodał, że nie dał się nigdy wykorzystać przez służby specjalne. „Wydaje mi się, że Jego postać po śmierci nabiera jeszcze większego znaczenia, tak w świetle słów, które wypowiedział, jak i w świetle książek o nim” - zauważył.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem