Reklama

Abp Dzięga o śp. ks. Alojzym Keglu

2018-10-16 06:45

rk / Kęty (KAI)

M. Paszun

Za 27 lat kapłańskiej pracy na Pomorzu Zachodnim dziękował nad trumną śp. ks. Alojzego Kegla metropolita szczecińsko-kamieński abp Andrzej Dzięga, który przewodniczył 15 października w Kętach uroczystościom pogrzebowym. Zmarły w wieku 88 lat kapłan pochodzący z Nowej Wsi na Podbeskidziu, był wieloletnim proboszczem parafii pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Starym Czarnowie i dziekanem dekanatu Kołbacz w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

Abp Dzięga przed rozpoczęciem liturgii pogrzebowej w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach podkreślił, że życie zmarłego 10 października kapłana było wyciszone, ale uduchowione i bardzo ofiarne, „pełne modlitwy i pracy, ale i cierpienia”. Hierarcha przyznał, że przybył na południe Polski, by podziękować kapłanowi, który zostawił ziemię beskidzką, bo usłyszał, że Pomorze Zachodnie potrzebuje duszpasterzy.

„Mówiło się i jeszcze wielu do dziś mówi, że są to tereny misyjne. I to jest prawda: chcesz jechać na misje, to jedź na ziemię zachodnią. Jeden kapłan musi obsługiwać 4-5 kościołów. I musi mieć siłę, mając nawet 70-75 lat. O emeryturze myśli ksiądz, który ma słabe zdrowie, brakuje mu sił, a nie z racji na wiek. Bo każdy jest potrzebny” – wyjaśnił metropolita, podkreślając swą wdzięczność wobec zmarłego kapłana z kęckiej ziemi, który przez 27 lat posługiwał na terenie archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej.

„Wszedł i ks. Alojzy w tamtą ziemię i ją zagrzał swoim sercem. Pozostał w sercach kapłanów i ludzi, jego parafian. Dotknął 10 parafii – albo jako pomoc duszpasterska i wikariusz, albo jako samodzielny proboszcz, administrator” – przypomniał arcybiskup i zapowiedział, że chciałby, aby imię ks. Alojzego zostało upamiętnione w jednej z parafii, w której posługiwał. Zwrócił uwagę, że posługa zmarłego księdza na Pomorzu Zachodnim przypadła na trudny czas, kiedy „archidiecezja dopiero się rodziła”.

Reklama

„Księże Alojzy, przyszedłeś z sercem i dałeś serce. I to serce zostało tam” – dodał abp Dzięga i przypomniał, że z powodu zdrowia kapłan od 17 lat przebywał domu rodzinnym. „Niech ta ziemia pozostanie błogosławiona za dar kapłanów dla innych regionów” – podkreślił duchowny i zaznaczył, że z tej ziemi wyszło także tchnienie i słowo ks. kard. Karola Wojtyły, które zaowocowało dla świata 27-letnim pontyfikatem.

Duchowny podziękował też najbliższej rodzinie ks. Alojzego za to, że dała go Bogu i Kościołowi. Listy kondolencyjne przysłali na uroczystości biskup sosnowiecki Grzegorz Kaszak, który był uczniem zmarłego kapłana w latach 1974-1977, gdy ks. Alojzy był katechetą w Choszcznie, oraz biskup bielsko-żywiecki Roman Pindel. O modlitwie i duchowej łączności zapewnił bp senior Adam Dyczkowski.

W kazaniu proboszcz kęckiej parafii ks. Jerzy Musiałek przywołał koleje życia i liczne wspomnienia o zmarłym kapłanie. „W naszej kęckiej parafii spędził 17 lat, ponad 10 lat, dopóki zdrowie mu pozwalało pomagał w duszpasterstwie, nie tylko w naszym kościele, ale i w dekanacie kęckim, spowiadał, odprawiał Msze św., modlił się, wnosił kapłańskiego ducha, braterskiego ducha. Bardzo cenił sobie spotkania kapłańskie” – przypomniał kaznodzieja i przyznał, że Pawłowe słowa – „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia” – były dla ks. Alojzego mocą i nadzieją w trudnych momentach życia i siłą napędową jego kapłańskiej posługi.

Ks. Alojzy Kegel spoczął w rodzinnym grobowcu na kęckim cmentarzu komunalnym.

W liturgii pogrzebowej i pochówku udział wzięli kapłani archidiecezji diecezji szczecińsko-kamieńskiej, bielsko-żywieckiej, sercanie, księża przyjaciele zmarłego, siostry zakonne oraz najbliższa rodzina.

Ksiądz Alojzy Kegel urodził się 1 maja 1930 r. w Nowej Wsi. Wychował się w parafii św. Małgorzaty i Katarzyny w Kętach, do której należała wówczas jego rodzinna wioska. Święcenia kapłańskie przyjął 29 września 1957 r. w Tarnowie jako sercanin. Został inkardynowany do diecezji szczecińsko-kamieńskiej 10 października 1980 r.

Tagi:
pogrzeb

Kraków: rozpoczęły się dwudniowe uroczystości pogrzebowe ks. infułata Janusza Bielańskiego

2018-11-07 18:49

md / Kraków (KAI)

Kochałeś tę katedrę i zamkniętą w niej historię, ducha narodu, chwałę świętych i błogosławionych, pamięć o władcach i bohaterach. Byłeś ich wiernym stróżem i pokornym sługą - mówił kard. Stanisław Dziwisz rozpoczynając Mszę św. w intencji zmarłego w sobotę wieloletniego proboszcza katedry na Wawelu. W czwartek ciało kapłana zostanie odprowadzone na cmentarz Salwatorski.

Joanna Adamik/Archidiecezja Krakowska

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się od wprowadzenia trumny z ciałem ks. infułata Janusza Bielańskiego do katedry na Wawelu. Towarzyszyło mu bicie dzwonu Zygmunta.

W Mszy pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisza uczestniczyli rocznikowi koledzy zmarłego kapłana, biskupi krakowscy, członkowie Kapituły Katedralnej, której był członkiem, licznie zgromadzone duchowieństwo, pracownicy katedry i Zamku Królewskiego oraz wielu krakowian.

Rozpoczynając Mszę kard. Dziwisz podkreślał, że wawelski proboszcz zjednał sobie szacunek i wdzięczność odwiedzających katedrę przez posługę przy ołtarzu i w konfesjonale. „Kochali cię krakowianie, a zwłaszcza ci, których wspierałeś. Byłeś niestrudzonym jałmużnikiem dla ubogich” - dodał.

Hierarcha zapewniał ponadto o zaufaniu krakowskich biskupów, jakim obdarzany był zmarły kapłan. „Solidaryzowali się z tobą zwłaszcza wtedy, kiedy niesłusznie i bezpodstawnie cię oskarżano. Twoje cierpienie znosiłeś z pokorą, przebaczając krzywdzącym cię” - mówił, nawiązując do wydarzeń z roku 2006 i 2007, kiedy to na fali oskarżeń o współpracę duchownych ze służbami PRL proboszcz katedry złożył rezygnację z pełnionej funkcji i przeszedł na emeryturę, stanowczo zaprzeczając podejrzeniom, jakoby był tajnym współpracownikiem.

W osobistym słowie do seminaryjnego kolegi kard. Dziwisz wspominał ich wspólną drogę do kapłaństwa i późniejsze lata. „Łączyłeś, a nie dzieliłeś. Budowałeś jedność w Kościele krakowskim” - podkreślił.

Homilię wygłosił ks. prof. Jacek Urban. „Wiara i miłość mocno określają życie ks. infułata i są jego dla nas przesłaniem, jego testamentem” - mówił dyrektor Archiwum Krakowskiej Kapituły Katedralnej i wieloletni współpracownik zmarłego księdza. „Nie wystarczy wierzyć, trzeba jeszcze miłować. Bo dopiero ten, kto kocha, przechodzi ze śmierci do życia” – stwierdził.

Przypomniał życiową drogę legendarnego proboszcza wawelskiego, który został wyświęcony na kapłana przez bp. Karola Wojtyłę w 1963 roku wraz z kard. Stanisławem Dziwiszem, biskupami Janem Zającem i Tadeuszem Rakoczym oraz infułatami Janem Maciejem Dyduchem i Jakubem Gilem. Mówił o jego pracy wikariusza i proboszcza oraz duszpasterza jednego z czterech rejonów duszpasterskich w Nowej Hucie, gdzie przeżył okres „Solidarności” i trudny czas stanu wojennego.

W 1983 roku kard. Franciszek Macharski powołał ks. Bielańskiego na proboszcza parafii katedralnej. „Stanął przed niezwykłym zadaniem. Być duszpasterzem i kustoszem najważniejszego kościoła nie tylko w diecezji, ale i w Polsce. Być opiekunem miejsca, w którym tak namacalnie czuje się tętno czasu i ojczystej historii” – mówił ks. Urban, przywołując najważniejsze wydarzenia z tych czasów, wizyty papieża Jana Pawła II, cesarzy, królów, prezydentów i premierów.

„Dbał o katedrę. W ciągu lat jego proboszczowania wszystkie kaplice i ołtarze katedry zostały poddane konserwacji. Czuwał nad uroczystością pogrzebu generała Władysława Sikorskiego i złożenia jego trumny w przygotowanym już wcześniej sarkofagu. Był przy relikwiach św. Jadwigi królowej na krakowskich Błoniach, w dniu jej kanonizacji, walnie się do niej przyczyniając” – wspominał kaznodzieja.

„Rzadko mówił o uczuciach. Kiedyś je ujawnił. Wtedy, gdy złożył rezygnację z probostwa, o katedrze powiedział: katedra dla mnie to cały świat, całe moje życie, serce moje” – wyjawił ks. Urban, dodając, że jako emerytowany proboszcz ks. Bielański nadal służył w katedrze jako spowiednik i często się w niej modlił.

„Miał w sobie jakieś ciepło. Budził zaufanie. Miał jakiś niezwykły talent dobrego kontaktu. Potrafił przyciągać i przyciągał. Znał swoje ograniczenia, ale też kapitalny użytek czynił z tego, co od Boga otrzymał jako dar, jako łaskę, to, że rozbrajał wzrokiem, uśmiechem, gestem, inteligencją. Niewielu posiada taki dar” – podkreślił dyrektor wawelskiego archiwum.

„Wypełniłeś wszystko do końca. Dwa miesiące temu, w przeddzień wyjazdu do Domu Księży Chorych w Swoszowicach, poddając się woli Bożej powiedziałeś: Trzeba wszystko przeżyć do końca. I przeżyłeś. A kiedy słabość i wysoka temperatura trawiła twoją głowę, powtarzałeś bezustannie „dziękuję, dziękuję wszystkim, błogosławię i proszę o błogosławieństwo”. 80 lat wierności Bogu, Maryi, Ewangelii i Kościołowi” – podsumował kaznodzieja.

W czwartek o 12.00 Mszy św. pogrzebowej w katedrze przewodniczył będzie abp Marek Jędraszewski, a bp Jan Zając wygłosi homilię. Po nabożeństwie ciało zmarłego kapłana zostanie odprowadzone do grobowca rodzinnego na cmentarzu Salwatorskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Koniec, czyli początek

2018-11-14 11:41

O. Dariusz Kowalczyk SJ
Niedziela Ogólnopolska 46/2018, str. 33


Fragment obrazu Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny”

Pierwsi chrześcijanie myśleli, że koniec świata nastąpi rychło. Być może jeszcze za ich życia. Choć Jezus powiedział, że „o dniu owym lub godzinie nikt nie wie”. Dzisiaj jest na odwrót. Jakikolwiek koniec świata wydaje się tak daleki, że prawie nierealny. Czym miałby być zapowiadany przez Jezusa koniec? Słowa o spadaniu gwiazd z nieba nasuwają myśl o jakiejś kosmicznej katastrofie. Takowa niewątpliwie kiedyś nastąpi, bo przecież wiemy, że chociażby słońce nie jest wieczne i nasz układ słoneczny kiedyś się rozpadnie. Nie to jest jednak istotą ewangelicznego końca świata. Jego istotą jest powtórne przyjście Chrystusa. Będzie to godzina Sądu Ostatecznego i triumfu dobra. Wszelkie zło zostanie definitywnie pokonane: „nieprzyjaciele Jego – jak poucza nas List do Hebrajczyków – staną się podnóżkiem pod Jego stopy”.

Koniec jawi się zatem jako początek, wypełnienie się dziejów, nastanie „nowego nieba i nowej ziemi”. Jezus Chrystus, „złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy”, już zwyciężył świat. Ale historia świata jeszcze się toczy, a wraz z nią pleni się zło. Ono już przegrało, lecz tym bardziej próbuje zawładnąć światem. W pierwszym czytaniu mowa jest, że nastąpi ucisk, „jakiego nie było, odkąd narody powstały”. Ludzkość przeszła przez okropieństwa XX-wiecznych totalitaryzmów. Być może czekają nas jeszcze gorsze czasy, ale ostatnie słowo należy do Chrystusa, Syna Człowieczego, przed którym każdy stanie. I nie dopiero na końcu świata, ale po swej śmierci. A to perspektywa w gruncie rzeczy nieodległa. Bo ileż lat życia nam pozostało? Ta perspektywa nie powinna przejmować nas lękiem, ale Bożą bojaźnią. Lęk paraliżuje i skupia na sobie samym. Bojaźń Boża natomiast każe nam patrzeć na Boga w postawie zaufania, której uczy nas psalmista: „Strzeż mnie, o Boże, Tobie zaufałem. Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem”.

Tak! Naszym przeznaczeniem jest spotkanie z Chrystusem. Nie grób i unicestwienie na wieki, ale wieczne szczęście. Postawa zaufania z jednej strony oznacza pewną bierność wobec tego, komu zaufaliśmy, ale z drugiej – wskazuje także na aktywność. „Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie” – śpiewamy w aklamacji przed Ewangelią. Czuwać to – jak nauczał Jan Paweł II – być człowiekiem sumienia, a człowiek sumienia jest gotowy w każdej chwili stanąć przed Bogiem. W tej drodze wspomagają nas aniołowie. Zaistnieliśmy nie tylko, by lepiej lub gorzej przeżyć 70, 80 lat. Bóg stworzył nas dla siebie. Nasza śmierć ma być zatem wejściem do nowego życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jestem od poczęcia

Dolina Miłosierdzia: rekolekcje ze św. Hildegardą

2018-11-18 20:53

Jolanta Kobojek


W dzisiejszych czasach, kiedy nowotwory stają się chorobą coraz bardziej powszechną, wiadomością prawie sensacyjną jest informacja, że już w XI w. znano dietę antynowotworową. A to za sprawą św. Hildegardy z Bingen.

Pallotyni z częstochowskiej Doliny Miłosierdzia wychodząc z założenia, że w zdrowym ciele, zdrowy duch postanowili zorganizować konferencję pt. „Dieta św. Hildegardy z Bingen czyli o średniowiecznej medycynie, która nie zna chorób nieuleczalnych!” Spotkanie odbędzie się w sobotę, 24 listopada o godz. 17. Prowadzone będzie przez Elżbietę Ruman oraz lekarza z dużym doświadczeniem pracy w Centrum św. Hildegardy w Józefowie. Po tematycznych wykładach będzie możliwość indywidualnych konsultacji z lekarzem.

„Pallotyni chcą uczestniczyć w świadczeniu miłosierdzia dla tych, co potrzebują odnowy duchowej i cielesnej” – wyjaśnia ks. Radosław Herka, organizator spotkania.

Pallotyni zapowiadają już teraz, że w przyszłym roku w Dolinie Miłosierdzia planowane są tygodniowe rekolekcje połączone z postem według św. Hildegardy. „Rekolekcje z dietą oczyszczającą św. Hildegardy z Bingen” Prowadzone będą one przez dietetyka, lekarza oraz księdza. Odbędą się w następujących terminach: 18 - 24 marca, 13- 19 maja, 8-14 lipca oraz 9 - 15 września.

W programie tych spotkań przewiduje się: codzienną Mszę św., medytację oraz możliwość indywidualnej rozmowy z kierownikiem duchowym. Będzie także okazja do zwiedzania z przewodnikiem Jasnej Góry oraz możliwość uczestniczenia w codziennym Apelu Jasnogórskim. Pallotyni zapowiadają, że przewidują także możliwość korzystania z fizjoterapeuty, spacery po Parku Lisinieckim i wiele innych atrakcji. Przede wszystkim czas spędzony daleko od trudów codzienności w ciszy i harmonii w pallotyńskim klasztorze. Osoby zainteresowane rekolekcjami prosimy o kontakt: z ks. Radosławem Herką, tel. 502 683 083 lub (34) 365 66 68. Można także napisać maila na adres: xherad@poczta.onet.pl

Średniowieczna niemiecka mniszka i mistyczka opracowała dietę oczyszczającą bazującą głównie na orkiszu oraz owocach i warzywach. Święta radziła, by orkisz był podstawą każdego głównego posiłku, czyli śniadania, obiadu i kolacji. Natomiast mleko i jego przetwory oraz mięso i produkty mięsne, traktowane są w kuchni Hildegardy jedynie jako uzupełnienie jadłospisu i powinny być spożywane znacznie rzadziej oraz w ograniczonych ilościach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem